powódź (strona 16 z 129)

"Natura chce z nami wygrać". Wstrząsająca relacja gen. Wiśniewskiego
WIDEO

"Natura chce z nami wygrać". Wstrząsająca relacja gen. Wiśniewskiego

Na terenach objętych powodzią od początku mieszkańcom służą pomocą żołnierze. - Gdzie było najtrudniej? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program specjalny w WP, zwrócił się do gen. dyw. pil. Cezarego Wiśniewskiego, zastępcy dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych. - Muszę przyznać, że noc z soboty na niedzielę i niedziela były dla nas najtrudniejsze ze względu na sytuację w Kotlinie Kłodzkiej. Tam działy się nieprzyjemne rzeczy, jeśli chodzi o poziom wody i prędkość, z jaką niszczyła infrastrukturę. Ale była też bardzo zła pogoda, silne opady deszczu, mgły i bardzo niski poziom chmur. To sprawiło, że nie mogliśmy użyć śmigłowców w pełnej skali. Wtedy była też taka sytuacja, że nawet nasze amfibie, pływające transportery, nie mogły wszędzie dotrzeć ze względu na prędkość nurtu. To był moment, kiedy nam się wydawało, że natura chce z nami wygrać. Ale w niedzielę udało się opanować sytuację - odparł gość programu. - Myślę, że pomimo strasznych zniszczeń, obecność polskiego wojska i ciężkiego sprzętu oraz szybka odbudowa pomogą mieszkańcom z optymizmem spojrzeć w przyszłość. My obiecujemy, to jest deklaracja wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, że będziemy tam tak długo, jak będzie to niezbędne, aby ludzie w grudniu, przy stołach wigilijnych mogli usiąść spokojnie - dodał gen. Cezary Wiśniewski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
Operacja "Feniks". Znamy jej szczegóły
WIDEO

Operacja "Feniks". Znamy jej szczegóły

W poniedziałek ruszy wojskowa operacja pod kryptonimem "Feniks". - Co to jest? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program specjalny w WP, zwrócił się do gen. dyw. pil. Cezarego Wiśniewskiego, zastępcy dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych. - Operacja "Feniks" jest kolejnym zaangażowaniem sił zbrojnych w pomoc terenom, które doświadczyły powodzi. Ta operacja będzie skupiona na odbudowie infrastruktury i zapewnieniu pomocy mieszkańców na tych terenach, by mogli dużo szybciej wrócić do normalnego życia - odparł gość programu specjalnego. - W pierwszej kolejności wojsko ma zapewnić drożność dróg, będziemy usuwali wszelkie zatory. W tej chwili wojska inżynieryjne planują budowę mostów tymczasowych, które zastąpią mosty zerwane przez wodę. To jest proces, który trwa kilka dni. Zrobiliśmy rozpoznanie, mamy kilkanaście miejsc wytypowanych, wiemy jakie są potrzeby. Pierwszy most, w ciągu kilku dni powstanie w Głuchołazach - wyjaśniał gen. dyw. pil. Cezary Wiśniewski. Wojsko będzie też wzmacniało osłabione wały przeciwpowodziowe. - Obecnie na terenach dotkniętych przez powódź pracuje 20 tys. żołnierzy, w ten weekend ta liczba zostanie zwiększona do 25 tys. - dodał gość programu. Zastępca dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych wyjawił, że od soboty wojskowe drony i śmigłowce prowadzą rozpoznanie z powietrza na terenach powodziowych - kontrolują m.in. sytuację na wałach przeciwpowodziowych. Wojskowe śmigłowce pomagają także w ich umacnianiu, przenosząc na nie wypełnione piaskiem "big bagi" oraz wspomagają ewakuację mieszkańców z zalewanych terenów. - W ciągu tygodnia wojsko ewakuowało 4,5 tys. mieszkańców, część tych ludzi była ewakuowana śmigłowcami, także z użyciem technik linowych - relacjonował gen. dyw. pil. Cezary Wiśniewski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
5 mld euro z UE. To wystarczy? "Ocenimy straty, gdy minie zagrożenie"
WIDEO

5 mld euro z UE. To wystarczy? "Ocenimy straty, gdy minie zagrożenie"

Kraje dotknięte powodzią mają otrzymać 10 mld euro. Połowę tego - 5 mld euro - ma otrzymać Polska. - To dużo czy mało? Te pieniądze pokryją nasze potrzeby? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program specjalny WP, zwrócił się do wiceministra cyfryzacji Michała Gramatyki. - Jakie są potrzeby, jakie będą straty, to prawdopodobnie będziemy w stanie ocenić dopiero, gdy minie bezpośrednie zagrożenie. Teraz kiedy opadła woda w takich miejscowościach jak Kłodzko, Głuchołazy czy Lewin Brzeski, widać cały ogrom zniszczeń - odparł gość programu. Wiceminister poinformował, że nie będą to jedyne środki, jakie zostaną skierowane na tereny objęte powodzią. W ministerstwach ma bowiem trwać przegląd środków, które posiadają. - Oznaczamy te, które można uruchomić jako wsparcie dla osób dotkniętych powodzią. Ważne jest to, jak szybko te środki mogą trafić do potrzebujących - dodał. Ujawnił, że jego resort już przekazał pomoc. - Decyzją wicepremiera, ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego przekazaliśmy Starlink, zapewniając łączność w tych miejscach, w których ta łączność została zerwana - stwierdził. Wyjaśnił, że ze Starlinków korzystać mogą wszyscy: zarówno służby, jak i mieszkańcy. - 80 takich Starlinków wyjechało już w niedzielę, Państwowa Straż Pożarna zawiozła je tam, gdzie były najbardziej potrzebne, kolejne czekają. Są też Starlinki, które przekazujemy bezpośrednio służbom, po to, by służby mogły zorganizować swoją łączność awaryjną - wyjaśnił wiceminister Michał Gramatyka.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran
1700 ton na sekundę. Ekspert: trzeba obserwować wały
WIDEO

1700 ton na sekundę. Ekspert: trzeba obserwować wały

Powódź przetacza się przez południowe regiony Polski. - Czy jest już gdzieś lepsza sytuacja? - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program specjalny w WP, zwrócił się do Grzegorza Walijewskiego, zastępcy dyrektora Centrum Hydrologicznej Osłony Kraju IMGW-PIB. - Lepiej... Na całym Odcinku Odry musimy mieć się na baczności i mimo delikatnych spadków przed Wrocławiem, mamy cały czas przekroczone stany alarmowe. W związku z tym, że wezbrania rozpoczęły się już kilka dni temu, to, o ile widzimy spadek poziomu wód, to wszystkie urządzenia hydrotechniczne, wały przeciwpowodziowe nasiąkają wodą. Przepływa nimi ponad 1700 metrów sześciennych na sekundę, to jest 1700 ton na sekundę, to jest ogromna ilość, trzeba więc obserwować wały - odparł gość programu. - W nocy dotarło wezbranie do Brzegu Dolnego i tutaj mamy przekroczony stan alarmowy o ponad 3 metry. W tej chwili mamy tam stan wody na poziomie 945 centymetrów, to jest kulminacja, która dotarła w nocy. A stan alarmowy to 630 cm - mówił. - Za chwilę kulminacja będzie w Malczycach. Obecnie mamy tam 778 cm, będzie tam około 780. Stan alarmowy wynosi 600 cm. Następna miejscowość to Ścinawa. Jeszcze obserwujemy tam wzrost, kulminacja ma dotrzeć tam dziś w nocy. Stan alarmowy wynosi tam 400 cm, a będzie ok. 650 cm. Poniżej stacji Ścinawa będziemy mieli przekroczone stany alarmowe o ponad 2 metry. Także nie ma jeszcze spokoju - dodał Walijewski. - My mówimy cały czas o kulminacji, ale problemem jest długość trwania wezbrania. O ile ten maksymalny stan rzeki poniżej Wrocławia może trwać około doby, to stany alarmowe będą przekroczone przez trzy - cztery dni i wały przeciwpowodziowe i inne urządzenia hydrotechniczne będą cały czas narażone na napór wody. Oprócz stanu wody będzie więc trzeba cały czas obserwować co z nimi się dzieje - ocenił. Kiedy powódź się skończy? - Z symulacji, którą przeprowadziliśmy wczoraj, wynika, że dopiero w październiku. Fala dotrze do Szczecina 1 października - stwierdził Grzegorz Walijewski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Violetta Baran Violetta Baran