marywilska (strona 2 z 2)

Czemu pożar tak szybko się rozszalał? "Mało prawdopodobne"
WIDEO

Czemu pożar tak szybko się rozszalał? "Mało prawdopodobne"

Okoliczności pożaru hali targowej przy ul. Marywilskiej w Warszawie niosą ze sobą wiele niewiadomych. Tak w rozmowie z Wirtualną Polską twierdzi gen. Ryszard Grosset, były zastępca Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej. - Ten pożar bardzo szybko się rozprzestrzenił na dużej powierzchni. To 6 ha, kawał pola! Straż przyjechała w bardzo przyzwoitym czasie, w ciągu 11 minut od zadziałania alarmu i ten pożar już był rozwinięty. Druga sprawa to zdjęcia wykonane z dronów w pierwszej fazie pożarów. Wskazują na kilka, 7-8, zarzewi pożaru, oddalone od siebie w różnych miejscach, co może sugerować, że pożar powstał równolegle w kilku miejscach na terenie hali. Za takim rozumowaniem przemawia także szybkość. Kolejny znak zapytania to pytanie, dlaczego w części nie zadziałały zabezpieczenia przeciwpożarowe? Tak duże obiekty dzieli się na sektory i planuje się ochronę przeciwpożarową tak, by zabezpieczenia przeciwpożarowe ograniczyły pożar do jednego sektora. Tu ogniem został objęty cały obiekt, całe 6 ha - dodał. Zdaniem eksperta bardzo mało prawdopodobne jest, by pożar na tak dużym obszarze rozwinął się w sposób naturalny. - Miałem okazję gasić kilka centrów handlowych i byłby to czas liczony w godzinach - powiedział doświadczony strażak. - W halach mieściło się 1400 mikrosklepików wielkości znaczka pocztowego, więc ten towar mógł być eksponowany wszędzie, również na terenie przemieszczania się mobilnych elementów ochrony przeciwpożarowych i ochrony przeciwpożarowej. Na to nie ma sposobu, bo co z tego, że przyjdzie kontrola, jak po kontroli towar wraca na drogę zabezpieczeń. Przy takim obiekcie, o takim zagrożeniu, myślę, że zabezpieczenia były sprawdzane kilka razy w tygodniu. Część systemów, z tego co wiem, nie zadziałała. To kolejny znak zapytania. To dotyczy też instalacji tryskających - dodał w rozmowie z Jakubem Bujnikiem. Jego zdaniem przy tak dużej skali zniszczeń możliwe jest stwierdzenie, że pożar został wywołany celowo. W takich warunkach nagromadzenia łatwopalnych materiałów wywołanie pożaru jest - jak podkreślił - "banalnie proste". Kluczowe jest dostanie się do budynku.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Protest kupców z Marywilskiej 44. Okrzyki "precz z wyzyskiem" przed ratuszem
WIDEO

Protest kupców z Marywilskiej 44. Okrzyki "precz z wyzyskiem" przed ratuszem

- Jesteśmy przed warszawskim ratuszem, ponieważ potrzebujemy pomocy od miasta st. Warszawy, które przekazało ten teren, jako miejsce dla naszego handlu. Dzisiaj zarządca i firma administrująca nas okrada i oszukuje. Mamy lichwiarskie umowy i nieuczciwe warunki - powiedziała Danuta Sornat-Kot, najemczyni z Marywilskiej 44. W rozmowie reporterem WP Mateuszem Dolakiem przyznała, że dotychczasowy strajk zamienił się w protest, który będzie trwać. "Przestańcie nas okradać", "precz z wyzyskiem" – to tylko część okrzyków, które towarzyszyły protestującym przed ratuszem, którzy przyszli spotkać się z prezydentem Warszawy. Najemcy z Marywilskiej 44 protestują przeciwko horrendalnym podwyżkom czynszów w boksach handlowych. - Spotkaliśmy się z przedstawicielami kupców z Marywilskiej 44, żeby omówić kluczowe problemy związane z funkcjonowaniem indywidualnych przedsiębiorców w tej lokalizacji - powiedział WP Tomasz Bratek, wiceprezydent Warszawy. – Zadeklarowałem w imieniu prezydenta Trzaskowskiego, że spotkamy się i podejmiemy próby mediacji pomiędzy kupcami i kierownictwem spółki Marywilska 44, tak, żeby usiąść i pomyśleć, jak pomóc zwłaszcza kupcom znajdującym się w trudnej sytuacji i którzy są zadłużeni – zapewnił Bratek. Protest trwa. – Nastroje po spotkaniu są bardzo pozytywne. Jesteśmy mile zaskoczeni zaproszeniem prezydenta. Oczekujemy wsparcia od ratusza i otrzymaliśmy deklarację, że je otrzymamy - podsumowała Danuta Sornat-Kot, najemniczy z Marywilskiej i przedstawicielka protestujących.
Mateusz Dolak Mateusz Dolak
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski