patryk michalski (strona 2 z 2)

Wzruszająca relacja z Ukrainy. "To ściska za gardło i łapie za serce"
WIDEO

Wzruszająca relacja z Ukrainy. "To ściska za gardło i łapie za serce"

- Są tutaj rodziny. Rozmawiałem z kilkoma z nich. Są bardzo trudne decyzje. Młodzi mężowie, ojcowie nie mogą wyjechać z Ukrainy. Oni są gotowi walczyć i pójdą walczyć, pójdą na front, ale zanim to zrobią, szukają bezpiecznych miejsc dla swoich żon i dla swoich dzieci. Organizują wspólne wyjazdy po to, by kobiety mogły być razem z dziećmi. Starają się dopilnować wszystkiego, by bezpiecznie trafiły choćby do Polski. Widziałem kilka takich sytuacji. To coś, co ściska za gardło i łapie za serce. Ci ludzie nie wiedzą, czy będą mogli jeszcze się spotkać, nie wiedzą, co czeka ich w Polsce, ale słyszą, że Polacy bardzo ich wspierają. Te wszystkie informacje o zbiórkach (...), przygotowywaniu mieszkań, do nich docierają. Ludzie bardzo często dziękują Polsce za to, w jaki sposób chce ich przyjąć, w jaki sposób Polacy są gotowi nieść im pomoc. To wszystko jest tutaj bardzo zauważane - relacjonował dziennikarz Wirtualnej Polski Patryk Michalski w programie specjalnym programie WP, który poświęcony był atakowi Rosji na Ukrainę. Jak podkreślił dalej Michalski, "ludzie organizują się w sposób doskonały". - We wszystkich miastach trwa przygotowywanie barykad i okopów. Podział zadań robi wrażenie - stwierdził nasz dziennikarz. - Wszyscy są dumni z tego w jaki sposób ukraińskie wojsko odpiera atak, w jaki sposób zorganizowane są wojska obrony terytorialnej i jak cywile chwytają za broń, by bronić swoich rodzin, miast i wsi. Wszyscy są dumni z tego, że Kijów tak długo odpiera atak. Często słyszę zdanie: "Jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy Ukraińcami. My się nie spodziewaliśmy, że to się uda". A jednak tak się stało, atak jest odpierany. To robi wrażenie, budzi wielki szacunek i powinno mobilizować nas wszystkich do niesienia pomocy - mówił dziennikarz WP.
Natalia Durman Natalia Durman
Kijów reaguje na sankcje nakładane na Rosję. "Umiarkowany optymizm". Relacja reportera WP
WIDEO

Kijów reaguje na sankcje nakładane na Rosję. "Umiarkowany optymizm". Relacja reportera WP

Po tym jak Władimir Putin uznał niepodległość samozwańczych republik na wschodzie Ukrainy i wysłał do Donbasu rosyjskie wojska, Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Wielka Brytania ogłosiły pierwszy pakiet sankcji przeciwko Rosji. Reakcjom na decyzje Zachodu przyglądał się w Kijowie reporter Wirtualnej Polski Patryk Michalski. - Wczoraj przez cały dzień Ukraińcy czekali na zdecydowane reakcje kolejnych krajów (…). Nastroje zmieniały się w ciągu dnia i wieczorem były nieco lepsze niż rano - mówił wysłannik WP do Kijowa w programie "Newsroom". Przypomniał, że po początkowych obawach, że sankcje dotkną tylko okupowanych części Ukrainy, po południu przyszła informacja o wstrzymaniu przez Niemcy ratyfikacji gazociągu Nord Stream II oraz restrykcjach nałożonych przez Stany Zjednoczone na rosyjskich oligarchów i banki. Jak relacjonuje Patryk Michalski, sankcje te zostały w Kijowie przyjęte z "umiarkowanym optymizmem". Władze Ukrainy podkreślają wciąż, że restrykcje Zachodu nie będą wystarczające tak długo, jak długo rosyjskie wojska będą pozostawać na ukraińskim terytorium. Reporter WP mówił też o nastrojach wśród zwykłych mieszkańców Kijowa. - W ciągu kilkudziesięciu ostatnich godzin, zaobserwowaliśmy zdecydowanie mniejszy ruch w centrum miasta. Wszyscy mówią, że najprawdopodobniej jest to efekt strachu. To nie jest tak, że miasto jest sparaliżowane, bo sklepy są otwarte, czynne są restauracje, ludzie chodzą do pracy, ale ruch rzeczywiście jest mniejszy - relacjonował Patryk Michalski. Jak dodał, niektóre ukraińskie firmy, które mają siedziby również na zachodzie Ukrainy, dały części swoich pracowników możliwość przeniesienia się do tej części kraju.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Celem Rosjan jest Kijów? "Nie zostały podjęte nadzwyczajne kroki". Relacja reportera WP
WIDEO

Celem Rosjan jest Kijów? "Nie zostały podjęte nadzwyczajne kroki". Relacja reportera WP

Ryzyko wojny staje się coraz bardziej realne. Najnowsze zdjęcia satelitarne potwierdzają, że rosyjskie wojska są gotowe do inwazji na Ukrainę. W tym samym czasie prorosyjskie republiki na wschodzie kraju ogłosiły powszechną mobilizację. Mieszkańcy stolicy Ukrainy starają się jednak zachować spokój - Sobota w Kijowie zaczyna się niemal jak każdy poprzedni dzień. Nie dzieje się tutaj nic nadzwyczajnego, chociaż to wczoraj wieczorem padły bardzo niepokojące słowa z ust prezydenta Stanów Zjednoczonych - relacjonował ze stolicy Ukrainy reporter WP Patryk Michalski. W piątek Joe Biden przekazał, że według informacji amerykańskich służb, Władimir Putin podjął już decyzją o inwazji, a celem Rosjan jest wejście do Kijowa. - Wszyscy mają tutaj nadzieję, że te słowa amerykańskiego prezydenta są elementem celowej strategii, która mogłaby powstrzymać Władimira Putina przed podjęciem ostatecznej decyzji o ataku na Ukrainę - przekazał dziennikarz WP. Podkreślił, że w związku z ostatnimi doniesieniami, w Kijowie nie podjęto żadnych nadzwyczajnych kroków, a życie wciąż toczy się normalnie. Patryk Michalski przypomniał, że Ukraińcy przyzwyczaili się już do informacji o zagrożeniu płynącym ze strony Rosji. Wyraźniej jednak widać, że w ostatnich tygodniach jest ich znacznie więcej, a groźba wojny staje się coraz bardziej realna. Zwłaszcza po doniesieniach ze wschodu Ukrainy. - Tam mamy do czynienia z serią prowokacji prowadzonych przez prorosyjskich separatystów. W Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej trwa ewakuacja ludności cywilnej. Prorosyjscy separatyści w swoich propagandowych przekazach powtarzają, że muszą zdecydować się na ewakuację ludności cywilnej ze względu na możliwy ukraiński atak. (…) Tymczasem Ukraina stanowczo zaprzecza i podkreśla, że nie planuje żadnej operacji na wschodzie kraju, a będzie odpowiadała wyłącznie na ataki, które będą zagrażały zdrowiu i życiu ukraińskich żołnierzy - relacjonował Patryk Michalski. Tylko ostatniej doby zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy złamano ponad 60 razy.
Maciej Zubel Maciej Zubel