dymisja (strona 9 z 46)

Zamieszanie po dymisji Liz Truss. Brytyjski korespondent zdradza kulisy
WIDEO

Zamieszanie po dymisji Liz Truss. Brytyjski korespondent zdradza kulisy

Liz Truss podała się do dymisji po zaledwie 45 dniach na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii. O kulisy tej dymisji Patrycjusz Wyżga pytał w programie "Newsroom WP" Artura Kieruzala, korespondenta Radia 357 w Londynie. - 24 godziny temu przy Downing Street 10 było bardzo gorąco. Jak donosi dzisiejsza prasa, Truss wczoraj o godz. 4:00 rano obudziła się i wiedziała, że tego dnia będzie rezygnować z funkcji premiera Wielkiej Brytanii. Rozesłała wiadomości do swoich najbliższych przyjaciół. Później pojawiła się w biurze Komitetu 1922, to komisja Partii Konserwatywnej, która odpowiada za wybór nowego lidera partii. Od sir Grahama Brady'ego dowiedziała się, że nie może liczyć na poparcie swoich posłów. Ci w nocy wyrazili olbrzymie wotum nieufności wobec swojej liderki. Gdy dojdzie do oficjalnego głosowania, większość zagłosuje przeciwko niej. To był moment przełomowy, który sprawił, że Truss, wracając do siedziby premiera, zwróciła się do króla Karola, informując go o swojej rezygnacji - mówił Artur Kieruzal w programie "Newsroom WP". - Mnóstwo zamieszania, mnóstwo spekulacji. Pojawił się temat następcy, bo w polityce nie może być pustki. Partia Konserwatywna ruszyła w poszukiwaniach nowego lidera, a cały kraj zastanawia się, o co w tym wszystkim chodzi. Gdyby posłuchać ekspertów, pojawiają się liczne analizy ostatnich dni. Gdyby posłuchać ulicy, to słychać olbrzymie niezadowolenie Brytyjczyków z całej tej sytuacji. Odnosi się wrażenie, że grupka polityków decyduje o losach olbrzymiej gospodarki, która ma zadyszkę. Spora część społeczeństwa kieruje się w stronę generalnych wyborów. Politycy z Partii Konserwatywnej raczej nie zdecydują się na taki krok - dodał brytyjski korespondent Radia 357.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Mówiła o tym cała Polska. Polityk PO o decyzji władz PiS
WIDEO

Mówiła o tym cała Polska. Polityk PO o decyzji władz PiS

Szef Klubu PiS Ryszard Terlecki poinformował, że władze jego ugrupowania podjęły decyzję o dymisji z funkcji wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka. - Oczywiście, fakt, że osoba, która tak postępuje, zostaje zdymisjonowana, może cieszyć. No, ale po pierwsze, ktoś miał nadzór nad Norbertem Kaczmarczykiem, a po drugie, dzisiaj cieszyłaby dymisja premiera Mateusza Morawieckiego i całego tego rządu - stwierdził w programie "Tłit" w WP przewodniczący Klubu Koalicji Obywatelskiej Borys Budka, pytany, czy ta decyzja go satysfakcjonuje. - Trzeba podkreślić, że tutaj na samym początku nikt z PiS-u nie widział problemu. Tylko pewnie zrobili badania, wyszło im, że jednak wkurzyli ludzi tym, że kiedy mamy do czynienia z drożyzną, kiedy mamy problemami na wsi, to tutaj robią wystawny bankiet, promują się tam politycy, głównie Solidarnej Polski, nagrywają spot reklamowy... To jest oburzające. Prezenty? Niech sobie robią prezenty, jak ich na to stać. Niech CBA sprawdza, czy mają źródła finansowania. Ale robienie przez polityków spotów reklamowych dla określonej firmy jest niedopuszczalne, nie wspominając o tym, w jaki sposób za czasów rządu PiS doprowadzono do likwidacji polskiego producenta ciągników - mówił Budka. Polityk PO zwrócił także uwagę na ustalenia dziennikarzy Wirtualnej Polski, zgodnie z którymi Norbert Kaczmarczyk pomógł bratu w poddzierżawieniu 141 ha państwowej ziemi. - Niestety, ta korupcja polityczna, którą Kaczyński od dwóch lat uprawia, musi kończyć się tego typu aferami - stwierdził Borys Budka.
Violetta Baran Violetta Baran