zwolnienia (strona 2 z 12)

100 tys. zwolnień w szkołach? Ekonomista aż ugryzł się w język
WIDEO

100 tys. zwolnień w szkołach? Ekonomista aż ugryzł się w język

Przemysław Czarnek poinformował, że ze względu na niż demograficzny w polskich szkołach może dojść do rewolucji. Pracę w przyszłości ma stracić nawet 100 tys. osób. Sami pracownicy oświaty nie kryją zdumienia taką wypowiedzią szefa MEiN. W programie "Newsroom" Wirtualnej Polski, prof. Witold Orłowski oceniał, czy takie zmiany są konieczne i jak mogą wpłynąć na polską oświatę. - Niż demograficzny to problem dla nas wszystkich. Od lat mamy mniej dzieci w szkołach, a liczba nauczycieli się nie zmniejsza. Można powiedzieć, że bardzo dobrze, bo klasy są mniejsze. Ale przepraszam, że powiem to najpierw, później wyjaśnię: za duża liczba nauczycieli w stosunku do uczniów powoduje, że po prostu ci nauczyciele mają bardzo liche pensje i są niezadowoleni, sfrustrowani. Traktując edukację jako normalną działalność, choć to jest inny produkt i usługa, panuje zasada dość oczywista - należy dostosowywać zatrudnianie do potrzeb. Po to m.in., żeby można było przyzwoicie płacić. Nie staje po stronie ministra, bo zatrudnienie to jeden z elementów, ale jeśli jest nadmierne zatrudnienie, to są bardzo niskie płace. W ten sposób nie można dbać o zadowolenie z pracy, ani jakość tych, którzy zostają nauczycielami. Oczywiście przepraszam wszystkich tych, którzy zostają z powołania, ale część jest ludzi sfrustrowanych, którzy chętnie by odeszli. W ten sposób nie uzyska się przyzwoitej edukacji, ona wymaga gigantycznych reform - mówił prof. Witold Orłowski.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Jaka pensja dla nauczycieli? Biedroń podał kwotę
WIDEO

Jaka pensja dla nauczycieli? Biedroń podał kwotę

Robert Biedroń chciałby wniosku o wotum nieufności wobec Przemysława Czarnka. Taka deklaracja padła po tym, jak minister edukacji i nauki zapowiedział konieczność zwolnienia 100 tys. nauczycieli - ze względu na niż demograficzny. Biedroń w programie "Tłit" Wirtualnej Polski, nazwał polityka PiS "beznadziejnym" i "ministrem likwidacji edukacji". Europoseł podkreślił jednocześnie, że w razie wygranej w wyborach, lewica będzie chciała doprowadzić do podwyżek w tzw. budżetówce. Podał przy tym kwotę, jaką w Polsce powinni zarabiać w nauczyciele. - Dla nas kluczowe są usługi publiczne. I w tym jesteśmy niezwykle wiarygodni. Dobry standard szkoły, szpitala, urzędu - żeby to dobrze funkcjonowało. Zawsze to robiliśmy. Mogę zadeklarować, że kiedy lewica dojdzie do władzy, dla nas priorytetem będą podwyżki w sferze budżetowej. Nauczyciel, który ma wysokie kwalifikacje powinien zarabiać dwukrotność średniej krajowej. To ok. 9-10 tys. złotych brutto. W naszej wizji to powinna być korona zawodów. Szkoła powinna być praktyczna, dostosowana do współczesności. Mówiliśmy o wycofaniu lekcji religii, zaoszczędzeniu 2 miliardów złotych i zainwestowaniu w nauczanie języka angielskiego - tak, żeby jeden, dwa przedmioty były nauczane tylko po angielsku. Tam się zarabia bardzo małe pieniądze, to jest uwłaczające - ocenił Biedroń.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski