pandemia (strona 4 z 27)

Niedzielski wieszczy koniec pandemii. "Wirus dalej będzie zabijał"
WIDEO

Niedzielski wieszczy koniec pandemii. "Wirus dalej będzie zabijał"

Słowa ministra zdrowia Adama Niedzielskiego o tym, że "mamy do czynienia z początkiem końca pandemii" odbiły się szerokim echem. Wypowiedź tę skomentowali w programie "Newsroom" WP eksperci: profesor Robert Flisiak i profesor Krzysztof Pyrć. – Myślę, że pan minister trochę przesadził bo na pewno można być optymistą odnośnie początku końca piątej fali, natomiast co do końca pandemii to myślę, że poczekamy do jesieni. A poza tym przypomnę, że koniec pandemii to ogłosić powinna Światowa Organizacja Zdrowia, bo pandemia to jest epidemia dotycząca całego świata, a nie tylko Polski – ocenił prof. Flisiak. Drugi gość Wirtualnej Polski zgodził się ze swoim przedmówcą co do stwierdzenia, że "najważniejsza w tym momencie jest ostrożność" i – jak stwierdził - ważne też, "żeby jednak troszkę ważyć słowa". – Istotne jest to, żeby zdefiniować to, co mamy na myśli, mówiąc o końcu pandemii. Dlatego, że można się spodziewać, że z dużym prawdopodobieństwem takich fal, jak na początku tej pandemii, już nie zobaczymy – dodał prof. Pyrć. – Ta choroba nie blokuje naszego społeczeństwa już tak mocno, natomiast pozostaje bardzo dużym problemem – wskazał. – To jest ważna rzecz , żeby to podkreślić: jesienią będziemy mieli z powrotem przypadku SARS-CoV-2, nawet w tym wariancie Omikron (który jest nieco łagodniejszy). Te przypadku u osób wrażliwych mogą być śmiertelne i ważne, żeby pamiętać, że ten wirus dalej będzie zabijał – zauważył ekspert. – Te fale mogą już nie mieć takiego charakteru niszczącego, natomiast one się będą powtarzały, czyli prawdopodobnie tak definiując, faktycznie ta pandemia gdzieś zmierza ku końcowi. Natomiast to nie oznacza, że wirus zniknie, że jest nagle przyjazny i nieszkodliwy, tylko oznacza to, że te wartości nie są tak oszałamiające i nie mamy całego świata zablokowanego – powiedział rozmówca WP.
Piąta fala zaskoczyła. Przypadków może być o wiele więcej niż w oficjalnych raportach
WIDEO

Piąta fala zaskoczyła. Przypadków może być o wiele więcej niż w oficjalnych raportach

Pierwsze zapowiedzi dotyczące piątej fali pandemii mówiły, że odnotowywać będziemy nawet 100 tys. przypadków koronawirusa dziennie, tymczasem biorąc pod uwagę oficjalne dane dzienna liczba infekcji sukcesywnie spada. Czy to oznacza, że prognozy były faktycznie nietrafione? Zapytaliśmy o to dr Franciszka Rakowskiego z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego Uniwersytetu Warszawskiego, który zwrócił uwagę, że piata fala pandemii ma w Polsce zaskakująco inny przebieg niż w pozostałych krajach europejskich. - W Polsce ten czas narostu fali omikronowej wynosił dwa tygodnie, natomiast właśnie we wszystkich innych krajach, przynajmniej cztery tygodnie - powiedział. - Jedna hipoteza jest taka, że doszliśmy do takiego punktu wysycenia związanego ze sposobem testowania. Na pewno tzw. ciemna liczba, czyli ilość rzeczywistych przypadków proporcjonalnie wzrosła do przypadków stwierdzanych - stwierdził. Zdaniem badacza może to oznaczać, ze epidemia koronawirusa przybrała znacznie bardziej ukrytą formę. - Epidemia z częściowo ukrytej zamieniła się w jeszcze bardziej ukrytą. Kluczowe pytanie jest takie, czy to przesilenie, ten najwyższy punkt fali, który był kilka dni temu, jest rzeczywistym odbiciem procesu epidemicznego, który zachodzi w społeczeństwie, czy takim właśnie artefaktem wynikającym z systemu testowania - powiedział. W jego ocenie rzeczywista liczba przypadków koronawirusa w Polsce może być nawet o 12 razy większa od tej, którą podaje Ministerstwo Zdrowia.
Nowy rodzaj koronawirusa odkryty w Wuhan. Ekspert: musimy się do tego przygotować
WIDEO

Nowy rodzaj koronawirusa odkryty w Wuhan. Ekspert: musimy się do tego przygotować

W chińskim mieście Wuhan odkryto nowego koronawirusa, który rozprzestrzenia się wśród nietoperzy i zdaniem naukowców, może być bardzo groźny dla ludzi. O komentarz do tej informacji w programie ''Newsroom WP'' poproszony został dr Konstanty Szułdrzyński ze szpitala MSWiA w Warszawie. - Na Dalekim Wschodzie był Sars CoV-1, Bliskim Wschodzie był MERS-CoV - wirus bardzo śmiertelny, ale one nigdy nie dochodziły do Europy. [...] Natomiast on się rozprzestrzenił po całym świecie i to była sytuacja bez precedensu w historii medycyny. Wszystkiego uczyliśmy się od zera, a co my się nauczyliśmy, to wirus się zmieniał - stwierdził dr Szułdrzyński. Czy powinniśmy zatem przyzwyczaić się do myśli, że tego typu wirusy już zawsze będą nam towarzyszyły w codziennym życiu? - To jest słuszne i należy się do tego przygotować. Poziom higieny powinien być inny. Przyzwyczailiśmy się już do maseczek, [...] myślę, że parę rzeczy się z pewnością zmieni. Musi zmienić się struktura systemu opieki zdrowotnej, musi się zmienić architektura szpitali, musimy mieć możliwość odizolowania pacjentów zakażonych, bez paraliżowania całego systemu. Nie byliśmy do tego przygotowani - powiedział zaproszony ekspert. Gość programu ''Newsroom WP'' przytoczył dalej przykład Tajwanu, który przygotował się świetnie do walki z SARS CoV-2 dzięki temu, że miał doświadczenie wcześniej z SARS CoV-1. To dlatego, gdy wybuchła światowa pandemia 2 lata temu, na Tajwanie odnotowano bardzo małą liczbę zakażeń i szybko sobie z nimi poradzono.