putin (strona 2 z 3)

Rozmowy o Polsce na szczycie G20. "Dynamika nie sprzyja Rosji"
WIDEO

Rozmowy o Polsce na szczycie G20. "Dynamika nie sprzyja Rosji"

Joe Biden zebrał przywódców NATO obecnych na szczycie G20, by porozmawiać z nimi o sytuacji w Polsce. O znaczenie działań Bidena Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski prof. Katarzynę Pisarską. - Administracja amerykańska wiedzie prym w tym konflikcie - oceniła wykładowczyni Szkoły Głównej Handlowej. - Gdyby nie jasne wsparcie Stanów Zjednoczonych dla Ukrainy i te ogromne pakiety pomocowe, które do końca przyszłego roku mają oscylować na kwotę prawie 20 mld dolarów, to Ukraina pewnie byłaby dziś pod okupacją rosyjską. Amerykanie wzięli bezpośrednią odpowiedzialność za konflikt i pomoc Ukrainie. Sami nie są stroną konfliktu, choć pewnie Rosja uważa inaczej - dodała prof. Pisarska. - Czytałam szereg komentarzy z krajów afrykańskich i azjatyckich na temat szczytu G20 i w tych krajach zwracano uwagę, że temat Ukrainy zdominował szczyt. Amerykanie, ale również Brytyjczycy i Francuzi narzucili agendę. Bez ustabilizowania tej wojny, co leży w odpowiedzialności Rosji, nie będzie ani stabilizacji gospodarczej czy w zakresie dostępu do żywności w wielu regionach świata. Nie można też zająć się sprawami ważnymi dla innych krajów - jak zmiany klimatyczne. Dobrze, że doszło do spotkania między prezydentem Bidenem a prezydentem Xi Jingpingiem, gdzie również uspokojono atmosferę sporu chińsko-amerykańskiego. Rosja to obserwuje. Choć nie było tam Putina, tylko Ławrow, to Rosja zdaje sobie sprawę, że dynamika rozmów jej nie sprzyja. Najnowsze ataki są trochę pod publikę rosyjską, żeby pokazać, że Rosja ma kontrolę i siłę w tej wojnie, ale wiemy, że to nie złamie Ukraińców. Dynamika jest po stronie Ukrainy i ważne jest, żebyśmy w odpowiedziach na takie sytuacje (wybuch w Przewodowie - red.) postępowali tak, by nie zaszkodzić sprawie ukraińskiej, a raczej pomóc - podkreśliła przewodnicząca rady Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Rosja uznana za kraj terrorystyczny? W jednym przypadku ma to największy sens
WIDEO

Rosja uznana za kraj terrorystyczny? W jednym przypadku ma to największy sens

Rosja nie została wykluczona ze szczytu G20, pomimo głosów sprzeciwu. - To nasza optyka, optyka Zachodu. Optyka państw kluczowych dla G20, czyli Indii, Chin i nawet Indonezji, jest zupełnie inna. Te państwa chcą widzieć Rosję w formacie G20, uważają ją za ważnego partnera międzynarodowego, który jest równowagą dla Zachodu. Mają szerokie interesy z Rosją. Musiałoby się wydarzyć coś bardzo dramatycznego, czego sobie nie życzymy, czyli np. użycie broni nuklearnej. Być może część państw południa jednak zdecydowałoby się wtedy obrać wyraźną stronę w tym konflikcie. Na razie Indie i Chiny takich apetytów nie mają. Nie można mieć złudzeń co do Chin, one pozostaną bliskim sojusznikiem Rosji. Powinniśmy się cieszyć, że Chiny nie wspierają Rosji militarnie. Klęska Rosji na froncie ukraińskim jest nie po myśli Chin - oceniła prof. Katarzyna Pisarska w Programie Specjalnym Wirtualnej Polski. - Jest tam rozmowa o umocnieniu Rosji, bo jej osłabienie osłabi chińskie marzenia o zniszczeniu międzynarodowej dominacji amerykańskiej. Chiny nie mogą tego zrobić bez współpracy z Rosją - mówiła wykładowczyni Szkoły Głównej Handlowej. - Ukraina nawoływała, by uznać Rosję za kraj terrorystyczny. Czy jest to możliwe? - To się już dzieje. Można to zrobić w ramach różnych forów, mogłaby to zrobić Unia Europejska. Na razie poszczególne państwa uznają Rosję za kraj terrorystyczny. Zrobiła to Republika Czeska, zrobiły to państwa bałtyckie, Polska również może uznać Rosję za kraj terrorystyczny i pewnie tak należy zrobić. Najważniejszym państwem są tu Stany Zjednoczone. Odbywa się tu bardzo silna kampania Ukraińców skierowana do Kongresu, by Rosję za takie państwo uznać. To ogranicza możliwość współpracy z takim państwem, ale też zwiększa skuteczność egzekwowania sankcji przez firmy i podmioty prywatne. Z punktu widzenia Ukrainy i świata Rosja jest państwem terrorystycznym. Wykorzystuje rakiety, by zastraszyć ludność cywilną, łamie konwencje. Jest państwem terrorystycznym, ale uznawanie tego oficjalnie ma sens, gdy robią to państwa, które mogą z tego wyciągnąć konsekwencje, a takim państwem są USA - dodała przewodnicząca rady Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Putin powołuje bandytów i najemników. Gen. Polko: "Masowy pobór ośmieszył drugą armię świata"
WIDEO

Putin powołuje bandytów i najemników. Gen. Polko: "Masowy pobór ośmieszył drugą armię świata"

Władimir Putin podpisał dekret nowelizujący przepisy o służbie wojskowej. Będą mogli odbywać ją również Rosjanie z obywatelstwem innych krajów. Czy Putin będzie chciał zaciągać do wojska każdego kogo się da? O to Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom" WP gen. Romana Polko, byłego dowódcę GROM. - W zasadzie już to robił, nie podpisując dekretu. Widać, że odniósł ogromną porażkę. Ma mnóstwo grup najemników pod różnymi nazwami. To w istocie zbrodniarze, którzy wchodzili w lukratywne interesy w Afryce. Tu mają po drugiej stronie zdeterminowanych Ukraińców i już takich sukcesów nie odnoszą. Wypuszczają bandytów i aresztantów. Człowiek, który siedział w więzieniu w Rosji za przestępstwa nagle znalazł się na wojnie w Ukrainie. Masowy pobór również nie przyniósł żadnego sukcesu, wręcz ośmieszył tę drugą największą armię świata. To brzmi wręcz jak oksymoron, bo ta armia pokazała swoją niemoc. Ten pobór też pokazał jak kiepsko jest to zorganizowane i jaki chaos panuje w Rosji. Nieprzypadkowo są tendencje do zamrożenia wojny, by to podwórko uporządkować. Dekretami Putin tej wojny nie wygra. Wojnę wygrywa się na polu walki, a pod względem militarnym Ukraina ma przewagę. Rosja ma przewagę w tym sensie, że uderza rakietami, które mają zasięg większy niż ukraińskie środki rażenia i uderza w ośrodki cywilne, a Ukraina nie takiej terrorystycznej strategii nie przyjmuje do prowadzenia wojny - stwierdził gen. Roman Polko. Agnieszka Kopacz-Domańska przytoczyła historię o rosyjskim żołnierzu, który groził bronią Ukraince i żądał otwarcia sejfu, który okazał się być robotem kuchennym. Jak takie ośmieszanie żołnierzy rosyjskich wpływa na ich morale? - To też pokazuje okrucieństwo samego Putina. On ma nędzę i biedę we własnym kraju, ludzi zacofanych cywilizacyjnie. Najgorsze jest to, że tych ludzi mami obietnicami wzbogacenia się pod warunkiem, że pojadą na wojnę. Na wojnie to mięso armatnie, bo tak traktuje tych ludzi z republik bliskich Azji, wysyła, by ginęli. Zgadzam się, że Ukraina przy wsparciu Zachodu wygrywa prawdą tę wojnę propagandową. Pokazuje prawdziwe obrazki z wojny. To nie jest tak, jak podczas II wojny światowej. Widzimy na żywo jacy agresorzy mordują, rabują i gwałcą Ukraińców. Śmieszą obrazki złodziei, którzy kradną lodówki, pralki i myślą, że robot kuchenny jest sejfem. Nietzsche powiedział kiedyś, że nie bronią, a śmiechem się zabija - dodał gen. Polko.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Putin gra na czas? Gen. Polko o pięcie achillesowej Rosji
WIDEO

Putin gra na czas? Gen. Polko o pięcie achillesowej Rosji

Rosja straciła Chersoń. W programie "Newsroom WP" gen. Roman Polko, były dowódca GROM, ocenił, że Putin dąży do zamrożenia konfliktu. - Putin w tej chwili utracił zdolności do prowadzenia większych operacji zaczepnych. Zrezygnował z Chersonia, bo kierunek odeski jest całkowicie nierealny. Próbuje uzyskać zdobycze w obwodach ługańskim i donieckim, ale tak naprawdę jego marzeniem jest, by te tereny zatrzymać, zamrozić konflikt i wygrać dla siebie czas, który pozwoli mu odbudować zdolności bojowe i planować kolejne operacje. Strategia skoku na Ukrainę i połknięcia jej w całości przegrała definitywnie. Putin zdaje sobie z tego sprawę, ale nie zrezygnował z odcinania Ukrainy jak salami, czyli najpierw Krym, a teraz lądowe połączenie z Krymem, bo to w tej chwili posiada oraz dodatkowe zdobycze w obwodzie ługańskim i donieckim. Pewnie też przy wsparciu konformistów z Europy Zachodniej, którzy głoszą wspaniałe wartości. Prowadzi wojnę propagandową, by udawać gołąbka pokoju, mówić o rozejmie, a w istocie przygotowywać kolejną wojnę - ocenił gen. Roman Polko. - To zmiana strategii wymuszona tym, że ta niezwyciężona armia została pokonana na polu walki. Ostatnie uderzenie, które przeprowadziła Rosja, to nawet nie na oddziały walczące, ale niszczenie infrastruktury krytycznej. To zbrodnie wojenne. To niedopuszczalne, by niszczyć elektrownie i miejsca poboru wody, bo to w istocie ludobójstwo i mordowanie cywili. Putin zdaje sobie sprawę, że jego logistyka padła, a ukraińska dzięki wsparciu Zachodu ma się dobrze. Ukraina przejęła inicjatywę. Obawia się, że kolejne tereny mogą być odbijane. Myślę, że najbardziej obawia się uderzenia, które odcięłoby drogą lądową do Krymu. Mówiąc o zdobyciu Krymu, to wcale nie trzeba tam wchodzić, tylko odciąć linie logistyczne, czyli uderzyć w tę piętę achillesową Rosji. Zniszczenie Mostu Kerczeńskiego i zdobycie Melitopola to cel, który przybliżyłby Ukrainę do ciosu w samo serce Putina, bo wiadomo, że Krym to coś, co w 2014 r. przysporzyło mu poparcia Rosjan i punktów procentowych - stwierdził gen. Roman Polko.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Nawet Dugin krytykuje Putina? "To wrzutka"
WIDEO

Nawet Dugin krytykuje Putina? "To wrzutka"

