Władimir Putin (strona 285 z 380)

Nie chcą "atomowej prowokacji"? Ekspert o braku sankcji dla Aliny Kabajewej
4:36

Nie chcą "atomowej prowokacji"? Ekspert o braku sankcji dla Aliny Kabajewej

Marcin Zaborowski, redaktor naczelny "Res Publiki Nowej", był gościem programu "Newsroom". Tematem rozmowy były między innymi kolejne sankcje wobec Rosji, jakie zamierza wprowadzić Unia Europejska. - Chodzi o to, żeby zablokować eksport rosyjskiej ropy do Unii Europejskiej do końca roku albo może nawet wcześniej. Przypomnijmy - to jest główne źródło dochodu dla Rosji. Dużo większe niż, na przykład, węgiel czy gaz. Także jeżeli nam uda się uzyskać zgodę w Unii Europejskiej, to będzie to potężne uderzenie w budżet rosyjski. Na pewno będzie mieć wpływ na to czy Rosja będzie w stanie finansować swoje dalsze działania wojenne wobec Ukrainy - stwierdził. Zaborowski ocenił, że groźby Viktora Orbana, który już zapowiada swoje veto na forum UE w tej sprawie, są raczej "bez pokrycia". - Węgry są państwem niezbyt dużym, w olbrzymiej części uzależnionym od Unii Europejskiej. Nie jest to państwo, które jest gdzieś tam pomiędzy Unią Europejską i Rosją. Węgry są po prostu częścią systemu gospodarczego Unii Europejskiej. Także to nie jest tak, że Viktor Orban może sobie pozwolić na veto. Zwłaszcza jeśli np. Niemcy zdecydowanie będą przeć do zablokowania importu rosyjskiej ropy - ocenił. Zaborowskiego pytano również o Alinę Kabajewą, partnerkę Władimira Putina, która ostatecznie nie została objęta sankcjami. Wyjaśnił skąd mogła wyniknąć taka decyzja. - Ewidentnie amerykańskie służby wiedzą o sprawach więcej, niż my w sferze publicznej. Wiedzą jaka jest siła relacji Putina z panią Kabajewą. Zdają sobie sprawę, jak taki ruch mógłby wpłynąć na racjonalność podejmowanych przez niego decyzji - ocenił. Przypomniał, że w rękach Putina znajduje się drugi, co do wielkości potencjał nuklearny na Ziemi, "zdolny zniszczyć całą naszą planetę".
Nietakt Morawieckiego. Były ambasador o ataku na Macrona
4:42

Nietakt Morawieckiego. Były ambasador o ataku na Macrona

Ryszard Schnepf, były ambasador RP w USA, został zapytany przez Agnieszkę Kopacz, prowadzącą program "Newsroom" Wirtualnej Polski, o to, czy kontakty Marine Le Pen z Władimirem Putinem mogą się okazać decydującym i ostatecznym obciążeniem przed drugą turą wyborów prezydenckich we Francji. - Bez wątpienia to był moment, w którym Marine Le Pen, choć nie chcąc tego, odsłoniła się. Prezydent Macron przypominał, punktował bardzo konsekwentnie wszystkie związki, które Marine Le Pen zawiązała - wyjaśniał Schnepf. - Te zarzuty wobec prezydenta Macrona są nietrafione - podkreślił gość WP i dodał, że kontakty rządowe na najwyższym szczeblu z Władimirem Putinem były elementem gry politycznej, którą prowadzi każde państwo. Zdaniem byłego ambasadora RP w USA dla polskiej polityki zagranicznej szykuje się prawdopodobnie trudny czas po tym, co powiedział premier Mateusz Morawiecki pod adresem Emmanuela Macrona. Rozmówca Agnieszki Kopacz przypomniał, że szef polskiego rządu "bardzo ostro i momentami nietaktownie" skrytykował prezydenta Francji za brak działania i niedotrzymywanie słowa. - Tymczasem prezydent Macron wypełnia swoją rolę, podobnie jak kanclerz Niemiec Olaf Scholz, aby podtrzymać jednak kanał komunikacji z Kremlem, choćby po to, aby zakończyć katastrofę humanitarną, która jest dziełem rosyjskich sił zbrojnych w Ukrainie - wskazał Ryszard Schnepf. - Rola Macrona jest podwójna: z jednej strony jest bardzo ważnym czynnikiem sankcji (...), a jednoczenie jest politykiem, który może odegrać pozytywną rolę w jakimś zakończeniu tego dramatu, który odbywa się za naszą granicą - dodał polityk.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska