WAŻNE
TERAZ

Śledztwo ws. Pegasusa: są zarzuty dla byłych szefów ABW i SKW

abw (strona 9 z 26)

"Niszczarka plus" w służbach? Emerytowana oficer: niefartowna informacja
WIDEO

"Niszczarka plus" w służbach? Emerytowana oficer: niefartowna informacja

Po wyborach zaczęły pojawiać się informacje, że różne instytucje oraz służby, w tym Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zakupują niszczarki. - Strasznie niefartowna informacja, mam nadzieję, że służby wyciągną wnioski na przyszłość - mówiła w programie "Newsroom" WP emerytowana oficer kontrwywiadu ABW Anna Grabowska-Siwiec. Podkreśla, że niszczarki w służbach "to codzienność". - Są nie tylko wykorzystywane do niszczenia dokumentów ważnych i istotnych. Każda notatka, nawet o charakterze technicznym, zawiera jakieś informacje, które mogą być klauzulowane - mówi. - Z jednej strony kupowanie niszczarek przez służby jest czymś oczywistym. I ja się zastanawiam, czy nie było tak, że był to jakiś cykliczny zakup. Ale z drugiej strony taka informacja w takim momencie wywołuje niesamowite emocje. Bo po tej fali nadużyć przez PiS, po tych nielegalnych podsłuchach, o których tyle słyszeliśmy w mediach, nagle informacja, że kupuje się taką ilość niszczarek w takim momencie wywołuje takie społeczne, medialne emocje, że to służy niszczeniu dokumentów, które mogłyby być ważne w rozliczeniu tych nieprawidłowości - dodała. Grabowska-Siwiec zapewnia jednak, że po wszelkich dokumentach zostają ślady. - Każdy dokument klauzulowany w służbie są rejestrowane, są specjalne dzienniki, to wszystko zapisane jest w ustawie o ochronie informacji niejawnych. W związku z tym po każdym dokumencie zostaje jakiś ślad. Nawet jak jakiś dokument zostanie zniszczony, to i tak w takich ewidencjach możemy znaleźć informacje, że takie dokumenty były, jakiej dotyczyły sprawy i tak dalej - mówiła rozmówczyni Pawła Pawłowskiego.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Adam Zygiel Adam Zygiel
WIDEO

Zatrzymane pociągi. B. oficer ABW o incydentach na kolei

Incydenty związane z nieuprawnionym użyciem sygnału "radio-stop" raportują od kilku dni kolejarze z całej Polski, a wśród pierwszych zatrzymanych jest policjant-radioamator. Sprawę wyjaśnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Analitycy wskazują na wątpliwości co do oskarżeń w tym przypadku służb Putina. Miałby to sugerować m.in. hymn Rosji słyszany na kolejowej częstotliwości radiowej. - Żadna służba wywiadowcza nie zostawia podpisu: "Tu byliśmy", bo to byłoby nieprofesjonalne działanie, więc ten hymn jest sprawą bardzo niejasną - zauważyła w programie "Newsroom" WP Anna Grabowska-Siwiec, była oficer kontrwywiadu ABW. Zaznaczyła, że nadanie sygnału "radio-stop" nie jest trudne, bo polska kolej stosuje system analogowy. Wskazała przy tym, że konieczne jest postawienie pytania o to, dlaczego PKP i resort odpowiedzialny za transport nie wprowadziły systemu cyfrowego. - Dlaczego ci politycy, którzy odpowiadali za bezpieczeństwo państwa - infrastrukturalne i kolejowe - nic nie zrobili? - pytała emerytowana oficer. Choć nie wprost, ale zgodziła się też z opinią, że rząd PiS może wykorzystywać bezpieczeństwo Polski oraz służby do gry politycznej. - To jest pytanie, które trzeba zadać publicznie: czy komuś jest na rękę, żebyśmy się nie do końca czyli bezpiecznie. To jest straszna konstatacja, bo to putinowska metoda, którą mieliśmy też w PRL, czyli szukanie wroga zewnętrznego, który jest winny wszystkich nieszczęść w kraju. To bardzo łatwa wymówka - mówiła Anna Grabowska-Siwiec.