koronawirus (strona 180 z 380)

Koronawirus w Polsce. Lekarz ostro zrugał Polaków
WIDEO

Koronawirus w Polsce. Lekarz ostro zrugał Polaków

Pojawiają się głosy, że wiele osób w Polsce, nawet jeżeli ma objawy zakażenia COVID-19, to prosi lekarza, aby nie wystawiał skierowania na test. Powód? Pacjenci nie chcą przebywać na dwutygodniowej kwarantannie. - Zmiana w podejściu pacjentów do zakażeń koronawirusem jest ogromna. Na początku pandemii w Polsce nastąpił szybki lockdown, pod koniec marca mieliśmy 890 osoby, które miały potwierdzony wynik. A Polacy pomimo niskiego zaufania do państwa i takiej liczby zakażeń rozumieli, że trzeba przestrzegać zasad. Przez dwa miesiące było bardzo dobrze, mieliśmy również dużo szczęścia, bo to nie u nas zaczęła się pandemia, służba zdrowia i laboranci byli mocno zaangażowani. Mieliśmy co prawda niedofinansowaną i niemocną służbę sanitarną, ale potrafiliśmy zachowywać się porządnie - mówił w programie WP "Newsroom" doktor Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. Jak wyjaśniał, teraz po roku pandemii widzi stereotypowe modele zachowania Polaków. - Mamy słomiany zapał, tendencję do nieufności, do tego, aby oczerniać, kłamać, kombinować i uchylać się od testów. - Pacjenci kontaktują się z nami dopiero w drugim tygodniu choroby, wtedy, kiedy mają gorączkę, duszności i trzeba ich kierować do szpitala. Zgłaszać trzeba się jednak wcześniej - wyjaśniał Sutkowski. W Polsce w czwartek odnotowano 15 250 nowych zakażeń koronawirusem. Zmarło 296 osób. Liczba osób w szpitalach rośnie, w czwartek było ich 15 992 chorych. Liczba pacjentów pod respiratorami to 1650. Ponad 200 tys. osób jest teraz objętych kwarantanną. To najwięcej od grudnia 2020 r. Liczba osób, które wyzdrowiały od początku epidemii to 1 448 619. Minister Niedzielski powiedział w czwartek rano, że "niestety te trendy, które otrzymujemy w ostatnich dniach, utrzymują się". - Mamy cały czas dynamikę przyrostu rzędu 30 proc. Jeżeli patrzymy na tygodniowe średnie, to ona przekroczyła 11 tys. - stwierdził minister zdrowia.
Koronawirus w Polsce. "Poczułam ogromną ulgę, gdy pojawił się rok temu"
WIDEO

Koronawirus w Polsce. "Poczułam ogromną ulgę, gdy pojawił się rok temu"

- Dokładnie rok temu, gdy ten pierwszy przypadek pojawił się w Polsce, choć to zabrzmi dziwnie, ale poczuliśmy ogromną ulgę - stwierdziła podczas debaty "Rok epidemii w Polsce" w programie "Newsroom" w WP dr Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych. - Pojawiały się głosy, że społeczeństwo nie jest informowane, że ten wirus na pewno jest, tylko nikt tego nie podaje do informacji publicznej. To dlatego my poczuliśmy z jednej strony ulgę, że ten wirus jest, a z drugiej niepokój, co będzie dalej. Nie będziemy ukrywać, polska medycyna laboratoryjna jest dziedziną mocno zaniedbaną. Była zaniedbywana przez lata. Te zaniedbania, które my w naszej dziedzinie obserwowaliśmy, spowodowały to, że nie wykonujemy tylu testów, ile wykonuje się na świecie. My niektóre laboratoria stawialiśmy praktycznie od zera, ściągaliśmy aparaty z zagranicy, wydrapywaliśmy niemalże odczynniki, żeby móc prowadzić tę diagnostykę w sposób ciągły, nieprzerwany. A końcówki do pipet, coś, co jest absolutnym standardem w normalnych czasach, stały się nagle dobrem luksusowym. Dla nas, dla diagnostów był to ogromny sprawdzian. Myślę, że my ten sprawdzian zdaliśmy. Czego się na pewno nie spodziewaliśmy? Tego, że przyjdzie nam walczyć z tak ogromną liczbą fake newsów. Że przyjdzie nam tłumaczyć, że te testy rzeczywiście wykrywają wirusa, że to nie są jakieś wymysły, że to nie jest spisek Big Pharmy czy Billa Gates'a. Na to, jak myślę, chyba nikt z nas nie był przygotowany. No, ale ten rok dla nikogo lekki nie był - dodała dr Matylda Kłudkowska.