przemysław czarnek (strona 30 z 50)

Jak PiS poradzi sobie bez unijnych środków? Odpowiedź ministra Czarnka zaskakuje
WIDEO

Jak PiS poradzi sobie bez unijnych środków? Odpowiedź ministra Czarnka zaskakuje

Spór polskiego rządu z Unią Europejską trwa obecnie na kilku płaszczyznach i nie zapowiada się, aby w najbliższym czasie ten stan rzeczy uległ zmianie. Kolejne wyroki TSUE, podważające stanowisko Polski m.in. w kwestii funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej, mają bardzo niekorzystny wpływ nie tylko na wizerunek Polski we wspólnocie europejskiej, ale przekładają się również na przekazanie Polsce środków pieniężnych w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Jak rząd Prawa i Sprawiedliwości chce sobie poradzić bez unijnych pieniędzy, które mają odegrać kluczową rolę w realizacji obietnic zawartych w Polskim Ładzie? Zdaniem ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka, Unia Europejska środki te wstrzymuje Polsce bezpodstawnie. - Ale to jest tylko część unijnych pieniędzy. Proszę zwrócić uwagę, że uchwaliliśmy ustawy w Sejmie na ostatnim posiedzeniu, na które finansowanie znajduje się w budżecie państwa – powiedział minister, dodając, że Polska ma "ogromne pokłady środków finansowych w budżecie, które są przeznaczone na Polski Ład". - To są grube miliardy złotych z polskiego budżetu, a nie z unijnego budżetu. Tych środków jest ogromnie wiele, a pieniądze z Unii Europejskiej przyjdą dlatego, że nie ma najmniejszych podstaw do tego, żeby je wstrzymywać – stwierdził gość "Tłita" Wirtualnej Polski Przemysław Czarnek.
"Pensum idzie w górę, pensję idą w dół". Protest nauczycieli przeciwko polityce Przemysława Czarnka
WIDEO

"Pensum idzie w górę, pensję idą w dół". Protest nauczycieli przeciwko polityce Przemysława Czarnka

- Protestujemy przeciwko polityce ministra Czarnka. Nie podobają nam się działania, jakie podejmuje wobec oświaty, wobec dzieci, młodzieży i rodziców. Domagamy się szacunku do pracy nauczyciela - mówili w sobotę reporterowi WP Klaudiuszowi Michalcowi protestujący w okolicach gmachu Ministerstwa Edukacji i Nauki w Warszawie członkowie Związku Nauczycielstwa Polskiego. Nauczyciele odrzucają m.in. za niską, ich zdaniem, propozycję podwyżki wynagrodzeń. Jak mówili, nie rekompensuje ona dodatkowych obowiązków, jakie w związku z decyzjami MEiN, spadły na pracowników oświaty. - To są pseudopodwyżki. De facto to będzie może 30 złotych. To, co teraz proponuje minister Czarnek, to policzek wymierzony wszystkim nauczycielom, którzy wspaniale zdali egzamin z edukacji zdalnej - mówiła jedna z protestujących. Z kolei szef ZNP Sławomir Broniarz nawiązał do słów ministra edukacji dla Wirtualnej Polski. Przemysław Czarnek stwierdził w programie "Tłit", że propozycje MEiN to nie pomysły resortu, a "dyrektorów i nauczycieli". - Panie ministrze, apeluję do pana, żeby miał pan odwagę ujawnić nazwiska tych nauczycieli i dyrektorów, którzy są inicjatorami tego rodzaju pomysłów - apelował Broniarz. Nauczyciele protestują też m.in. przeciwko zwiększeniu o 4 godziny 18-godzinnego dotychczas pensum oraz zmniejszeniu liczby stopni awansu zawodowego nauczycieli z czterech do trzech. Podczas demonstracji słychać było ponadto głosy sprzeciwu wobec "indoktrynacji, homofobii i uprzedzeń w szkołach". Niektórzy uczestnicy zgromadzenia mieli ze sobą czerwone kartki, które symbolicznie chcieli pokazać Przemysławowi Czarnkowi. Na zakończenie demonstracji ZNP złożył w resorcie edukacji petycję "w obronie statusu nauczyciela w Polsce".
Maciej Zubel Maciej Zubel
Przemysław Czarnek odpowiada nauczycielom. Uszczypliwy komentarz
WIDEO

Przemysław Czarnek odpowiada nauczycielom. Uszczypliwy komentarz

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek był pytany w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, co by powiedział nauczycielom, którzy w sobotę zamierzają protestować w Warszawie. - To nie myśmy przygotowali pakiet reform, który przedstawiliśmy związkom zawodowym, tylko nauczyciele i dyrektorzy szkół, którzy widzą potrzebę zmian - potrzebę, która zakłada 36 proc. podwyżki, 1420 zł przeciętnego wynagrodzenia w górę dla nauczyciela wchodzącego do zawodu i debiurokratyzację pracy nauczyciela bez zwiększania godzin, które nauczyciel przepracowuje zgodnie z Kartą Nauczyciela, czyli 40 godzin tygodniowo. Jeśli nauczyciele chcą wspomagać tę reformę, to znakomicie, że się spotkają. Nie widzę żadnych przeszkód - stwierdził. Minister pytany był również o to, co by powiedział tym nauczycielom, którym jego propozycje nie odpowiadają, bo - jak twierdzą - więcej czasu będą musieli spędzać przy tablicy. - Ale zdecydowanie mniej czasu będą musieli spędzać na biurokracji. Debiurokratyzujemy pracę nauczyciela. Powodujemy, że będzie miał kilka godzin tygodniowo więcej z uwagi na to, że nie będzie musiał wypełniać dokumentów, które wypełniał do tej pory, a część tego czasu będzie przeznaczał na konsultacje z uczniami i pracę przy tablicy - powiedział Czarnek. Jak podkreślił minister, "nauczyciele dziś średnio pracują przy tablicy - 21 godzin". - Podniesienie pensum o jedną godzinę, przy debiurokratyzacji, nie zwiększa czasu pracy nauczyciela. Wiedzą to wszyscy, którzy dokładnie zastanawiają się nad czasem pracy nauczyciela - oznajmił. Czy część nauczycieli zostanie zwolniona? - Z całą pewnością część nauczycieli będzie odchodzić na emerytury, które proponujemy. (…) Proszę zwrócić uwagę, że niestety mamy w systemie 1 mln 200 tys. dzieci mniej w ciągu kilkunastu lat. To również musi rodzić swoje konsekwencje - powiedział minister. O jakiej liczbie nauczycieli mówimy? - Nie wiemy. (…) Wszystko zależy od tego, jak poukłada się siatka godzin. Wtedy będziemy wiedzieć, jak to będzie wyglądać. To będzie koło maja przyszłego roku kalendarzowego - poinformował Czarnek.
Natalia Durman Natalia Durman