lekarze (strona 3 z 34)

Kaczyński uderzył w kolejną grupę. "Wie, że jego gawędy są słuchane"
WIDEO

Kaczyński uderzył w kolejną grupę. "Wie, że jego gawędy są słuchane"

Jarosław Kaczyński mówił na ostatnich spotkaniach ze zwolennikami o walce rządu z inflacją, która wciąż jest na wysokim poziomie. Prof. Sławomir Sowiński uważa, że lider partii rządzącej próbuje rozmyć ten problem w swoich wypowiedziach. - Nie sądzę, żeby z tematu inflacji PiS chciał zrobić główny motyw swojej opowieści wigilijnej. To będzie raczej opowieść o dobrym obozie władzy, który walczy z zagrożeniami i próbuje reprezentować punkt widzenia swoich wyborców w złym i niedobrym świecie - mówił politolog w programie "Newsroom" WP. Prowadzący rozmowę Mateusz Ratajczak przypomniał słowa Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o lekarzach, którym zależy głównie na pieniądzach. - Słuchałem tej wypowiedzi. Kaczyński zdaje sobie sprawę, że te jego polityczne gawędy są uważnie słuchane i odbierane jako otwieranie kolejnych nowych frontów. Wyobrażam sobie, że może być to próba budowania napięcia i powrotu do igrzysk. Pamiętajmy, że gdy rosną ceny chleba, to każda władza chce wywołać igrzyska. To metoda nieskuteczna. To PiS-owi nie pomaga - ocenił politolog. Prezes PiS mówił również o możliwej wojnie domowej i pacyfikacji prawicy, gdyby obecna opozycja wygrała przyszłoroczne wybory. - Jedną z kluczowych spraw przy tych wyborach i tym, co być może przesądzi o wyniku, będzie mobilizacja bądź demobilizacja elektoratu. PiS ma dużą głębię, jeżeli chodzi o grono wyborców, do których próbuje dotrzeć, ale nie wszyscy ci wybory są zmobilizowani. Część tych wyborców przez ostatnie trzy lata mogła poczuć się PiS-em rozczarowana. To będzie przekaz czasem na granicy alertu czy przestrzegania przed bezwzględnością opozycji, by obudzić wyborców PiS. Jeżeli mówimy, że wyborcy PiS to seniorzy, to obecnie to 8 mln wyborców, a jeśli mówimy, że ci wyborcy mieszkają poza większymi miastami, to połowa polskich wyborców mieszka w miejscach do 20 tys. mieszkańców. To próba obudzenia ich - skomentował politolog.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni w Ukrainie. Cisi bohaterowie wojny z Rosją
WIDEO

Lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni w Ukrainie. Cisi bohaterowie wojny z Rosją

Lekarze, ratownicy medyczni i pielęgniarki są cichymi bohaterami wojny w Ukrainie. Medycy w oblężonym Mariupolu niezmiennie od ponad 2 tygodni pracują 24 godz. na dobę, aby ratować życie rannych. Zdecydowana większość z pracujących lekarzy i ratowników w Mariupolu zdecydowała się zostać w mieście po wybuchu wojny. Nie przerywają swojej pracy nawet, gdy na ich placówki spadają bomby lub są ostrzeliwane przez rosyjską artylerię. Wielu z nich zginęło już w wyniku rosyjskich ataków. Ci, którzy przeżyli starają się radzić sobie, mimo braku opatrunków, leków oraz sprzętu, który jest niszczony. Medycy z Mariupola każdego dnia widzą, jak umierają ludzie. W dramatycznych chwilach towarzyszyły im kamery agencji Associated Press, które relacjonują wydarzenia w Ukrainie. Jedną z ofiar był zaledwie 16-letni chłopiec, który został ciężko ranny w wyniku wybuchu bomby, która spadła obok boiska przy szkole. Mimo długich starań, lekarzom nie udało się go uratować. Poinformowali ojca, że jego syn już do niego nie wróci. Reporterzy pokazują tragiczny obraz życia w Mariupolu, który jest jednym z najostrzej atakowanych miast Ukrainy. Położenie miasta, które znajduje się na wybrzeżu Morza Czarnego, pomiędzy anektowanym przez Rosjan Krymem a Samozwańczymi republikami Doniecką i Ługańską sprawiają, że jest to jeden z najważniejszych celów dla armii rosyjskiej. W mieście od początku wojny trwają walki, praktycznie codziennie spadają tu bomby. Nie są oszczędzane budynki cywilne, a także szpitale, szkoły i ośrodki kulturalne. W mieście brakuje wody i żywności, brak jest prądu i ogrzewania. Mariupol jest dzisiaj najprawdziwszym obrazem wojny i tragedii zwykłych Ukraińców.