szczepienia przeciwko covid-19 (strona 3 z 5)

Koronawirus. Michał Dworczyk ogłosił wielką loterię. "Nie wygrałabym"
5:09

Koronawirus. Michał Dworczyk ogłosił wielką loterię. "Nie wygrałabym"

Minister Michał Dworczyk przedstawił we wtorek na specjalnej konferencji rozwiązania, które mają zachęcić sceptyków do szczepień. Są wśród nich między innymi pieniądze na działania promocyjne dla każdej gminy. - Myślę, że to powinno odbywać się na różnych poziomach, zarówno na poziomie ogólnopolskim, jak i lokalnym. Różne są sposoby zachęcania w różnych krajach. Ciekawe były wyniki ankiety w Stanach Zjednoczonych, gdzie okazało się, że część respondentów odpowiedziała, że do szczepienia zachęciłaby ich wypłata 100 dolarów. Inni mówili o tym, że zachętą byłoby rychłe zniesienie obostrzeń. Również w Stanach zapoczątkowano loterie dla zaszczepionych - mówiła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie. Prowadzący program Sebastian Ogórek przypomniał, że minister Dworczyk ogłosił we wtorek także start - od 1 lipca - realizowanej przez Totalizator Sportowy Loterii Narodowego Programu Szczepień. Wziąć w niej udział będzie mógł każdy, kto się zaszczepi przeciw COVID-19. - To też jest rozwiązanie. Ale ja jestem cały czas przekonana, że lepiej byłoby zaproponować wszystkim, którzy się zaszczepią np. ulgi na poruszanie się komunikacją miejską, czy zniżkę na bilety na koncerty, czy do kina, tak, żeby każdy czuł się indywidualnym odbiorcą nagrody za to, że został zaszczepiony - oceniła prof. Szuster-Ciesielska. - Patrzę na siebie i gdybym miała brać udział w loterii, to nie wiem, czy bym się zdecydowała, bo patrzę pesymistycznie na swoje szanse, raczej nie wygrałabym. Natomiast gdybym wiedziała, że mogę w jakiś wymierny sposób skorzystać, na przykład otrzymując jakieś zniżki, to byłoby to dla mnie korzystniejsze niż udział w loterii - stwierdziła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
Violetta Baran Violetta Baran
Dworczyk podał dane o szczepieniach. Ekspert wylał kubeł zimnej wody
1:51

Dworczyk podał dane o szczepieniach. Ekspert wylał kubeł zimnej wody

Ile osób powinno zaszczepić się przeciwko COVID-19, by koronawirus przestał być groźny? Czy próg wyszczepialności powinien wynosić 95 proc. populacji tak, jak w przypadku odry? - Ten próg jest niższy, gdyż współczynnik rozprzestrzeniania się wirusa też jest niższy od odry. Dane są różne - stwierdziła w programie "Newsroom" w WP prof. prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie. - Ja jestem skłonna przypuszczać, że minimalny próg to jest 70 proc. A więc tak naprawdę, biorąc pod uwagę liczebność naszego kraju, to te 70 proc. stanowi 27 mln osób, mówię tutaj o populacji dorosłej - dodała prof. Szuster-Ciesielska. Minister Michał Dworczyk poinformował, że we wtorek przekroczymy próg 50 proc. osób pełnoletnich, zarejestrowanych w systemie szczepień, czyli jesteśmy coraz bliżej tego bezpiecznego progu - zwrócił uwagę prowadzący program Sebastian Ogórek. - Tak, ale mówimy cały czas o populacji dorosłej, która została zaszczepiona na poziomie 33,4 proc. Jeśli doliczymy do tego 20 proc. osób, które przeszły COVID-19 i nabyły odporności, to rzeczywiście możemy zbliżyć się do tego progu. Ale tu jest jeden haczyk, należy pamiętać, że również osoby, które przeszły COVID-19, a przynajmniej część z nich, zaszczepiły się przeciwko koronawirusowi. Nie można tu więc w prosty sposób dodać liczby osób zaszczepionych i tych, które zdobyły odporność po infekcji. Mamy tutaj obszar wspólny - stwierdziła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
Violetta Baran Violetta Baran
Obowiązkowe szczepienia na COVID-19? Prezydent Poznania nieprzejednany
2:32

Obowiązkowe szczepienia na COVID-19? Prezydent Poznania nieprzejednany

Kwestia obowiązkowych szczepień przeciwko COVID-19 wzbudza wśród wielu Polaków szereg obaw i pogłębia ich niechęć do przyjęcia szczepienia. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak uważa jednak, że zamiast kierować się bliżej nieuzasadnionymi uprzedzeniami w tej kwestii, powinniśmy opierać się na opinii lekarzy i ekspertów. Prezydent Poznania był również jednym z sygnatariuszy listu do premiera Mateusza Morawieckiego i ministra zdrowia Adama Niedzielskiego w sprawie obowiązkowych szczepień wśród obywateli. Jednak czy w Polsce, z uwagi na spory opór społeczeństwa w kwestii szczepień na COVID-19, taki projekt może być realny? Poznański samorządowiec twierdzi, że dużo w tym obszarze zależy od władzy. - Pytanie czy rządzący zdecydują się na taki krok, który może dla nich również oznaczać koszty polityczne. Nie mam wątpliwości, że wśród moich wyborców są również antyszczepionkowcy i uważam, że w trosce o życie i zdrowie mieszkańców należy podejmować decyzje polityczne. Nawet takie, które prowadzą do utraty części wyborców, ale które służą społeczeństwu - powiedział prezydent Jaśkowiak. - Musimy opierać się o wiedzę ekspertów i lekarzy. Nie ma wątpliwości, że powrót do normalności (…) jest związany również z tym, by zaszczepiło się jak najwięcej osób. To nie jest indywidualna decyzja osoby, która się szczepi, że to jest tylko jej zdrowie. Bo to, że się nie szczepi oznacza, że ona naraża również innych - stwierdził w programie "Newsroom" WP gość Agnieszki Kopacz Jacek Jaśkowiak.