ryszard schnepf

Nalot FBI na dom Trumpa. Stanie przed Trybunałem Stanu?
WIDEO

Nalot FBI na dom Trumpa. Stanie przed Trybunałem Stanu?

Agenci FBI wtargnęli i przeszukali rezydencję byłego prezydenta USA Donalda Trumpa w poszukiwaniu ściśle tajnych dokumentów, wobec których zachodzi podejrzenie, że zostały wyniesione z Białego Domu i dotyczą okresu jego prezydentury. Jaki był cel tego działania i czy odbywało się to za zgodę obecnego lidera USA, Joe Bidena? - Tego nie wiemy. Biały Dom powstrzymuje się tutaj od jakichkolwiek deklaracji. Najwyraźniej prezydent Biden chce podtrzymywać - i słusznie - zasadę niezależności wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura Generalna działa na własną rękę, w wyniku własnych decyzji i decyzji sądu, które pozwalały na przeszukanie rezydencji w Miami - oznajmił w programie "Newsroom WP" były ambasador RP w USA, Ryszard Schnepf. - Jest bardzo poważne podejrzenie, że rzeczywiście tam znajdują się ogromne ilości dokumentów, notatek, które pochodzą z Białego Domu, a część z nich ma charakter poufny i one nigdy nie powinny wyjść poza Biały Dom - podkreślił. - Kwestie materiałów zapisanych z okresu prezydentury są objęte bardzo ścisłą kontrolą w Ameryce. To jest poważna sprawa - wskazywał. - Nam się wydaje, że to jest jakaś kartka, którą wrzucamy do kosza. Prezydentowi USA nie wolno wyrzucać kartek do kosza, nie wolno niszczyć notatek, nawet z rozmowy - wyjaśnił Schnepf. Jak dodał, tego rodzaju dokumenty mają być m.in. dowodem na przejrzystość działań. - I one są chronione prawem, bardzo ścisłym, bardzo rygorystycznym - zaznaczył. Dodał również, że nie jest wykluczone, iż Trump będzie odpowiadał za niektóre z zarzutów dotyczących wyprowadzenia tajnych dokumentów czy odpowiedzialności za zamieszki przed Kapitolem, podczas których zginęło kilka osób. Czy odpowie przed Trybunałem Stanu? - Nie wykluczałbym jakiejś formy rzeczywiście osądzenia i być może wykluczenia z życia publicznego - oznajmił gość WP.
Jak zakończy się wojna? "Będzie zaproponowane rozwiązanie"
WIDEO

Jak zakończy się wojna? "Będzie zaproponowane rozwiązanie"

Czy zaangażowanie USA w sprawy na linii Chiny-Tajwan wpłynie na amerykańską pomoc dla Ukrainy? - Administracja amerykańska jest absolutnie zdeterminowana, by wspierać Ukrainę, dostarczać broń. Coraz to nowe fundusze są uruchamiane. Kongres USA - niezależnie od bardzo silnych podziałów politycznych - jest również jednomyślny, jeśli chodzi o Chiny - wskazuje w programie "Newsroom WP" były ambasador RP w USA, Ryszard Schnepf. - Stany Zjednoczone będą kontynuowały swoją politykę i cel jest jeden. To nie jest zniszczenie Federacji Rosyjskiej w ogóle, ale pozbawienie jej możliwości agresywnych zachowań wobec sąsiadów, a więc upuszczenie trochę tej krwi. Doprowadzenie do stanu, w którym Rosja będzie mogła stać się, być może za te kilka lat, partnerem nawet do poważniejszej rozmowy, ale już prawdopodobnie bez Władimira Putina. Taki moment się zbliża powoli - mówi. - W obliczu rozgrywki z Chinami taki scenariusz jest możliwy, choć niezwykle trudny - dodaje. Jednocześnie Schnepf podkreśla, że jakakolwiek zmiana w tym zakresie nie oznacza od razu, że na czele Rosji staną ludzie, którzy są bardziej skłonni do dialogu niż obecnie rządzący. - Ale taka szansa istnieje - zaznacza. Jak dodaje, USA i zachód Europy będą przekonywać teraz społeczeństwo rosyjskie oraz rosyjskie środowiska polityczne do tego, że zmiana władzy będzie korzystna również dla samej Rosji, przywróci dawny obieg handlowy itp. - Powoli sankcje Zachodu wobec Rosji działają, one odbywają się również naszym kosztem (…). Ale z drugiej strony to rzeczywiście pozbawia sił armię rosyjską, to są braki technologiczne, braki dostaw podstawowych surowców, które są niezbędne do kontynuowania działań wojennych w Ukrainie - kontynuuje gość WP. - Rosja słabnie, podtrzymuje oczywiście swoje działania, ale nie ma już tam dynamiki, zapału - wskazuje. Były ambasador RP w USA kreśli też scenariusz zakończenia wojny. - Finał, choć poczekamy jeszcze na ten moment, prawdopodobnie będzie taki, że jakieś dyplomatyczne rozwiązanie zostanie zaproponowane i Rosja opuści Ukrainę, przyzna, że Ukraina ma prawdo do decydowania o własnym losie. Tak jak Tajwan ma prawo do decydowania o własnym losie - podkreśla Schnepf.
Zaskakujący pomysł doradcy Dudy. Były ambasador zażenowany
WIDEO

Zaskakujący pomysł doradcy Dudy. Były ambasador zażenowany

- Zastanawiam się, czy koncepcja jakiejś unii polsko-ukraińskiej albo Rzeczypospolitej wielu narodów nie mogłaby być wspaniałą przygodą dla pokolenia młodych ludzi - powiedział doradca prezydenta Andrzeja Dudy prof. Andrzej Zybertowicz. Wypowiedź komentował w programie "Newsroom" WP były ambasador RP w USA Ryszard Schnepf. - Rozumiem, że pan profesor chciałby w ten sposób zdobywać popularność, rozgłos, ale jako doradca prezydenta, formalnie umocowany, powinien zachować wstrzemięźliwość w rzucaniu i lansowaniu projektów, które są bardzo ryzykowne i niebezpieczne przede wszystkim dlatego, że idą tym samym śladem, co propaganda Putina, która podkreśla, że Polska chce zawładnąć przynajmniej częścią Ukrainy. Myślę, że pan prof. Zybertowicz będzie się cieszył popularnością przede wszystkim na terenie Federacji Rosyjskiej, w rosyjskich mediach. Można "pogratulować". Czuję się zażenowany i to słowo "zażenowany" jest dyplomatycznym określeniem moich uczuć - oznajmił. - Można powiedzieć, że prof. Zybertowicz jest autorem kolejnego fake newsa, tym razem jednak z bliskiego otoczenia prezydenta Dudy, więc nabiera to formalnego charakteru. Tym bardziej jest to groźne i niebezpieczne - podkreślił. - To są szkodliwe wypowiedzi, szkodliwe pomysły. Szkodliwe w naszych relacjach polsko-ukraińskich, ale także napędzające propagandę putinowską - podsumował Schnepf.
Natalia Durman Natalia Durman