usa (strona 344 z 380)

Inwazja Rosji na Ukrainę? "Putin nie ma argumentów"
3:42

Inwazja Rosji na Ukrainę? "Putin nie ma argumentów"

Jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, nie będzie Nord Stream 2 – zapowiedział prezydent USA Joe Biden. – Gdyby odwrócić to zdanie, to znaczy: nie będzie napaści lądowej, powierzchni morskiej – Nord Stream 2 będzie otwarty. A jeszcze niedawno mówiliśmy o tym, że w ogóle nie będzie otwarty, a teraz mówimy o tym, że operacyjnie zostanie uruchomiony. Widzimy tutaj, że jakiś cel krótkoterminowy został osiągnięty - uważa programu "Newsroom" WP generał Mieczysław Bieniek. – Putin w zamyśle ma też cel długoterminowy, który artykułuje (…). Przecież było to słychać po konferencji prasowej z prezydentem Emanuelem Macronem. Mówił o tym, że "niebezpieczeństwo" przybliżania się infrastruktury NATO-owskiej i państw NATO-wskich do Rosji świadczy o tym, że okrążają Rosję. Chciałby zbudować nową architekturę bezpieczeństwa, opartą na tym, że Rosja byłaby tam w roli głównej. Ale takiej architektury nie da się zbudować – wyjaśniał ekspert. – Tutaj Putin nie ma argumentów, jemu zostaje tylko taki argument straszaka w postaci sił manewrowych, konwencjonalnych i oczywiście sił jądrowych, którymi na razie nie grozi. To byłoby zupełne szaleństwo, niemniej jednak od czasu do czasu uruchamia taki system ćwiczeń z symulowaniem broni jądrowej – dodawał. Odniósł się także do faktu wysłania do Polski żołnierzy amerykańskich z 82. Dywizji powietrzno-desantowej. – To są jednostki sił szybkiego reagowania (…), czyli tzw. straż pożarno-kryzysowa, która w Stanach Zjednoczonych używana jest do bardzo trudnych zadań – podkreślił specjalista. – To są żołnierze bardzo dobrze wyszkoleni, dobrze wyposażeni, zdeterminowani i przede wszystkim dobrze dowodzeni – wymieniał. – Mogą wzywać na zagrożony kierunek siły wsparcia, ale przede wszystkim sami dysponują lekką bronią przeciwpancerną, przeciwlotniczą, dużą siłą ognia i manewru, są w stanie wejść w zagrożone kierunki – zaznaczał gość WP.
To koniec Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. NASA podała, w którym miejscu spadnie
1:11

To koniec Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. NASA podała, w którym miejscu spadnie

NASA ogłosiła, że w 2031 roku Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) zakończy swoją misję i zostanie ściągnięta na Ziemię. Podano również lokalizacje, gdzie spadną jej pozostałości. W planach jest, aby był to tzw. Punkt Nemo w odległej części Oceanu Spokojnego. Jest to miejsce na Pacyfiku położone pomiędzy Nową Zelandią a wybrzeżem Chile, oddalone o ponad 2500 km od najbliższego skrawka lądu. Jest to cel dla spadających szczątków obiektów kosmicznych. Setki rozbitych satelit lub promów, a także rosyjska stacja kosmiczna Mir, zostały w przeszłości sprowadzone do Punktu Nemo. Rezygnacja z dalszego prowadzenia ISS wynika z coraz bardziej zaawansowanych technicznie i coraz częstszych lotów komercyjnych w kosmos. - Sektor prywatny jest technicznie i finansowo zdolny do rozwoju i obsługi komercyjnych miejsc docelowych na niskiej orbicie okołoziemskiej. Oczywiście NASA włączy się w pomoc - powiedział Phil McAlister z NASA. Informacja o końcu działalności stacji pojawiła się miesiąc po decyzji administracji prezydenta Joe Bidena o przedłużeniu misji ISS z 2024 r. do 2030 roku. Naukowcy z NASA sądzą, że stacja poradzi sobie technicznie przez kolejnych 9 lat funkcjonowania. W grudniu 2021 roku NASA przyznała łącznie 415,6 mln dolarów trzem komercyjnym zespołom - na czele z Blue Origin, kosmicznym przedsięwzięciem Jeffa Bezosa, Nanoracks i Northrop Grumman - aby rozpoczęły pracę nad koncepcjami komercyjnych stacji kosmicznych. NASA oczekuje, że do 2025 roku wybierze co najmniej jeden komercyjny projekt stacji kosmicznej, który będzie certyfikowany do goszczenia astronautów w przyszłych misjach.
Rekordowy atak zimy w USA. 100 milionów ludzi dostało ostrzeżenia meteorologiczne
2:39

Rekordowy atak zimy w USA. 100 milionów ludzi dostało ostrzeżenia meteorologiczne

Od kilku dni Stany Zjednoczone zmagają się z ostrym atakiem zimy. W wielu regionach odnotowuje się bardzo niskie temperatury i rekordowe opady śniegu. Silny wiatr sprawia, że temperatura odczuwalna wynosi nawet -20 stopni Celsjusza, a miejscami zaspy mają nawet metr wysokości. Najgorsza sytuacja panuje w północno-wschodniej części kraju, w Illinois, Nowym Jorku, Ohio, Massachusetts, Indianie i Pensylwanii, choć w centralnych stanach (Oklahoma, Kansas) zima również daje się mieszkańcom we znaki. Śnieg pojawił się np. w El Paso w Texasie, czyli w miejscu, gdzie nawet w okresie zimy opady śniegu są bardzo rzadkim widokiem. Służby nie nadążają odśnieżać dróg, a w wyniku silnego wiatru i śnieżyc wiele gospodarstw domowych jest pozbawionych prądu. Lotniska są sparaliżowane, a drogi nieprzejezdne. W Massachusetts w jedną godzinę spadło ok. 10 cm śniegu. W Chicago w Illinois w nocy z wtorku na środę przetoczyła się natomiast burza śnieżna, która w kilka godzin pokryła ziemię dwudziestopięciocentymetrową warstwą puchu. Departament Ulic i Sanitacji w Chicago poinformował, że na ulice wyjechało 287 pługów i solarek, lecz nie mogą poradzić sobie z taką ilością śniegu. Narodowa Służba Pogodowa (NWS) wydała ostrzeżenia meteorologiczne dla miejscowości od Teksasu i Kolorado, przez środkowe stany, aż do całego wschodniego wybrzeża USA. Alert został wysłany łącznie do ok. 100 mln osób. Śnieżyce i silny wiatr utrzymają się aż do piątku. O skali problemu może świadczyć fakt, że ostatnie ostrzeżenie przed poważną zamiecią śnieżną w północno-wschodnich regionach USA wydano w 2018 roku.
Jaki jest cel Rosjan? "Nie chcą wojny"
5:03

Jaki jest cel Rosjan? "Nie chcą wojny"

- Amerykanie pokazują, że chcą grać dalej w Europie, a to wcale nie było takie pewne. Dla Polski to bardzo dobrze - ocenił w programie "Newsroom" WP ekspert od spraw geopolityki dr Jacek Bartosiak. Patrycjusz Wyżga pytał go o ogłoszoną w środę przez Waszyngton decyzję o tym, że wkrótce do Polski trafi 1,7 tys. amerykańskich żołnierzy. Ma to być odpowiedź Białego Domu na zaogniającą się sytuację na wschodzie Europy. - Oczywiście jest do dyskusji czy te liczby są duże, poważne, ale jest to pokaz determinacji amerykańskiej, a NATO to Amerykanie, a Amerykanie to NATO - podkreślił Bartosiak. Według niego celem Rosji jest "rozbicie Zachodu", co jak dotąd - zdaniem gościa WP - się Kremlowi udawało. - Cel rosyjski polega na tym, żeby Francuzom i Niemcom powiedzieć: "panowie, chyba wszyscy chcemy pokoju, wszyscy chcemy kupować gaz z Rosji, chcemy współpracować i mieć pokój na kontynencie. Wy, Francuzi i Niemcy, nie jesteście w stanie wpłynąć na pokój lub wojnę. Zobaczcie, za was podejmują decyzje w Waszyngtonie i teraz jeszcze rozmieszczają jakieś wojska, co może doprowadzić do wojny, bo my też mamy swoje wojska". To uruchamia w głowach Francuzów i Niemców niepokojące dla Polski procesy rozmontowywania NATO - tłumaczył Bartosiak. Dodał, że Rosja chce móc handlować z Niemcami i Francją na swoich warunkach "z pogwałceniem podmiotowości państw Europy Środkowo-Wschodniej". - Rosjanie nie chcą wielkiej wojny. Rosjanie chcą w ten sposób doprowadzić do powstania kontynentalnej konsolidacji - dodał.
Maciej Zubel Maciej Zubel