Jak porażka w Chersoniu może być przedstawiana w Rosji? Aleksander Dugin stwierdził, że Władimir Putin nie powinien podejmować takich decyzji. - To już czas, by to wyprostować. To była wrzutka. On to potem zweryfikował. Stoi murem za Putinem - powiedziała w programie "Newsroom WP" prof. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Uczelni Vistula. Patrycjusz Wyżga pytał ją o szczegóły wycofania się Rosjan z Chersonia. - To było wiadome już od jakiegoś czasu. Wojskowi mówili mu już w sierpniu, że Chersoń trzeba będzie poddać. Putin dał do zrozumienia, że prestiżowo nie chciał oddać tego miasta. Miał do wyboru mielenie mięsa rosyjskich żołnierzy albo posłuchać wojskowych, przerzucić żołnierzy na lewy brzeg Dniepru i zgromadzić swoich do dalszej walki z wojskami ukraińskimi. Posłuchał swoich generałów. Uniknął tego, co widzieliśmy w obwodzie charkowskim, czyli panicznego odwrotu. Pojawiły się teorie spiskowe. Na użytek wewnętrzny odpowiedzialność za tę decyzję spadła na generała Surowkina. To pokazanie, że wojskowi kontrolują sytuację. Ci, którzy zwykle krytykowali Putina, czyli tzw. jastrzębie jak Ramzan Kadyrow czy Prigożyn, którzy rzucali się do gardeł generałów rosyjskich, teraz jak jeden mąż mówią, że to mądra i odpowiedzialna decyzja. Propaganda była przygotowana na ten moment. Mówią, że trzeba było się poddać, żeby ratować swoich żołnierzy, ale jeszcze tam wrócą, żeby odbić Chersoń, który według rosyjskiej konstytucji należy do Rosji - stwierdziła ekspertka.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Putin krytykowany. "Tam nie ma woli walki"
WIDEO

Putin krytykowany. "Tam nie ma woli walki"

Aleksander Dugin krytykuje Władimira Putina za wycofanie się Rosjan z Chersonia. Czy autorytet rosyjskiego prezydenta słabnie wśród jego bliskich współpracowników? O to Patrycjusz Wyżga pytał w programie "Newsroom WP" gen. Leona Komornickiego, byłego zastępcę szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. - Putin wszedł w konflikt z głównym ideologiem imperialnej polityki Rosji. Z punktu widzenia wojskowego utrzymywanie tego potencjału na zachodnim brzegu rzeki Dniepr nie miało większego sensu. Przeprawy funkcjonowały, ale tylko wojskowe. Rosja, przechodząc do obrony na tak długim froncie, ponad 1000 km, nie ma wystarczających sił, by tę obronę utrzymywać efektywnie, a tym samym odpierać działania ofensywne, które prowadziła i prowadzi armia ukraińska - stwierdził gen. Leon Komornicki. Jego zdaniem Putin traci poparcie nawet wśród swoich najbardziej zagorzałych zwolenników. - Z drugiej strony ma też świadomość, że możliwości armii rosyjskiej są też ograniczone. Nie zapominajmy, że wojna toczy się w trzech przestrzeniach geograficznych: lądowej, morskiej i powietrznej. Dominującą przestrzenią są działania na lądzie. W tej przestrzeni armia rosyjska straciła w mojej ocenie zdolności do działań ofensywnych - ocenił gen. Komornicki. - Praktycznie rzecz biorąc to naraża armię rosyjską na poważne straty i oddziaływanie ogniowe armii ukraińskiej. Może armia ukraińska zakłada, że Rosjanie się wycofają, ale i tak ich dopadną. Według mojej oceny armia ukraińska będzie kontynuować działania nie na odcinku chersońskim, który jest niedogodny do działań ofensywnych. Skoncentruje swoją uwagę na kierunku od Zaporoża do Melitopola i Mariupola. Jeżeli armia ukraińska odtworzy swoje odwody strategiczne i zostaną one wkomponowane w system dowodzenia, to na kierunku od Zaporoża może być dokonane uderzenie rozcinające, które zmieni oblicze wojny na korzyść armii ukraińskiej - ocenił były zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. - Zima jest utrudnieniem, ale dla obu stron. Są zwiększone potrzeby logistyczne. Wiele mechanizmów trzeba uwzględnić. Jak sądzę, w lepszym położeniu jest armia ukraińska, która korzysta z miejscowych zasobów i jest lepiej zaopatrzona. Dowódcy ukraińscy dbają o oddział, któremu przewodzą. Żołnierz rosyjski jest martwą częścią broni, którą włada. To wszystko jest tam realizowane pod przymusem i tego rosyjscy żołnierze się boją. Wykonują ślepo rozkazy. Tam nie ma woli walki - ocenił gen. Komornicki.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Właśnie dlatego Miedwiediew grozi światu. "To przepustka"
WIDEO

Właśnie dlatego Miedwiediew grozi światu. "To przepustka"

"Państwa zachodnie popychają świat w kierunku globalnej wojny" - stwierdził we wtorek Dmitrij Miedwiediew. W swoim propagandowym wpisie ocenia, że to "Zachód prowokuje konflikt przy wykorzystaniu broni nuklearnej". - Były prezydent Rosji opublikował wpis na portalu Telegram, w którym ponownie zagroził światu wykorzystaniem broni jądrowej. Tym razem powodem miałoby być dążenie Ukrainy do odzyskania "terytoriów, które wcześniej do niej należały". Według Miedwiediewa oznacza to "utratę obszarów Rosji". - Moim zdaniem to retoryka pana Miedwiediewa do użytku wewnętrznego, czyli do mieszkańców wielkich przestrzeni państwa Rosyjskiej Federacji. Oczywiście dla zdrowo, rozsądkowo myślącej części społeczeństwa świata, szczególnie zachodniego, jest oczywiste, że agresję 24 lutego rozpoczął Putin i jego armia. To on pierwszy straszył retoryką użycia "wszystkich dostępnych środków", w jakich posiadaniu jest armia rosyjska i państwo - zauważa gen. rezerwy Janusz Bronowicz, były inspektor Wojsk Lądowych. Gość Mateusza Ratajczaka zwraca uwagę, że to retoryka mająca na celu "wprowadzenie zamętu" i przekonanie Rosjan do "słuszności podejmowanych działań w Ukrainie". - Przepustka do dalszych działań i pozyskanie wśród swojego elektoratu i społeczeństwa (poprarcia - przyp. red.) - dodaje gen. Bronowicz. Ekspert zagrożenie związane z użyciem przez Rosjan broni jądrowej ocenił jako "mało prawdopodobne, ale wykluczyć się go nie da".
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Mateusz Czmiel Mateusz Czmiel
On zastąpi Putina? "To ludzie, którzy są żądni krwi"
WIDEO

On zastąpi Putina? "To ludzie, którzy są żądni krwi"

"Kucharz Putina" rośnie w siłę - informuje amerykański Instytut Studiów nad Wojną. Chodzi o Jewgenija Prigożyna - szefa słynnej grupy Wagnera. ISW zwraca uwagę na rasizm i fanatyzm, które nasilają się w rosyjskiej armii. Czy Prigożyn może zagrażać samemu Putinowi? O to Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" generała Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcę wojsk lądowych. - Generalnie tak jest. Rola Putina jest coraz mniejsza. Putin jest podobno bardzo chorym człowiekiem. To naturalne, że musi zejść ze sceny. Szykują dla niego następcę. Być może Prigożyn będzie jego następcą z ekipą twardogłowych. To ludzie, którzy są żądni krwi, wojny i użycia broni jądrowej. Posłużą się wszystkimi środkami, by wojnę z Ukrainą wygrać. Ta zmiana nie będzie dobra - ocenił gen. Waldemar Skrzypczak. - Ludzie wokół Putina mają świadomość, że przejęcie władzy przez wagnerowców powoduje eskalację konfliktu zbrojnego, ale również grozi upadkiem Rosji. Wydaje się, że w otoczeniu Putina są na Kremlu ludzie umiarkowani, którzy są świadomi zagrożenia, które na Kremlu mogą zdziałać wagnerowcy - dodał. Czy Prigożyn może być większym zagrożeniem dla Europy i świata zachodniego niż Putin? - Moim zdaniem tak. To człowiek, który wyraźnie dąży do eskalacji konfliktu zbrojnego. Ludzie z jego otoczenia nawołują do zwiększenia udziału w wojnie przeciwko Ukrainie i mobilizacji całej Rosji. Trzeba zrobić wszystko przez dyplomację, by oni nigdy do władzy nie doszli. To nie ma służyć wzmocnieniu Putina, a przejęciu władzy w Rosji przez umiarkowanych - dodał polski wojskowy.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Białoruś może zagrozić Ukrainie? Polski weteran jednoznacznie o Łukaszence
WIDEO

Białoruś może zagrozić Ukrainie? Polski weteran jednoznacznie o Łukaszence

Na Białorusi trwa potajemna mobilizacja wojsk. Taką informację przekazały Siły Zbrojne Ukrainy. Czy to ostatni krok przed zaangażowaniem białoruskiego wojska w wojnę w Ukrainie? O to Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" płk. rez. Piotra Lewandowskiego, weterana z misji w Iraku i Afganistanie. - Nie sądzę, by był to ostatni krok, o ile w ogóle nastąpi. Z przecieków ze strony rosyjskiej wyraźna jest presja Kremla, a nawet Putina, by wznowić ten kierunek nowej ofensywy na Kijów ze świeżą nową armią rosyjską. Mowa nawet o 500 tys. (żołnierzy - red.). Jeżeli atak by nastąpił, to byłby z kierunku Białorusi i Charkowa. Intencja jest taka, by z tego kierunku uderzenia rosyjskie i teoretycznie białoruskie - w co wątpię - spowodowały, że Ukraina nie będzie mogła prowadzić działań ofensywnych w Chersoniu czy Zaporożu. W obecnej chwili to jest mało wykonalne - stwierdził płk. rez. Piotr Lewandowski. - Rosja nie ma ciągle tych sił, a armia białoruska sama nie stanowi aż tak istotnej siły bojowej, by zagrozić rozwiniętej mobilizacyjnie armii ukraińskiej. Nie sądzę, by na chwilę obecną do tego doszło, a jeżeli dojdzie, to będzie to porażka - dodał wojskowy. - Łukaszenka usiłował lawirować przez cały okres swoich rządów. Sytuacja jest taka, że musiał się opowiedzieć o konkretnej stronie. To strona agresora, czyli Rosji, więc już o lawirowaniu nie ma mowy. Nie chce w tę wojenną awanturę rosyjską się mieszać. Wie, że społeczeństwo białoruskie go nie poprze. Jego armia nie będzie stanowiła czynnika zmiany. Może spowodować polityczne trzęsienie ziemi, bo będzie musiał dać broń ludziom, którzy go nie popierają - stwierdził Piotr Lewandowski.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Polski generał: Dla Putina to strzał nie w kolano, a w potylicę
WIDEO

Polski generał: Dla Putina to strzał nie w kolano, a w potylicę

Duże grupy Rosjan mają trafiać na front bez przygotowania - taką informację podał na Telegramie jeden z żołnierzy powołanych do walki w pułku czołgów w Chersoniu. Według gen. bryg. dra Jarosława Kraszewskiego, byłego dowódcy wojsk rakietowych i artylerii wojsk lądowych, tacy żołnierze mogą nie poradzić sobie na polu walki. - W większości armii na świecie taki rodzaj rezerwistów rzuconych do walki nazywa się po prostu mięsem armatnim. Ci ludzie będą ginęli od ognia i środków rakietowych, którymi dysponują Ukraińcy. Ich obecność na polu walki będzie liczona w minutach, maksymalnie w kilku godzinach - podkreślił gen. Kraszewski w programie "Newsroom WP". Mówił, że ważne jest, czy rezerwiści brali wcześniej udział w ćwiczeniach wojskowych. Są problemy z podstawowymi zapasami, takimi jak śpiwory i koce. - Ich morale już jest bardzo niskie. Oni nie są mentalnie przygotowani, by sprawnie działać na polu walki. Może zabrzmi to głupio, ale współczuję ich rodzicom, bo to wysyłanie dzieci na śmierć - dodał. Jak decyzja o częściowej mobilizacji odbije się na Putinie? - dopytywała Agnieszka Kopacz-Domańska. Gen. Kraszewski przyznał, że dla Putina nie był to strzał w kolano, a w potylicę. - Decyzja o mobilizacji jest spóźniona. To spóźnienie jest na korzyść Ukraińców - przyznał. Dodał, że Ukraina dysponuje coraz lepszym sprzętem. - Utrzymanie tej przewagi jakościowej i technologicznej spowoduje, że Ukraińcy niedługo zwycięsko zakończą ten konflikt - ocenił wojskowy.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Desperackie próby Rosjan. Chcą uciekać nawet na Białoruś
WIDEO

Desperackie próby Rosjan. Chcą uciekać nawet na Białoruś

Po ogłoszeniu przez Putina częściowej mobilizacji kraju Rosjanie wyszli na ulice. Wielu obywateli Federacji Rosyjskiej próbuje uciec za granicę. Czy Putin im w tym przeszkodzi? O to w programie "Newsroom WP" Agnieszka Kopacz-Domańska pytała prof. Agnieszkę Legucką z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Uczelni Vistula. - Putin bardzo długo zwlekał z tą decyzją, zdając sobie sprawę, że to ryzykowny krok. To postawienie na kartę trudną dla niego politycznie. Ta tzw. operacja specjalna bardzo podniosła jego notowania, a tu stawia na szalę swoje poparcie społeczne. Mieszkańcy Ukrainy nie akceptują rosyjskiej obecności. (Putin - red.) musi postawić na zwiększenie obecności wojska, zasilić rekrutami z rosyjskiego społeczeństwa i przymusić obywateli, by poszli na front. To ryzykowne politycznie dla niego. Musi zastosować represje wobec obywateli, więc też stracić poparcie. Elektorat negatywny będzie rósł - stwierdziła prof. Agnieszka Legucka. Nie tylko młodzi ludzie mogą uciekać przed powołaniem do wojska. - On elementu młodych ludzi się obawia. Nie chce poborowych tuż po studiach. Cały czas wskazuje, że nie będzie to dotyczyło najmłodszych, tylko rezerwistów. A to, co rzeczywiście w jego dekrecie jest napisane, to Ministerstwo Obrony Narodowej będzie decydować o tym, kto zostanie pociągnięty na front. Putin ryzykuje. Biorąc pod uwagę nastroje społeczne, to do tej pory omijał duże miasta. Wyraźnie było widać, że symbole "V" i "Z" najbardziej były wtłaczane na prowincji przez administrację i szkolnictwo, gdzie władze mają większe możliwości nacisku. Moskwa i Petersburg były pod szczególnym nadzorem władz. Widać wyraźnie, że Petersburgu, gdzie policja ma bardziej represyjne narzędzia, daje do zrozumienia, że ci którzy protestują, będą wysyłani na front - dodała. Co Rosjanie piszą w sieci o mobilizacji? - W rosyjskim Telegramie, zanim pojawiła się decyzja Putina, było czuć napięcie Rosjan. Rosjanie szukali strategii indywidualnych. Po decyzji o mobilizacji najczęściej pojawiającą się frazą było "w jaki sposób wyjechać z Rosji", a drugą najczęstszą frazą było "jak złamać sobie rękę w warunkach domowych". Rosjanie nie są narodem podróżującym, tylko 30 proc. Rosjan ma paszporty. Są specjalne strony, które mają pomóc Rosjanom w tej sytuacji, np. do jakich krajów uciekać, kiedy nie ma się paszportu. Uciekają nawet na Białoruś, choć zdają sobie sprawę, że Białoruś może ich wrócić do Rosji - dodała ekspertka.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Rosjanie protestują. "Rosja staje się państwem częściowo totalitarnym"
WIDEO

Rosjanie protestują. "Rosja staje się państwem częściowo totalitarnym"

Rosjanie protestują przeciwko częściowej mobilizacji, którą zarządził Władimir Putin. O nastroje społeczne w Rosji oraz o skuteczność protestów Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" prof. Agnieszkę Legucką z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz Uczelni Vistula. - Wydaje się, że Władimir Putin jest zdesperowany. Wojna w Ukrainie jest jego prawdziwą obsesją, a Rosjanie wreszcie uświadomili sobie, że to nie jest wojna, która toczy się gdzieś daleko, na ekranach telewizorów i czymś, co ma podnieść prestiż Rosji. Po lutym tego roku notowania prezydenta podniosły się i nawet poparcie dla tej tzw. specjalnej operacji wojskowej wzrosło w społeczeństwie. Putinowi udało się przekonać Rosjan, że wojna ich nie dotyczy. Ogłoszenie częściowej mobilizacji dotyka ich bezpośrednio. To oznacza, że ich rodziny mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności, w związku z czym zaczęli wychodzić na ulice - mówiła prof. Agnieszka Legucka. - W wielu miastach, nie tylko w Moskwie i Petersburgu odbywają się protesty. Trzeba zdawać sobie sprawę, że Putin przynajmniej od 2011 r. doskonali w Rosji system represji. Wraz z ogłoszeniem częściowej mobilizacji zaostrzył również kodeks karny. Za dezercję grozi 10 lat, a za odmowę pójścia na front 3 lata pozbawienia wolności. Wraz z tą decyzją jest po raz kolejny przykręcana śruba represji, a państwo rosyjskie staje się państwem częściowo totalitarnym. Wielu Rosjan stosuje taktykę indywidualną. Wielu Rosjan jest apolitycznych i stara się być daleko od polityki, co Polaków dziwi. Przyjmują strategię pragmatyczną, czyli dostosować się. Tę strategię indywidualnego podejścia stosują protestując nogami, czyli uciekając z kraju - komentowała ekspertka.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Po co Putin zjawił się w Kaliningradzie? Generał wprost
WIDEO

Po co Putin zjawił się w Kaliningradzie? Generał wprost

Władimir Putin udał się do Kaliningradu. Od dawna nie był tak blisko granicy z Polską. Jaki był cel tej podróży? O to Mateusz Ratajczak pytał dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego gen. prof. Bogusława Packa. - Władimir Putin nie zaskoczył. To była wizyta, której efekty miały być kierowane głównie na odbiorcę wewnętrznego w Federacji Rosyjskiej. Putin od dłuższego czasu nie wybierał się nigdzie. Mówiono, że schował się w swojej norze. Wyszedł z tej nory. Przeprowadził coś, co jest typowe dla wielu liderów państw 1 września, kiedy rozpoczyna się rok szkolny, czyli ocieplanie wizerunku. Z drugiej strony ta wizyta posłużyła jako pretekst do zakłamanego przekazu, nie tylko do dzieci, ale obywateli Federacji Rosyjskiej, którzy usłyszeli, że Rosja broni, a nie atakuje - stwierdził gen. Pacek. Sam Putin podczas otwartej lekcji mówił kłamliwie o "wyeliminowaniu antyrosyjskiej enklawy". - Żałosne argumenty. Trudno to komentować. Nie wysilił się podczas tej wizyty. Sam fakt wyjazdu i pokazanie się w Kaliningradzie był istotny. Ważne też jest pokazanie, że samolot przeleciał przesmykiem. Najważniejszy jest element, który pokazuje Putina znowu jako pewnego siebie przywódcę, którego grał przez wiele lat. Ten wizerunek osłabł, ale próbuje go odbudowywać i podnosić morale nie tylko wojska, ale także społeczeństwa rosyjskiego - dodał ekspert.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki