fidesz (strona 6 z 8)

Politolog zaskoczony skalą zwycięstwa Orbana. ''De-demokratyzacja Węgier będzie postępować''
WIDEO

Politolog zaskoczony skalą zwycięstwa Orbana. ''De-demokratyzacja Węgier będzie postępować''

Adam Balcer, politolog z Kolegium Europy Wschodniej UW, był gościem programu ''Newsroom''. Komentował wyniki wyborów parlamentarnych na Węgrzech, w których ponownie triumfował Viktor Orban i jego partia Fidesz. Badacz podkreślił, że jest zaskoczony rozmiarami jego zwycięstwa. - Myślałem, że mimo wszystko nie będzie różnicy 18 proc. [między Fideszem a opozycją]. Tymczasem partia Orbana zdobyła więcej miejsc niż miała [wcześniej]. To oznacza, że ma znowu większość dwóch trzecich - mówił Balcer. Zaznaczył, że Orban ma w rękach pełnię władzy. - Wiemy, co on robi. Znamy też to przysłowie: ‘’władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie’’. On ma możliwość ugruntowania tych wszystkich zmian, które zrobił w ciągu 12 lat. Może w każdej chwili zmienić konstytucję - podkreślił. Balcer zaznaczył, że obecnie Węgry są jednym krajem uznawanym za ''częściowo wolny'' przez Freedom House, ośrodek badający demokracje na całym świcie. - Możemy zakładać, że on będzie jeszcze mniej wolnym w najbliższych latach. Także ten trend - ta de-demokratyzacja Węgier, te coraz silniejsze autorytarne tendencje - one niestety będą narastać, bo to jest jego [Orbana] totalne zwycięstwo - podkreślił. Belcer ocenił, że węgierskie wybory nie zostały sfałszowane, ale nie były wolne i uczciwe. - System wyborczy w tym kraju jest naprawdę bardzo niesprawiedliwy. 106 ze 190 mandatów jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych. One są tak rozrysowane, że Orban zdobywa tam 85 proc. głosów mniej więcej - wskazał. I podkreślił także, że opozycja ma także bardzo mocno ograniczony dostęp do mediów, kontrolowanych niemal w całości przez obóz władzy i jego sojuszników. - Ktoś spróbował policzyć czas antenowy kandydata opozycji zjednoczonej. Okazało się, że na żywo on był w telewizjach 5 minut. No o czym my mówimy? Mamy do czynienia z jakimś olbrzymim skandalem - zaznaczył politolog. Ponadto zwrócił uwagę, że partia Orbana miała co najmniej dziewięć razy więcej środków na kampanię wyborczą niż opozycja.
Bez Ukrainy w węgierskich mediach? "Nie jest to przypadek"
WIDEO

Bez Ukrainy w węgierskich mediach? "Nie jest to przypadek"

Dominik Héjj z Instytutu Europy Środkowej w specjalnym programie WP odniósł się do wizyty Donalda Tuska w Budapeszcie. We wtorek w stolicy Węgier odbywały się dwie manifestacje - jedna popierająca aktualny rząd, druga zorganizowana została przez sympatyków opozycji. Przypomnijmy, że szef PO powiedział w Budapeszcie, że rząd Viktora Orbana jest najbardziej proputinowskim rządem. - To zależy, jaką przyjąć optykę na to, żeby to podzielić - wskazał ekspert. - Sama w sobie wizyta Tuska jest ciekawa, bo wśród opozycji nie ma nikogo, kto byłby w Europejskiej Partii Ludowej - powiedział Héjj. Mateusz Ratajczak zapytał także o to, jak węgierskie media relacjonują wojnę w Ukrainie. Ekspert z Instytutu Europy Środkowej potwierdził, że te przekazy nie są tak częste jak w Polsce. - Warto spojrzeć na główną stronę mediów państwowych - powiedział Héjj i dodał, że na węgierskiej stronie nie odnotowano wizyty europejskich premierów w Kijowie. - Jest natomiast wzmianka, że Viktor Orban nie pojechał do Kijowa - dodał. Rozmówca Mateusza Ratajczaka, przekazał, że we wtorek węgierska agencja prasowa ostatni komunikat wydała o 19. - Nie jest to przypadkiem. Być może to się gdzieś pojawi. Ten temat nie elektryzuje tak Węgrów. Media nie są w trybie specjalnym, tak, jak wszystkie redakcje w Polsce - wskazał ekspert. - Jest to przekaz, który jest nastawiony na podporządkowanie kampanii Fideszu, żeby wprowadzić poczucie strachu - wyjaśnił.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska