ukraina (strona 366 z 380)

Google odsłania rosyjskie obiekty wojskowe? Ekspert o bezpieczeństwie dostaw do Ukrainy
WIDEO

Google odsłania rosyjskie obiekty wojskowe? Ekspert o bezpieczeństwie dostaw do Ukrainy

Amerykański koncern Google miał pokazać na swoich mapach rosyjskie obiekty wojskowe, które do tej pory były zakrywane – podały Siły Zbrojne Ukrainy. Koncern przekazał, że nie nanosił zmian dotyczących zamazanych obiektów. Te są jednak czytelne i widoczne. - To policzek dla Federacji Rosyjskiej. Prywatna firma zadziałała w domenie kosmicznej, generując znaczą ilość informacji dla każdego - powiedział w programie WP Newsroom dr Jacek Raubo z Defence24. - To symboliczny gest w kierunku społeczności OSINT (białego wywiadu), czyli ludzi bazujących na otwartych źródłach informacji. Wywiady najważniejszych państwa świata, takich jak Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania, mają pewne ograniczone zasoby i nie wszystko są w stanie wychwycić. Wrzucenie takich informacji w społeczność otwartych źródeł może powodować, że nagle ktoś, gdzieś zauważy coś ciekawego – podkreślił dr Raubo. Ekspert pytany był także o kwestie rosyjskich prób dostaw broni z Zachodu. O ostrzały Lwowa i niszczenie infrastruktury kolejowej. - Państwa NATO pracują w zakresie ochrony kontrwywiadowczej obiektów krytycznych dla pomocy wojskowej, takich jak porty lotnicze, lotniska, trasy przerzutowe. Ostrzały Rosjan takich obiektów w Ukrainie prawdopodobnie mają na celu zablokowanie przepływu transportów kolejowych – tłumaczył ekspert Defence24. Czy możemy spodziewać się nasilenia takich działań ze strony Rosji? - To zależy na ile Rosjanom starczy sił i środków. Gdyby potrafili przerzucić grupy dywersyjno-sabotażowe, by sparaliżować komunikację kolejową na zapleczu, to by to zrobili. To że tego nie robią lub nie są w stanie na taką skalę, to wielki sukces Służby Bezpieczeństwa Ukrainy – moim zdaniem cichego bohatera systemu obronnego Ukrainy. W końcu nie został zabity żaden ważny i kluczowy ukraiński polityk lub wojskowy – podsumował dr Jacek Raubo.
Mobilizacja Rosjan. Ekspert o sytuacji w Donbasie: to bardzo niebezpieczny sygnał
WIDEO

Mobilizacja Rosjan. Ekspert o sytuacji w Donbasie: to bardzo niebezpieczny sygnał

Rosja w poniedziałek (18 kwietnia) rozpoczęła wielką ofensywę na wschodzie Ukrainy. Po nieudanym szturmie na Kijów, Kreml postawił sobie za cel zdobycie wschodniej Ukrainy oraz utworzenie korytarza od Donbasu, aż po Krym. Czy trwające walki w Donbasie mogą być, jak twierdzą władze ukraińskie, punktem kulminacyjnym tej wojny? - Trwa rozszerzenie ofensywy rosyjskiej na kilku kierunkach. W kolejnych dniach ukraińskie siły będą atakowane w sposób znaczący przez skoncentrowane siły Rosjan. Rzeczywiście mamy do czynienia z bitwą o Donbas, ale tak naprawdę bitwą tej fazy wojny, która będzie decydowała o bezpieczeństwie Ukrainy w szerszej perspektywie — powiedział w programie WP Newsroom dr Jacek Raubo z Defence24. Jeśli chodzi o przygotowanie obydwu stron do tej konfrontacji, to zdaniem dr Raubo, Ukraina i Rosja muszą podchodzić elastycznie do swoich rezerw i zaopatrzenia. Rosjanie starają się ograniczyć swoje błędy, których popełnili bardzo wiele na północy Ukrainy, gdy próbowali zdobyć stolicę. Bardzo ważne w kontekście możliwości obrony ze strony Ukrainy jest wsparcie z Zachodu. Gość programu pytany był, dlaczego uważa mobilizowanie społeczeństwa rosyjskiego za ''bardzo niebezpieczny sygnał''. - Rosjanie prezentowali agresję jako ''specjalną operację'', ponieważ miała ona się toczyć spontanicznie do zwykłego życia obywateli rosyjskich. [...] Dzisiaj, jeżeli dąży się do zwiększenia nasycenia takich pojęć jak ''wojna'', ''agresja'', ''zagrożenie'', to jest możliwość mobilizowania np. rezerwistów – podkreślił dr Raubo. - Rezerwy Rosji są słabo wyszkolone, mogą w ogóle nie chcieć walczyć, rzucani w roli mięsa armatniego, ale daje to niestety możliwości kontynuowania działań, więc rzeczywiście ta bitwa może warunkować tę fazę wojny, ale nie musi warunkować zwycięstwa — podsumował ekspert Defence24.
Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum
WIDEO

Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum

Do Kijowa wracają ludzie, którzy opuścili miasto w pierwszych tygodniach wojny. Jak mówi korespondent Wirtualnej Polski w Kijowie Patryk Michalski, ludzie czują się bezpieczniej. - Wszyscy tutaj mamy świadomość, że może to być złudne poczucie bezpieczeństwa. Wyczuwa się tu powracającą normalność, ale z drugiej strony w nocy na terenie prawie całego kraju, również w Kijowie, słychać było syreny alarmowe. Ministerstwo obrony wystosowało w nocy komunikat, by nie lekceważyć tego sygnału. To łączenie ze sobą rzeczywistości wojennej i próby powrotu do normalności. Wszyscy mamy poczucie, że zaczyna się drugi etap, kiedy jeszcze nikt tak naprawdę nie wie, jaką strategię przyjmie Rosja, mówię tu o bitwie o Donbas - mówił Patryk Michalski w programie "Newsroom". Mateusz Ratajczak dopytywał jakie informacje dot. wschodu kraju docierają od ukraińskich wojskowych. - Zaczęła się bitwa o Donbas. Jedna z kluczowych, jeśli nie najważniejsza. Rosjanie, po tym jak wycofali się z obwodu kijowskiego, czyniąc tu potężne szkody, mówiąc wprost: przeprowadzili ludobójstwo. Wycofanie to ich porażka. Drugą porażką jest zatopienie "Moskwy". Bitwa o Donbas to kluczowy punkt dla Rosjan, którzy potrzebują sukcesów. Będą próbowali odciąć znaczącą część kraju. Ta bitwa może zadecydować o losach wojny i o tym, jak długo będzie trwała. Jeżeli Rosja odniosłaby sukces w Donbasie, to z pewnością spróbowaliby wrócić tutaj. Jeżeli poniosłaby klęskę, to wiele osób mówi, że po tych trzech klęskach będzie musiała wykonać krok w tył i to może być początek końca wojny. Oczywiście to hipotetyczne scenariusze, bo wojna przynosi codziennie tyle nowych wydarzeń, że nie można powiedzieć jakie będą jej dalsze losy. Nie ma jednak wątpliwości, że bitwa o Donbas jest kluczowa dla Ukrainy, a także dla Europy, dlatego tak ważne jest wsparcie całego świata. Chcę państwu pokazać jeszcze jedną rzecz. Jesteśmy w centrum. Ten tłum jest zdecydowanie większy niż to, co widać w tym momencie na obrazu. To budynek głównej siedziby poczty. Jak państwo się domyślają, ta kolejka stoi po ten znaczek wypuszczony na część tych dzielnych ukraińskich żołnierzy, którzy rosyjski okręt posłali doskonale wiemy gdzie. Ta ich przepowiednia się spełniła. Każdy chce kupić ten znaczek - relacjonował nasz reporter.