grenlandia (strona 17 z 19)

Grenlandia w rękach Trumpa. "Dla Duńczyków by było lepiej"
WIDEO

Grenlandia w rękach Trumpa. "Dla Duńczyków by było lepiej"

- Lepsza Grenlandia w rękach Trumpa niż Putina? - zapytał prowadzący "Newsroom" WP Paweł Pawłowski byłego ambasadora RP w Łotwie i w Armenii Jerzego Marka Nowakowskiego. - A to na pewno. To w ogóle nie podlega dyskusji - odparł gość programu. Podkreślił, że "Grenlandia ma z kilku powodów znaczenie strategiczne dla Ameryki". - Po pierwsze i dlatego tam jest amerykańska baza, (...) ieli instalacje radarowe, bo rosyjskie rakiety lecące na Stany Zjednoczone będą przelatywały nad Grenlandią. Po drugie, Grenlandia to jest klucz do tak zwanego przejścia północno-zachodniego, czyli drogi morskiej okrążającej kontynent amerykański od północy łączącej Pacyfik z Atlantykiem. Trzecia rzecz to jest to, że mniej więcej połowa udokumentowanych czy znalezionych pierwiastków ziem rzadkich na całym globie znajduje się na Grenlandii - tłumaczył Nowakowski. Kolejnym elementem jest grupa osób, która chce niepodległości Grenlandii. - Dania zadeklarowała, że jeżeli Grenlandia zażąda niepodległości, to ją otrzyma - mówił gość programu. Wyjaśnił, że tak ogromna wyspa musi się z czegoś utrzymać, a w tej chwili "Grenlandia jest biedna". Od dawna głównym źródłem dochodów były opłaty za bazę amerykańską. Wobec tego niepodległa Grenlandia w naturalny sposób musi się zwrócić do Stanów Zjednoczonych - powiedział były ambasador RP. - Między Bogiem a prawdą, dla samej Danii, takie rozwiązanie byłoby dość wygodne, bo Duńczyków z kolei nie bardzo stać na zapewnienie bezpieczeństwa Grenlandii - dodał.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Trump chce przejąć Grenlandię. "To powinno otrzeźwić duński rząd"
WIDEO

Trump chce przejąć Grenlandię. "To powinno otrzeźwić duński rząd"

Prezydent elekt USA, Donald Trump, stwierdził, że Dania powinna oddać Grenlandię, co uzasadnił potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. W programie "Newsroom" WP były szef Agencji Wywiadu oraz były ambasador RP w Korei Południowej płk Andrzej Derlatka został zapytany, czy Trump chce rozbić NATO. - Nie sądzę. Wykluczam tego typu ewentualność — odparł gość programu. Wyjaśnił, że jest to terminowa strategia amerykańska, która prowadzona jest od czasów Obamy. Tłumaczył także, że w kwestii rosnącego zagrożenia na Wschodzie Trump chce zwrócić uwagę, jakie zagrożenia niosą Chiny i Rosja. - Amerykanie oczekują od państw europejskich, że zbudują potęgę militarną, która będzie równoważyła potęgę Stanów Zjednoczonych — powiedział płk Derlatka. Prowadzący program dopytywał jakie zagrożenia dla Grenlandii niosą Chiny? Dziennikarz dodał, że Trump nie wyklucza interwencji militarnej. - Też bym mu to radził. W Grenlandii jest silny ruch niepodległościowy. W sytuacji, gdyby Grenlandia ogłosiła niepodległość, a Dania jest państwem demokratycznym, więc taką niepodległość zaakceptuje. To te 50 tysięcy Grenlandczyków może zdecydować na przykład, że Dania daje 500 milionów euro pomocy, a Chiny dadzą 5 miliardów. "No to podpisujemy sojusz z Chinami" - wyjaśnił gość programu. Były szef AW zwrócił również uwagę na Rosjan, którzy "są tam bardzo aktywni i marzą, żeby mieć tam bazę militarną". - Uważam, że to, co mówi Trump, powinno też otrzeźwić rząd duński, bo Dania nie jest w stanie w jakikolwiek sposób zapewnić bezpieczeństwa w sytuacji konfliktu globalnego – podsumował płk Derlatka.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Przełom na Grenlandii. Eksperci poruszeni skalą odkrycia
WIDEO

Przełom na Grenlandii. Eksperci poruszeni skalą odkrycia

Sensacja naukowa prosto z Grenlandii. Badacze odkryli najstarsze DNA, które liczy 2 mln lat. To nowy rekord dla paleontologów. Najstarsze do tej pory DNA pochodziło od mamuta i liczyło milion lat. Dzięki odkryciu będziemy mogli lepiej poznać, jak wyglądało życie na północnym krańcu Grenlandii. Dziś to jałowa pustynia, ale okazuje się, że 2 mln lat temu dominowały tu drzewa, bujna roślinność i potężna ilość zwierząt – m.in. wymarłe mastodonty. Dzięki najnowszej technologii wydobyto i zbadano 41 próbek pochodzących od mikrobów, roślin i zwierząt. Znajduje się tu mieszanka roślin, takich jak brzozy i wierzby. Odkryto także ślady zwierząt, w tym gęsi, zajęcy i reniferów. Wielką niespodzianką było odkrycie DNA wymarłego gatunku mastodonta. - To nie jest tylko pojedynczy organizm. Poprzedni rekord sprzed miliona lat dotyczył mamuta. Teraz odzyskujemy cały ekosystem. Dotyczy to zarówno roślin, jak i zwierząt, które pochodzą sprzed dwóch milionów lat – skomentował przełomowe odkrycie w rozmowie z agencją AP Eske Willerslev, genetyk z Uniwersytetu w Cambridge. W regionie Arktyki trudno o skamieniałości, dlatego badacze wyodrębnili z próbek gleby DNA środowiskowe. To materiał genetyczny, który organizmy zrzucają z siebie np. wraz z sierścią, odchodami. Pochodzi on także od rozkładających się ciał. Badanie najstarszego DNA jest wyzwaniem, ponieważ materiał genetyczny z czasem rozpada się. Jednak osady gromadziły się tu przez dziesiątki tysięcy lat, a ochłodzenie klimatu sprzyjało ich przetrwaniu. Pierwsze prace rozpoczęto w 2016 roku. Po kilku latach badań naukowcy chwalą się sukcesem. Odkrycie jest przełomowe także ze względu na cenne wskazówki, jakie może przynieść badaczom. Chodzi m.in. o umiejętność dostosowania się do zmian klimatu. Badane organizmy żyły w czasie ekstremalnego ocieplenia. To czas, w którym temperatury były wyższe niż dzisiaj i podobne do tego, czego szybko spodziewamy się z powodu globalnego ocieplenia. - Jest to ważny, jak widać, punkt w historii życia na Ziemi, w stosunku do wyzwań, przed którymi dzisiaj stoimy – skomentował Eske Willerslev, współautor badań.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski