Śląskie. O krok od katastrofy. Dróżnik uciął sobie drzemkę
Tylko dzięki czujności i zimnej krwi maszynisty nie doszło do katastrofy kolejowej w Myszkowie. Zdążył on zatrzymać pociąg tuż przed przejazdem, który miał być zamknięty, tymczasem przejeżdżały przez niego samochody, bo dróżnik nie opuścił zapór.