przemysław czarnek (strona 21 z 50)

"Lex Czarnek" wraca? "Czarnkowi chodzi o to, żeby do polskiej szkoły wysłać swoich"
WIDEO

"Lex Czarnek" wraca? "Czarnkowi chodzi o to, żeby do polskiej szkoły wysłać swoich"

"Lex Czarnek" wróci pod obrady Sejmu? Według "Gazety Wyborczej" może to stać się jeszcze w tym tygodniu. - Podczas pierwszego czytania na komisji ENiM prezydent został przykładowo upokorzony przez posłów PiS. Projekt prezydencki, zbliżony do "lex Czarnek", który dwa lata leżał w sejmowej zamrażarce, został z niej wyjęty, miał być włączony jako część "lex Czarnek" do projektu i został przez posłów PiS odrzucony - przypomina posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która była gościem programu "Tłit". Zaznacza, że trudno sobie wyobrazić, by prezydent Duda ten projekt popierał. - Oczekuję, żądam i domagam się wraz ze wszystkimi środowiskami oświatowymi, weta - jeśli ta ustawa przejdzie przez parlament - dodaje Dziemianowicz-Bąk. Opozycja zapowiada złożenie "ważnego pakietu poprawek". - Jest poprawka, która mówi: "sprawdzam" narracji PiS o tym, że chodzi im o to, by bronić dzieci w szkole przed "niebezpiecznymi organizacjami z zewnątrz". To poprawki, które nakazują każdemu podmiotowi złożenie oświadczenia, że w szeregach tej organizacji działa osoba skazana prawomocnie za pedofilię lub przestępstwo wobec seksualności. PiS odrzuciło, jak na razie, te poprawki, co pokazuje, że nie chodzi o żadne bezpieczeństwo uczniów i uczennic, czy o ograniczenie dostępu niebezpiecznym organizacjom do polskiej szkoły. Chodzi ministrowi Czarnkowi o to, żeby do polskiej szkoły wysłać swoich. Wysyłać organizacje, które popierają ministra Czarnka i realizują jego misję, a ograniczyć dostęp tym, które faktycznie pomagają - dodaje posłanka.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Mateusz Czmiel Mateusz Czmiel
"Recydywa". Do Sejmu wraca nowa wersja "lex Czarnek"
WIDEO

"Recydywa". Do Sejmu wraca nowa wersja "lex Czarnek"

Do Sejmu w nowej odsłonie wrócił "lex Czarnek". Tym razem jako projekt poselski. Jakie niesie ze sobą obawy? O to Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom" WP Krzysztofa Baszczyńskiego, wiceprezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego. - Jestem zasmucony, że w tak krótkim czasie dokonuje się tzw. recydywy. To, co zostało skrytykowane przez stowarzyszenia, fundacje, Związek Nauczycielstwa Polskiego i rodziców, wraca jako poselski projekt. To bardzo niedobry znak. To oznacza, że próbuje się wdrażać systemowe rozwiązania poprzez poselskie projekty. Nie ma konsultacji i rozmów. Jest narzucona formuła i to martwi. Będzie również przedstawiony projekt pana prezydenta, który to opracował w kampanii wyborczej. Będzie dotyczył tej samej materii, ale gdyby pani mnie spytała, co bym wybrał, to projekt pana prezydenta. Jest bardziej ucywilizowany. Rodzice i dyrektor szkoły rzeczywiście mają wszystko do powiedzenia ws. ewentualnych stowarzyszeń, fundacji i różnego rodzaju zajęć. Można zadać sobie pytanie, po co ten projekt został dwa lata temu opracowany, skoro dzisiejsze prawo te kwestie rozstrzyga. Mówiąc o projekcie poselskim, do rozmowy wchodzi tu kurator. Wybrałbym projekt pana prezydenta, aczkolwiek on również jest zbędny, bo otwiera już otwarte drzwi - skomentował Krzysztof Baszczyński. Agnieszka Kopacz-Domańska dopytywała o możliwe zmiany w edukacji domowej, które są przewidziane w projekcie. Mogą one utrudnić uczniom zapisy do szkół. Czy nowa wersja "lex Czarnek" może zabić edukację domową? - To nie ulega wątpliwości. Jeżeli nie zabić, to na pewno utrudnić. O wiele trudniej będzie realizować przez rodzica ten rodzaj edukacji. Nie rozumiem, dlaczego ten pomysł znalazł się w tym projekcie, skoro jeszcze dwa lata temu wycofano to, co teraz wraca. Nie ulega wątpliwości, że robi się wszystko, by ta forma kształcenia przeszła do historii - stwierdził związkowiec.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki