newsroom (strona 7 z 65)

"Złote dni" Telewizji Republika? "Wszystkim to wyjdzie na dobre"
WIDEO

"Złote dni" Telewizji Republika? "Wszystkim to wyjdzie na dobre"

Przez 8 lat rządów PiS stawiał na TVP, ale nie rozwijał sprzyjających im mediów, np. Telewizji Republika. - Zabrakło woli politycznej prezesa Kaczyńskiego, który uważał, że łatwiej jest mu kontrolować TVP niż te media prywatne - mówił w programie "Newsroom" politolog prof. Antoni Dudek. Przypomniał, jak próbowano odwołać Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP i nie udawało się to nawet prezydentowi, gdyż nie zgadzał się na to prezes PiS. - Kaczyński miał poczucie, że kiedy rządzi, ma większość w Sejmie, ma swoją Radę Mediów Narodowych, to ma stuprocentową kontrolę nad telewizją. Gdyby telewizja była telewizją prywatną, a nie była własnością osobistą prezesa Kaczyńskiego, to miałby nad nią mniejszą kontrolę - tłumaczył prof. Dudek. Stwierdził, że było to "krótkowzroczne". Politolog ocenił, że przed Telewizją Republika teraz "złote dni". - Ta grupa widzów, która była przywiązana do przekazu "Wiadomości" codziennie chciała słyszeć, co "agent niemiecki Tusk" robi przeciwko Polsce, to teraz będzie sobie to oglądała w Republice - mówił. Stwierdził, że wszystkim powinno to "wyjść na dobre". - TVP powinna być apolityczna, ja bym w ogóle zlikwidował program informacyjny, a skoncentrował się na kwestiach apolitycznych, czyli na kulturze, edukacji, sporcie, rozrywce. To być może były sposób, żeby ci politycy się odkleili od TVP. A niech sobie poszczególne partie tworzą zaprzyjaźnione stacje ze sobą i niech tam władują wszystkie swoje propagandowe programy i to byłoby dla mnie rozwiązanie idealne - mówił prof. Dudek.
Adam Zygiel Adam Zygiel
"To było wygodne dla PiS-u". Były prezes TVP ocenia ruchy prezydenta
WIDEO

"To było wygodne dla PiS-u". Były prezes TVP ocenia ruchy prezydenta

Prezydent Andrzej Duda zarzucił łamanie Konstytucji ministrowi kultury Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, który dokonał zmian w mediach publicznych. Donald Tusk odpowiedział mu twierdząc, że zapowiadał mu przywrócenie ładu prawnego. - Ciągle mam nadzieję, że pan prezydent stwierdzi, że także w interesie jego obozu politycznego jest budowanie mediów publicznych rzetelnych, a nie propagandowych - komentował w programie "Newsroom WP" Juliusz Braun, były prezes TVP i były członek Rady Mediów Narodowych. - Co do łamania zasad prawa i Konstytucji, to sytuacja jest prawnie trudna, choć są poważni prawnicy, którzy rekomendują to rozwiązanie. Choćby samo przyjęcie uchwały przez Sejm jest działaniem niestandardowym. Gdy prezydent mówi o łamaniu Konstytucji, gdy sam przez wiele lat nie reagował na istnienie niekonstytucyjnie zdefiniowanej w ustawie Rady Mediów Narodowych, a o tym, że ona ma wady konstytucyjne, to Trybunał Konstytucyjny orzekł w wyroku, którego nikt nie kwestionował. Ponieważ było to wygodne dla PiS-u, to pan prezydent nie żądał od PiS-u, by dostosować sytuację zarządzania mediami publicznymi do Konstytucji. Jakoś to panu prezydentowi nie przeszkadzało. Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że potrzebne są media antyrządowe, pokazuje, że mieliśmy do czynienia z sytuacją bezprawną. No i tą sytuację bezprawia trzeba było naprawić takimi metodami, jakie były w tym momencie możliwe. W sprawie mediów pan prezydent nie szanował Konstytucji - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Kryzys Kościoła. Terlikowski: dobra nowina to nie pałka prawna
WIDEO

Kryzys Kościoła. Terlikowski: dobra nowina to nie pałka prawna

Coraz mniej uczniów chodzi na lekcje religii, mniej wiernych chodzi na niedzielne msze, a coraz mniej par decyduje się na ślub kościelny i chrzest dzieci. - Kościół katolicki w Polsce i nie tylko w Polsce, boryka się z gigantycznym kryzysem od wielu lat - komentował w programie "Newsroom WP" dr Tomasz Terlikowski, filozof i publicysta RMF FM. - Dla młodych kobiet czarne protesty były doświadczeniem pokoleniowym. Wiele z nich w czasie czarnych protestów określały swoją tożsamość społeczną i swój stosunek do Kościoła, który kompletnie nie wiedział jak się zachować. Pewna część hierarchów, duchownych i najbardziej zaangażowanych świeckich odmawia przyjęcia tych danych i diagnozy. Jest przekonana, że diagnoza o kryzysie jest wyłącznie elementem gry politycznej przeciwko niemu i nie potrafi wyciągnąć wniosków. Nie potrafi dostrzec, że język i przekaz hierarchów nie tylko nie dociera do współczesnych, nie tylko młodych, ale część go odrzuca. Mamy przykład listów do prezydenta Polski ws. in vitro. Abp Dzięga mówi tam, że prezydent nie powinien przystępować do komunii świętej. Zapomina się, że dobra nowina to nie jest pałka prawna. Jeżeli sprowadza się ewangelizację do pałki prawnej, to trudno się spodziewać, że ludzie będą się garnąć do Kościoła. W wielu miejscach proboszczowie nie potrafią rozmawiać z ludźmi o religii i serwują im przekaz polityczny. Trudno się dziwić, że ludzie po przekaz polityczny udają się do polityków, a niekoniecznie do Kościoła, który nie odpowiada na pytania, które sobie zadają - dodał.
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Nieoczekiwane dane. Ukraińcy zmienili stanowisko
WIDEO

Nieoczekiwane dane. Ukraińcy zmienili stanowisko

- Zaufanie Ukraińców do państwa i jego instytucji było niskie. Przed wojną było bardzo niskie, więc w zasadzie wraca do normalności - skomentował wyniki ostatniego sondażu z Ukrainy Daniel Szeligowski, analityk PISM, który był gościem programu WP "Newsroom". Pozyskane w ostatnim czasie dane pokazują, że aż 96 proc. Ukraińców ma zaufanie do wojska, a 88 proc. do naczelnego dowódcy sił zbrojnych. Spada natomiast zaufane społeczne do prezydenta kraju Wołodymyra Zełenskiego, które obecnie wynosi 62 proc., a jeszcze rok temu, w grudniu zeszłego roku, było to 84 proc. Gość WP podkreślił jednak, że to zeszłoroczny wynik był nietypowy dla społeczeństwa ukraińskiego, a spowodowany był wybuchem wojny. - To była pewna aberracja. Społeczeństwo zjednoczyło się, ukraińska elita polityczna się zjednoczyła, stała murem za prezydentem Zełenskim, który z kraju nie wyjechał i wziął na siebie jakąś osobistą odpowiedzialność za obronę państwa - wyjaśnił zaskakujący wynik sondażu Szeligowski, dodając, że te nastroje sprzed roku już minęły, a polityka wróciła do Kijowa. Co prawda wciąż jeszcze można zauważyć jedność parlamentarną, ale "z miesiąca na miesiąc te spory (polityczne - red.) będą coraz bardziej wychodziły na światło dzienne" - dodał ekspert. - Te 20 punktów procentowych to nie jest duży spadek. To jest ciągle jeszcze wyjątkowe - podsumował gość WP.
"Chaos" w policji. "Kryminalni sfrustrowani pilnowaniem miesięcznic"
WIDEO

"Chaos" w policji. "Kryminalni sfrustrowani pilnowaniem miesięcznic"

Jak zapobiec w przyszłości podobnym dramatom, jak śmierć dziewczynki w Andrychowie? Według byłego policjanta Andrzeja Mroczka tamtejsza policja nie ustrzegła się pomyłek. - Nie podlega dyskusji, że dyżurny popełnił zasadnicze błędy. Zabrakło mu wyobraźni i odpowiedniej analizy informacji od ojca. Zawiódł czynnik ludzki, co skutkowało nieudzieleniem dziewczynce pomocy na czas. Wewnątrz policji panuje chaos. Potrzebny jest audyt na bardzo wysokim poziomie - mówił Andrzej Mroczek w programie "Newsroom WP". - Policjanci są zawaleni robotą papierkową. To się nie zmieniło od 33 lat, policja przeszła tylko lifting polegający na zmianie mundurów, logo i radiowozów. Radiowozy są piękne, ale brakuje im opon zimowych. Frustracja w policjantach narasta. Brak misji, którą się kierowali. Ryba psuje się od głowy. Jeżeli policjanci widzą, że ich przełożeni są bezkarni, to uruchamia się podobny rodzaj postrzegania rzeczywistości. Jest kwestia upolitycznienia. Policja nie była zawsze wolna od wpływów politycznych, ale komendanci wysokiego szczebla mieli kręgosłup. Nieraz mówili "nie". Kręgosłup w ostatnich ośmiu latach stopniowo był łamany. Nie oszukujmy się, wielu policjantów odeszło, bo byli sfrustrowani, że pion kryminalny jest kierowany do miesięcznic smoleńskich czy pilnowania domu (Jarosława Kaczyńskiego - red.). Policjant, przychodząc na służbę zamiast zająć się wykrywaniem przestępstw i zatrzymywaniem poszukiwanych osób, dostaje dyspozycję, że jego służba będzie polegać na staniu w okolicy domu na Żoliborzu - ocenił.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Śmierć nastolatki w Andrychowie. "Poważne błędy policji"
WIDEO

Śmierć nastolatki w Andrychowie. "Poważne błędy policji"

Dlaczego policja z większą gorliwością bije kobiety na protestach niż szuka zamarzającej nastolatki? - pytał Paweł Pawłowski swojego gościa w programie "Newsroom WP", którym był Andrzej Mroczek, były policjant. Prowadzący nawiązywał tym samy do tragedii w Andrychowie, gdzie zmarła 14-letnia Natalia. - Ostatnie lata pokazują, że policja jest w głębokiej zapaści. Są sytuacje, w których policjanci odnoszą sukcesy. To spektakularne zatrzymania, ale niestety wszystko to jest natychmiast przyćmione przez różnego rodzaju sytuacje, a społeczeństwo postrzega policję przez nieudolność, brak kompetencji oraz to, że policjanci sami stwarzają zagrożenie dla życia i zdrowia obywateli, jak w przypadku dziewczynki z Andrychowa - komentował Andrzej Mroczek. - Zostały popełnione bardzo poważne błędy w momencie przyjęcia zgłoszenia. Dyżurny nieodpowiednio zakwalifikował poziom zaginięcia osoby. Powinno to być zakwalifikowane do poziomu pierwszego, gdzie było zagrożenie życia i zdrowia dziecka. Informacje od ojca dziecka wskazywały, że sytuacja jest poważna. Może brakuje doświadczenia? Różne czynniki mogły tu zagrać. Poziom pierwszy jednoznacznie mówi, że policjanci powinni podjąć natychmiastowe czynności z użyciem znacznych sił i środków. Dyżurny powinien poprosić o wsparcie inne jednostki, poprosić Komendę Wojewódzką Policji, zwrócić się o namierzenie lokalizacji telefonu dziecka. Te czynności powinny być prowadzone równolegle - dodał.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki