polska (strona 94 z 380)

Prof. Grochmalski: Polska kluczowym elementem globalnej konfrontacji
6:14

Prof. Grochmalski: Polska kluczowym elementem globalnej konfrontacji

Prof. Piotr Grochmalski, dyrektor Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej ocenił w programie specjalnym WP, że Rosja chce zdobyć stolicę Ukrainy poprzez terror. Atak na Zaporoską Elektrownię Atomową nazwał elementem wojny psychologicznej, który miał wywołać panikę. - To miał być pokaz siły. Planowana była zupełnie inna operacja: przerzucenie sił szybkiego reagowania, które miały przejąć skutecznie lotnisko. Miało nastąpić szybkie uderzenie na dzielnicę rządową i wymordowanie elity politycznej państwa i wstawienie rządu marionetkowego. Celem było i jest dokonanie zasadniczej i politycznej przemiany świata, przebudowy. Putin powiedział to otwarcie już w 2007 roku. Przedstawił zarysy tego, jak widzi świat. W 2014 roku przedstawił USA projekt umowy podziału świata na strefę wpływów - mówił prof. Piotr Grochmalski. Ekspert zwracał uwagę na dawne wypowiedzi Putina. Jak mówił prof. Grochmalski, Polska jest "kluczowym elementem globalnej konfrontacji". - To jest bardzo bliskie temu, co od lat prezentuje Karaganov, nadworny geopolityk Kremla i doradca Jelcyna. On stwierdził, że Rosja jest w stanie długotrwałej wojny i ją wygra, bo demokracje zachodnie są na straconej pozycji. To ma być frontalny atak i nękanie do 2035 roku. A Polska jest kluczowym elementem tej globalnej konfrontacji. Są zintegrowane ze sobą dwa obszary: wschodnia flanka NATO, a z drugiej strony Chiny, które monitorują przebieg konfliktu. Jesteśmy w tej chwili kluczem do bezpieczeństwa europejskiego. Polska i Ukraina są integralnie ze sobą związane. Zbigniew Brzeziński powiedział, że suwerenna Ukraina jest dla bezpieczeństwa polskiego ważniejsza, niż nasza obecność w NATO i Unii Europejskiej - ocenił.
Michał Kamiński wytrącony z równowagi. Tak zareagował na słowa Orbana o Polsce
7:03

Michał Kamiński wytrącony z równowagi. Tak zareagował na słowa Orbana o Polsce

- Polacy chcą przesunąć granicę świata zachodniego aż do granicy świata rosyjskiego. Poczują się bezpieczni, jeśli tak się stanie, a NATO, w tym Polska, będą mogły rozmieścić właściwe wojska na zachód od tej linii. Dlatego zaciekle popierają członkostwo Ukrainy w Sojuszu - powiedział w rozmowie z węgierskimi mediami tamtejszy premier Viktor Orban. Oburzenia wypowiedzią nie krył w programie specjalnym WP wicemarszałek Senatu Michał Kamiński (PSL-KP). - Jeśli kiedykolwiek Putin zacznie grozić Polsce, a za chwilę to się stanie, jeśli nie zostanie pokonany, to będzie używał słów wypowiedzianych przez Orbana jako argumentu - stwierdził. - Nasz rzekomy sojusznik wypowiedział słowa, które będą służyły Putinowi do grożenia Polakom śmiercią i bombardowaniem. (...) To jest dokładnie język Putina, język, którego rosyjska propaganda używa i będzie używać do uzasadniania walki z Polską. Dziękujemy takim sojusznikom - ironizował Kamiński. Nazwał przy tym Orbana "okropnym megafonem rosyjskiej propagandy w Europie". - Polacy oddawali życie za wolne Węgry w walce z rosyjskim okupantem, (...) a dziś nasi bracia Węgrzy plują na Polskę ustami swojego premiera i idą ręka w rękę z faszystą Putinem. Dziękuje za takich braci. Nasi bracia są w Kijowie, a nie w Budapeszcie - kontynuował wicemarszałek. - To jest propaganda Putina. (...) W tej sprawie powinna być co najmniej wezwana węgierska ambasador do polskiego MSZ. Dlaczego pozwalamy Orbanowi powtarzać tezy rosyjskiej propagandy, które służą dziś do bombardowania Kijowa? - pytał Kamiński. W jego ocenie, jeśli Orban powtarza słowa, które uzasadniają ten napad, to "również ponosi moralną odpowiedzialność za to, co się dziś dzieje w Kijowie".
Natalia Durman Natalia Durman
Putin sięgnie po kraje bałtyckie? "Mało prawdopodobne"
6:07

Putin sięgnie po kraje bałtyckie? "Mało prawdopodobne"

W jakim świetle Władimir Putin, który kilka dni temu dopuścił się inwazji na Ukrainę, ukazuje Polskę – sojusznika Ukrainy? – Polska jest wrogiem, była wrogiem i będzie wrogiem (Rosji – red.) – powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Daniel Boćkowski. – Natomiast nie jesteśmy w tym głównym nurcie. Jesteśmy symbolicznym kraje, który cały czas wspiera Ukrainę, który działa na rzecz Ukrainy, który jest antyrosyjski, ma gigantyczne antyrosyjskie fobie – kontynuował. – Wszystkie kraje, które należały do bratniego sojuszu Związku Radzieckiego plus wchodziły w skład ZSRR, nagle po rozpadzie Związku Radzieckiego stały się wrogami, stały się antyrosyjskie. A więc i my jesteśmy w tej antyrosyjskości zapiekli i tak naprawdę nie wiadomo, co robić i jak działać – dodawał. Zapytany o to, czy w świetle ostatnich wydarzeń można podejrzewać, że kraje bałtyckie będą następnym celem Putina, odparł iż Putin rzeczywiście sądzi, że Rosja została "ograbiona" przy rozpadzie ZSRR. – Tutaj nie ulega wątpliwości, że jest to pewna teza, która będzie teraz mocno realizowana. Nie sądzę, by Rosja odpuściła sobie poprzez Ługańsk i Donieck Ukrainę. Teraz będzie właśnie grała na całe obwody, a tak naprawdę celem de facto jest wchłonięcie Ukrainy w tej czy innej formie – oznajmił ekspert dodając, że może mieć to miejsce "w taki sposób, jak Białoruś". – Bo tylko z Ukrainą (…) Rosja będzie mogła grać w tej lidze światowej. Na razie jest takim kieszonkowym pancernikiem. Natomiast czy sięgnie po państwa bałtyckie? Mało prawdopodobne, bo mimo wszystko myślę, że tutaj ogromną rolę gra jednak to, że sojusz jest silny, zwarty i tutaj Rosja nie może sobie pozwolić na takie same działania, jak w przypadku Ukrainy. Co nie oznacza, że cały czas będzie nie będzie działać na osłabienie tych państw czy na ewentualne siły wewnętrzne, które zmieniałyby np. wektory polityki. Czyli taka hungaryzacja państw bałtyckich, żeby tam też nastroje były takie, jak na Węgrzech, żeby pozyskać takiego Orbana bis – podsumował prof. Boćkowski.