Trwa ładowanie...
d1nl66f
Koronawirus w Polsce. "Poczułam ogromną ulgę, gdy pojawił się rok temu"

Koronawirus w Polsce. "Poczułam ogromną ulgę, gdy pojawił się rok temu"

- Dokładnie rok temu, gdy ten pierwszy przypadek pojawił się w Polsce, choć to zabrzmi dziwnie, ale poczuliśmy ogromną ulgę - stwierdziła podczas debaty "Rok epidemii w Polsce" w programie "Newsroom" w WP dr Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych. - Pojawiały się głosy, że społeczeństwo nie jest informowane, że ten wirus na pewno jest, tylko nikt tego nie podaje do informacji publicznej. To dlatego my poczuliśmy z jednej strony ulgę, że ten wirus jest, a z drugiej niepokój, co będzie dalej. Nie będziemy ukrywać, polska medycyna laboratoryjna jest dziedziną mocno zaniedbaną. Była zaniedbywana przez lata. Te zaniedbania, które my w naszej dziedzinie obserwowaliśmy, spowodowały to, że nie wykonujemy tylu testów, ile wykonuje się na świecie. My niektóre laboratoria stawialiśmy praktycznie od zera, ściągaliśmy aparaty z zagranicy, wydrapywaliśmy niemalże odczynniki, żeby móc prowadzić tę diagnostykę w sposób ciągły, nieprzerwany. A końcówki do pipet, coś, co jest absolutnym standardem w normalnych czasach, stały się nagle dobrem luksusowym. Dla nas, dla diagnostów był to ogromny sprawdzian. Myślę, że my ten sprawdzian zdaliśmy. Czego się na pewno nie spodziewaliśmy? Tego, że przyjdzie nam walczyć z tak ogromną liczbą fake newsów. Że przyjdzie nam tłumaczyć, że te testy rzeczywiście wykrywają wirusa, że to nie są jakieś wymysły, że to nie jest spisek Big Pharmy czy Billa Gates'a. Na to, jak myślę, chyba nikt z nas nie był przygotowany. No, ale ten rok dla nikogo lekki nie był - dodała dr Matylda Kłudkowska.

Wy jako diagności stanęliście, możRozwiń

Transkrypcja:

Wy jako diagności stanęliście, można powiedzieć, na prawdziwym polu bitwy, bo takiego sprawdzianu jeszcze nie przechodziliście. Co dla was było najtrudniejsze i co nadal jest dla was trudnością w tej walce? Przyznam państwu zupełnie szczerze, że dokładnie rok temu i może to jest dziwne, poczułam ogromną ulgę, zresztą jak chyba większość diagnostów laboratoryjnych w kraju, dlatego że ten pierwszy przypadek został potwierdzony, przypomnijmy sobie, co działo się wcześniej. Pojawiały się głosy, że społeczeństwo nie jest informowane, że ten wirus na pewno już w Polsce jest tylko nikt tego nie podaje do informacji publicznej. Dlatego dokładnie rok temu my poczuliśmy ulgę, że już jest z jednej strony, a z drugiej niepokój co będzie dalej. Dlatego że nie będziemy ukrywać, polska medycyna laboratoryjna jest mocno dziedziną mocno zaniedbaną. I była zaniedbywana przez lata i te zaniedbania, które my w naszej dziedzinie obserwowaliśmy, spowodowały to, że my nie wykonujemy tyle testów, ile wykonuje się na świecie. My niektóre laboratoria stawialiśmy praktycznie od zera. Ściągaliśmy aparaty z zagranicy, wydrapywaliśmy niemalże odczynniki, żeby móc tę diagnostykę prowadzić w sposób ciągły, nieprzerwany, a końcówki do pipet, czyli coś co jest absolutnym standardem w normalnych czasach, stało się niekiedy dobrem luksusowym. Dlatego dla nas, dla diagnostów był to ogromny sprawdzian i myślę, że my ten sprawdzian zdaliśmy. Czego się na pewno nie spodziewaliśmy, to tego, że przyjdzie nam walczyć z tak ogromną liczbą fake newsów. Że przyjdzie nam tłumaczyć, że te testy faktycznie wykrywają wirusa, że to nie są jakieś wymysły, że to nie jest spisek Big Pharmy czy Billa Gatesa - na to myślę chyba nikt z nas nie był gotowy, no ale ten rok dla nikogo też lekki nie był.
d1nl66f
d1nl66f
Więcej tematów