utonięcie (strona 10 z 26)

Dramat w Jantarze. Ratownik o podstawowych zasadach bezpieczeństwa nad Bałtykiem
3:19

Dramat w Jantarze. Ratownik o podstawowych zasadach bezpieczeństwa nad Bałtykiem

Przyczyną utonięcia 32-latka w Jantarze była fala przybojowa. Mężczyzna wraz z czterema osobami brał udział w łańcuchu życia. W pewnym momencie wszyscy zaczęli się topić. Dwie osoby nie wydostały się z wody o własnych siłach. Reanimowano je na brzegu. 32-latek zmarł w szpitalu, stan 36-latka jest ciężki. Całą czwórkę porwała fala przybojowa - rodzaj szczególnie niebezpiecznej fali i mocno zdradliwej. - Fala przybojowa to rodzaj rozpędzonej fali, która rozbija się praktycznie o brzeg. Jest często bardzo wysoka. Załamuje się i może nas łatwo podciąć. Cofając się, tworzy silny prąd wsteczny. Woda wciąga nas głębiej, a większość ludzi, która nie wie jak wydostać się z takiego miejsca kończy tragicznie - tłumaczył w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski Rafał Goeck z Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Kiedy do Bałtyku nie wchodzić pod żadnym pozorem? - Kiedy nie ma sprzyjających warunków atmosferycznych. Kiedy mamy zbyt duże fale, występują silne prądy wsteczne. Jeżeli jesteśmy laikami i nie wiemy, jak to rozpoznać, to na pewno możemy zaufać ratownikom WOPR, którzy na kąpieliskach strzeżonych pilnują bezpieczeństwa osób przebywających nad obszarami wodnymi. Podstawą informacji jest czerwona flaga. Po wywieszeniu czerwonej flagi absolutnie nie wchodzimy do wody – przypomniał ekspert Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Brawura Polaków doprowadza do tragedii nad wodą. Ratownik o najczęstszych błędach
3:06

Brawura Polaków doprowadza do tragedii nad wodą. Ratownik o najczęstszych błędach

Ratownik dolnośląskiego WOPR-u Michał Krystyańczuk w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski został zapytany m.in. o najczęstsze błędy Polaków nad wodą, które doprowadzają do tragedii. - Najczęstszym błędem jest korzystanie z akwenów niestrzeżonych. Natomiast, jak jesteśmy rozgrzani od słońca, dochodzi ta brawura, żeby jak najszybciej wskoczyć do wody, żeby się ochłodzić, wtedy najczęściej dochodzi do wypadków - wskazała ekspert. Gość WP przypomniał także o tym, że gdy jesteśmy rozgrzani od słońca, należy pamiętać, że woda zawsze jest chłodniejsza niż temperatura powietrza i nasze ciało. - Ta różnica temperatur jest zbyt duża na takie agresywne zmienianie temperatury otoczenia. Wtedy może dojść do zatrzymania akcji serca - wskazał Michał Krystyańczuk. - Jeśli już ktoś musi wejść, żeby się schłodzić, to nie po to, żeby pływać. Należy stopniowo się schładzać - wyjaśnił. Ekspert potwierdził też, że Polacy przeceniają swoje umiejętności pływackie. Ratownik dodał, że w swojej pracy nie ma dnia, w którym nie spotyka pływaków na rzece Odrze w centrum miasta, gdzie jest szlak żeglowny. - Najgorsze jest to, że ludziom nie przeszkadzają pływające motorówki i statki. Jest to szlak żeglowny - miejsce niebezpieczne, miejsce zabronione do kąpieli - podkreślił.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska