chiny (strona 37 z 214)

Niepokojące zjawisko z Chin zagraża Europie? Ekspert wyjaśnia

Mateusz Chrobok, specjalista z zakresu cyberbezpieczeństwa, w programie Wirtualnej Polski "Didaskalia" odniósł się do niepokojącego zjawiska w Chinach, które od lat nie szanują prywatności obywateli. A dziś wynoszą inwigilację na zupełnie nowy poziom. Chodzi o tak zwany scoring - system monitorowania, który jednocześnie ocenia konkretne zachowania mieszkańców pod kątem zgodności z prawem oraz zasadami współżycia społecznego. - Miałem okazję być w Chinach. Tych kamer rzeczywiście jest mnóstwo, opresyjnie czujesz ciężar na plecach - powiedział rozmówca Patrycjusza Wyżgi. Specjalista od cyberbezpieczeństwa podzielił się historią związaną właśnie z chińskim monitoringiem. Opowiedział, że kamery "łapią ludzi, którzy w ramadan poszczą". - Czyli nawet, jeżeli ty nie chcesz się ujawnić ze swoją religią, to one na podstawie zachowania śledzą daną osobę. Są w stanie powiedzieć: a ten ziomek nie pił i nie jadł tam przez jakiś czas, więc klasyfikujemy go jako wyznawcę tej, a nie innej religii - opowiada Chrobok. Ekspert zastrzegł jednak, że tak rozbudowany system monitoringu można spotkać już nie tylko w Chinach. Podobnie dzieje się np. w Wielkiej Brytanii. - W Londynie nie czujesz się lepiej, bo tam też system jest w pełni zautomatyzowany - wyjaśnił Chrobok, zaznaczając, że "scoring" tworzy "silną asymetrię między tobą a państwem". Gość programu zaapelował, by dbać o własną prywatność i nie pozwalać na to, by była ona kontrolowana właśnie przez takie systemy. - Tak, jak ufam osobom, które gdzieś tam, w takim czy innym miejscu, zarządzałyby takim systemem, tak są błędy, są też włamania. To może pójść w bardzo złą stronę - ostrzegł.
Opcje
Będzie III wojna światowa? Polski ekspert wyjaśnia
5:45

Będzie III wojna światowa? Polski ekspert wyjaśnia

- Niskie, bardzo niskie - ocenił ryzyko wybuchu III wojny światowej gość programu WP "Didaskalia", politolog Bartłomiej Radziejewski. Zdaniem eksperta, jest ona po prostu nieopłacalna. - Wojna frontalna, wojna amerykańsko-chińska, jest w ogóle mało prawdopodobna, a III wojna światowa jeszcze mniej prawdopodobna. Praktycznie nikt istotny nie ma interesów w takiej wojnie - zapewniał Radziejewski w rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą. Dodał jednak, by mieć na uwadze, że "zawsze istnieje ryzyko wymknięcia się spraw spod kontroli i niekontrolowanej eskalacji". Jako jedną z przyczyn, dla których ryzyko wojny jest niewielkie, gość WP wymienił panujący obecnie na światowej scenie system, który on nazywa "dwa plus dwa". Tworzą go dwa supermocarstwa, czyli Stany Zjednoczone i Chiny, oraz dwa mocarstwa, którymi są Indie oraz Rosja. Taki układ tworzy "unikatowe reguły gry", gdyż występuje po raz pierwszy na kartach historii świata. Dużym plusem przemawiającym za pokojem na świecie jest dobrze rozwinięta komunikacja między supermocarstwami, której dawniej nie było. - Jesteśmy też w dużo lepszej sytuacji, niż byliśmy w czasach amerykańsko-sowieckich, gdzie właściwie do lat 60., do kryzysu kubańskiego, była bardzo słaba komunikacja między supermocarstwami na okoliczność kryzysów. Dzisiaj już na starcie zimnej wojny amerykańsko-chińskiej, bo z tym moim zdaniem mamy do czynienia, mamy taką komunikację - tłumaczył Radziejewski. Ta komunikacja i "obustronna świadomość" sprawiają, że w przypadku wystąpienia groźnego incydentu na Morzu Południowochińskim nie dojdzie do eskalacji konfliktu. A że do takiego incydentu dojdzie, tego gość "Didaskaliów" jest praktycznie pewny.
Patrycjusz Wyżga

P. Wyżga

Opcje