upały (strona 9 z 19)

Stopiony pas na lotnisku w Anglii, pociągi stoją. "To absolutny rekord"
WIDEO

Stopiony pas na lotnisku w Anglii, pociągi stoją. "To absolutny rekord"

Ekstremalne upały w Wielkiej Brytanii. – Ten kraj nigdy takich temperatur nie przeżywał, przynajmniej tych, jakie są prognozowane. Dziś w Londynie i w południowej części Anglii może być ok. 41, a nawet 42 st. i to będzie rzeczywiście absolutny rekord – mówi w programie "Newsroom" WP mieszkający w Wielkiej Brytanii dziennikarz Artur Kieruzal. Do godziny 12 w Charlwood w hrabstwie Surrey odnotowano na termometrach 39,1 st., co stanowi rekord w historii pomiarów w kraju. – Ta fala gigantycznych upałów bardzo utrudnia życie. Domy są absolutnie nieprzygotowane do takich temperatur, łagodna zima i łagodne lato sprawiły, że budynki mają bardzo słabą izolację, co oznacza, że w bardzo wielu domach jest po prostu jak w piekarniku – dodaje. – Transport publiczny kuleje. Szyny kolejowe nie wytrzymują takich temperatur, nagrzewają się, rozprężają i wyginają. Wiele pociągów na terenie całej Anglii zostało już - do niedzieli - odwołanych albo zostały spowolnione, co oznacza, że miliony Brytyjczyków nie mogły dotrzeć na miejsce na czas – relacjonuje. – Władze apelowały, aby w ciągu najbliższych dni unikać transportu publicznego, bo w pociągach po prostu może być bardzo gorąco i mogą nie dojechać ze względu na uszkodzenia – dodaje. Przypomniał, że na lotnisku w Luton roztopił się pas startowy. – Co sprawiło, że lotnisko zostało wyłączone na czas nieokreślony, nie wiadomo, kiedy ruch lotniczy wróci w tamto miejsce. To pokazuje, jak bardzo ten kraj jest nieprzygotowany do zmian klimatu, które rozpędzają się w ciągu ostatnich lat – wskazuje reporter. Upał obniżył także poziom wód w rzekach i jeziorach, nienotowany w Wielkiej Brytanii od dekad. – W sobotę rząd zdecydował się wprowadzić gradację alertów - czerwonych na terenie całej Anglii i częściowo w Walii, a bursztynowych - w całej Wielkiej Brytanii. Służby ratunkowe musiały przygotować się do tej fali upałów – mówi. Szpitale zwolniły pacjentów, którzy nie wymagali natychmiastowej interwencji lekarskich, aby zwiększyć liczbę dostępnych łóżek.
"Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyli". Rekordowe upały
WIDEO

"Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyli". Rekordowe upały

Skąd fala upałów w Europie? – Trzeba pamiętać, że robi się cieplej na całej Ziemi. To pompowanie gazów szklarniowych do atmosfery, najczęściej się mówi o dwutlenku węgla, to coraz wyższa temperatura atmosfery i po prostu masa gorącego powietrza afrykańskiego coraz głębiej będzie się wbijać nam w północne regiony – mówi w programie "Newsroom" WP prof. Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Ekspert podaje przykłady upałów w Wielkiej Brytanii, Indiach i Rosji. – Warto pamiętać, że jest to część globalnego ocieplenia, o którym mówimy od wielu lat, a które się realizuje na naszych oczach poprzez różnego rodzaju rekordy ciepła – wyjaśnia. Przyczynia się do tego też stapianie mas lodowych na północy globu.– Jeżeli ktoś jeszcze ma wątpliwości, że zmiana klimatu występuje, to proszę przyjrzeć się Brytyjczykom: jak są nieprzygotowani na fale upałów. To oznacza, że nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczali – uważa specjalista. – To jest taki powiew upału, którego tam nie spotykano. I to jest dowód, że naprawdę zmienia się klimat – wskazuje. – Ta masa powietrza afrykańskiego to olbrzymia, rozgrzana masa ciepłego powietrza, ona już powolutku do nas dopływa, ale nie będzie w tak spektakularny sposób na nas oddziaływać – dodaje. Jakiej temperatury zaś możemy spodziewać się w Polsce? – Wygląda na to, że nie będzie aż tak gorąco – mówi profesor, ale podkreśla, że to, jak Polacy odczuwają gorąco, też się diametralnie zmieniło. – Gdyby 35 stopni zdarzyło się w 80. roku, to byśmy byli ciężko zszokowani. A dzisiaj rozmawiamy o 35 stopniach i mówimy: nie będzie tak gorąco. Proszę zauważyć, jak zmienia się percepcja wysokich temperatur. To wyraźny sygnał, że klimat się zmienia – zaznacza. Dni z temperaturą ponad 30 stopni zdarzały się w latach 80. kilka razy w roku. A już przewidywania sprzed 15 lat wskazywały, że "liczba tych ciepłych dni po prostu będzie nam rosła" - ostrzega ekspert.