ukraina (strona 365 z 380)

Rosyjska rakieta Sarmat. Groźby Putina i reakcja na test potwornej broni
WIDEO

Rosyjska rakieta Sarmat. Groźby Putina i reakcja na test potwornej broni

Rosja pochwaliła się pierwszym i udanym testem rakiety balistycznej Sarmat, określanej też jako Szatan II. Moment startu zaprezentowano Władimirowi Putinowi. Prezydent Rosji z dumą mówił o tym, jako o "wielkim i znaczącym wydarzeniu", gratulując i dziękując twórcom śmiercionośnej broni. Amerykański Departament Obrony szybko na to zareagował, informując, że wiedział o teście międzykontynentalnego pocisku balistycznego Sarmat. Amerykanie uspokoili, że nie ma zagrożenia nuklearnego. W komunikacie nie odnieśli się jednak do Ukrainy. O sukcesie samego testu poinformowało w środę (20 kwietnia) Rosyjskie Ministerstwo Obrony. W trakcie samego pokazu Putin starał się nie okazywać większych emocji. Patrząc prosto w obiektyw kamery podkreślił, że dzięki tej broni ''Zachód zastanowi się dwa razy'', zanim zacznie żywić agresywne zamiary wobec Rosji. - Przez długi czas ta rakieta nie będzie miała odpowiedników na świecie. To prawdziwie unikalna broń, która zwiększy potencjał militarny naszych Sił Zbrojnych. Zapewni Rosji bezpieczeństwo przed zagrożeniami zewnętrznymi – podsumował w trakcie telekonferencji Putin. Do sieci trafiły nowe nagrania z przeprowadzonego testu. Rosyjski MON podał, że pocisk Sarmat został wystrzelony z wyrzutni w Plesiecku na północy Rosji, a jego głowice ćwiczebne z powodzeniem osiągnęły pozorowane cele na poligonie Kura, na dalekim wschodzie półwyspu Kamczatka. Jak poinformowano, start był w pełni udany i potwierdził właściwości pocisku "we wszystkich fazach lotu". Rosjanie twierdzą, że Szatan II jest w stanie pokonać "wszelkie możliwości obrony przeciwrakietowej".
Dramatyczny apel do świata z Mariupola. ''To są nasze ostatnie dni, jeśli nie godziny''
WIDEO

Dramatyczny apel do świata z Mariupola. ''To są nasze ostatnie dni, jeśli nie godziny''

Ukraiński oficer wojskowy wezwał w środę (20 kwietnia) światowych przywódców do pomocy w ewakuacji setek żołnierzy i cywilów z huty stali w Mariupolu, ostatniej ukraińskiej twierdzy w tym mieście. Oficer przedstawił się jako major Serhij Wołyna z 36. brygady piechoty morskiej broniącej gigantycznej huty stali Azowstal. Mężczyzna nagrał swój apel i opublikował w mediach społecznościowych. Przekazał w nim, że w hucie znajduje się ''ponad 500 rannych żołnierzy i setki cywilów, w tym kobiety i dzieci". Poprosił o zapewnienie im bezpieczeństwa na ''terytorium państwa trzeciego". Zaznaczył także, że to może być ostatni apel o pomoc ze strony ukraińskich żołnierzy broniących się w oblężonej hucie. - To jest nasz apel do świata. Prawdopodobnie to są nasze ostatnie dni, jeśli nie godziny. Wróg ma nad nami przewagę liczebną dziesięć do jednego. Apelujemy i błagamy wszystkich światowych przywódców o pomoc – powiedział Serhij Wołyna. Władze Ukrainy poinformowały w środę, że rosyjskie siły zrzucają ciężkie bomby na hutę, gdzie ludzie schronili się w podziemnych tunelach i pomieszczeniach. Mariupol od początku wojny był jednym z najbardziej atakowanych miast Ukrainy. Z liczącego przed wojną ok. 500 tys. ludzi miasta, pozostało w nim ok. 100 tys. osób. Wiadomo także, że kilkadziesiąt tysięcy cywilów Rosjanie wywieźli w nieznanym kierunku. Mariupol w wyniku bombardowań praktycznie przestał istnieć. Miasto zamieniło się w gruzowisko.
Ukraińcy poznali dane zdrajcy. Generał Różański nie ma wątpliwości
WIDEO

Ukraińcy poznali dane zdrajcy. Generał Różański nie ma wątpliwości

Ukraińskie wojsko ujawniło tożsamość żołnierza, który przeszedł na stronę wroga, a następnie wrócił w ręce Ukraińców. Agnieszka Kopacz w programie "Newsroom" pytała generała Mirosława Różańskiego, czy opublikowanie jego danych jest dobrym ruchem ze strony ukraińskiego wojska. - Wojna, którą obserwujemy w Ukrainie, jest prowadzona w sposób absolutnie wykraczający poza standardy. Kwestia dotycząca zdrady i postępowania tych, którzy przechodzą na stronę okupanta i stronę agresora, powinna być potępiana. Przedstawianie go własnemu społeczeństwu oraz informowanie, że władze ukraińskie wiedzą o nim tak dużo, uważam za właściwy. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo są czynne, aktywne i są w stanie zdefiniować zdrajców. Z drugiej strony, te osoby powinny mieć sygnał ostrzegający, że nie warto, bo taka postawa będzie napiętnowana. Nie stawałbym po stronie tych, którzy mówią tu o ochronie dóbr osobistych. Nie! Zdrajców należy potępiać, piętnować i publicznie ich przedstawiać. Nie zawahałbym się, gdybym miał podejmować tego typu decyzje - stwierdził. Agnieszka Kopacz dopytywała też o dalsze losy Mariupola. - Kluczowe jest to, że zbliżamy się do 9 maja. Rosjanie zrobią wszystko, aby móc zakomunikować Putinowi spektakularny sukces. Sukcesem byłoby zdobycie Mariupola i utworzenie korytarza lądowego między Krymem a Rosją. Nie zawahają się przed niczym, są w stanie użyć broni, która jest zakazana. Bezwzględność Rosjan będziemy obserwować w najbliższych dniach. Nie powinno być wątpliwości, że armia ukraińska powinna być wspierana, Ukraina nie tylko powinna obronić swoje terytorium. Nie! Ukraina powinna wygrać tę wojnę. Tutaj nie może być już sytuacji, w której zastanawiamy się, czy jakaś broń jest ofensywna, czy defensywna. Każdy system broni, który pozwoli wygrać tę wojnę, powinien być przekazywany w ręce Ukraińców - podkreślił gen. Różański.
Bitwa o Donbas. Generał Różański o słabych stronach Rosjan i sile kremlowskiej propagandy
WIDEO

Bitwa o Donbas. Generał Różański o słabych stronach Rosjan i sile kremlowskiej propagandy

Na co Ukraińcy muszą postawić, żeby wygrać bitwę o Donbas? - Z jednej strony mamy potężny kraj, mocarstwo nuklearne z ogromną armią, a z drugiej strony mamy państwo z budującą się dopiero armią, o ograniczonym potencjale w stosunku do Rosji. Jeżeli dowódcy ukraińscy będą dalej niszczyli zapasy, będą uderzali na konwoje, zabezpieczenie logistyczne, a ginąć będą wysoce postawieni dowódcy rosyjscy, to będzie element, który skutecznie będzie paraliżował - powiedział programie WP Newsroom gen. broni rez. dr Mirosław Różański, prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints. - Jeżeli będziemy mieli batalion 800 żołnierzy bez dowódcy, to nie będzie miał kto nim zarządzać. Najlepsze systemy wyrzutni rakietowych bez zapasów rakiet nie będą mogły być wykorzystane. Liczę na to, że dowództwo ukraińskie, które już zdobyło doświadczenie i wie, gdzie są wrażliwe miejsca armii rosyjskiej, skieruje tam swój wysiłek – podkreślił ekspert. Brytyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że Rosja zwiększa obecność wojska na wschodniej granicy Ukrainy, a mimo niskiej aktywności lotnictwa w północnej części kraju, nadal możliwe są uderzenia w priorytetowe cele na terenie całej Ukrainy. - Rosjanie mogą wykonywać uderzenia na terenie całej Ukrainy. To ma wymiar psychologiczny. Takie informacje, jak ostatnie uderzenia na Lwów będą się nadal pojawiały – ostrzegł generał Różański. Z kolei Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przechwyciła kolejną rozmowę rosyjskich żołnierzy z bliskimi. Jedna z matek miała chwalić syna za bezwzględność i zabijanie cywilów i dzieci. "Robicie coś wielkiego, zapamiętaj to" – miała tłumaczyć synowi kobieta, apelując, by nie tracił bojowego ducha. - Jeżeli media przekazują takie informacje, jak chce Kreml, to ludzie mają już tak mocno sprane mózgi, że nawet przekazy w internecie i zdjęcia nie trafiają do ich wyobraźni. To dowód na to, jak bardzo jest niebezpieczny kraj, w którym media nie są wolnymi mediami – podsumował prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju Stratpoints.