WAŻNE
TERAZ

Kto zagra w pucharach, kto spadł z PKO Ekstraklasy? Oto końcowa tabela

kijów (strona 22 z 43)

Wizyty polityków w Kijowie. Komorowski: "wytworzyła się pewna moda"
5:24

Wizyty polityków w Kijowie. Komorowski: "wytworzyła się pewna moda"

Bronisław Komorowski w programie "Newsroom" Wirtualnej Polsce został zapytany m.in. o to, czy te "symboliczne obrazki" związane z zachowaniem narodu polskiego w stosunku do Ukraińców zostaną z nami na zawsze. - Nie przesadzałbym. Jest tyle w tej chwili symbolicznych obrazków, bo wytworzyła się pewna moda. Wszyscy jadą do Kijowa. I to jest dobra moda, ale trochę moda. Każdy chce zrobić sobie symboliczne zdjęcie, więc pewnie to się wymiesza i wyrówna - odpowiedział były prezydent Polski. - Ja osobiście, nie lekceważąc wymiaru symbolicznego tego rodzaju wizyt, bardziej bym sobie cenił konkrety, a nie tylko symbole - zaznaczył gość WP. - Dobrym wzorcem do wizyty w Kijowie może być wizyta premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona. Też pełna symboliki, ale jednocześnie pełna konkretów - oznajmił Komorowski i wspomniał m.in. o ustaleniach brytyjskiego premiera. - To mi bardziej odpowiada, bo symboli mamy po czubek głowy - zaznaczył były prezydent i podkreślił, że Ukrainie brakuje broni. Rozmówca Patrycjusza Wyżgi dodał, że w trakcie tej wizyty nie słyszał deklaracji dot. broni. - A to nie jest tak, że nie można nic powiedzieć, bo to tajemnica wojskowa. To nie prawda. Wielka Brytania ustami swojego premiera przekazała konkretne informacje - dodał polityk. Komorowski odniósł się także do nieoficjalnych informacji dot. tego, że z Polski w stronę Ukrainy jedzie 100 czołgów poradzieckich. - Ja niestety obawiam się, że za taką wstrzemięźliwością informacyjną raczej idzie to, że decyzji na odpowiedniej skali, jeśli chodzi o wsparcie materialne, po prostu nie ma - odparł polityk.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
"Samochody zalane krwią, obok prowizoryczne groby”. Relacja reporterów WP z Ukrainy
6:55

"Samochody zalane krwią, obok prowizoryczne groby”. Relacja reporterów WP z Ukrainy

Po ponad dwóch miesiącach od rozpoczęcia wojny, reporterzy WP - Patryk Michalski i Tatiana Kolesnychenko - powrócili do Ukrainy, by relacjonować rozgrywający się tam dramat. - Ludzie, którzy tutaj są, zdążyli się przyzwyczaić do tej wojennej rzeczywistości. Kiedy pierwszego czy drugiego dnia wojny w Kijowie było słychać alarm przeciwlotniczy, to ludzie masowo udawali się do schronów (…). W tym momencie wygląda to inaczej. Po pierwsze dlatego, że mnóstwo ludzi opuściło Kijów, a po drugie dlatego, że człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego - mówił w programie "Newsroom" WP Patryk Michalski. Dodał, że uderzające wrażenie robi widok uzbrojonych ukraińskich żołnierzy tam, gdzie do ostatnich godzin przed wybuchem wojny tętniło życie towarzyskie. - Niemal na każdym kroku widać, że trwa wojna, choć Kijów nie został tak bardzo zniszczony, jak inne miasta w Ukrainie. Na każdym kroku są punkty kontrolne, na których są żołnierze z długą bronią. Sprawdzają dokumenty wszystkich przejeżdżających, czasami też bagaże. W całym mieście widać fortyfikacje stojące na drogach, które miały zatrzymać rosyjskie czołgi - relacjonowała Tatiana Kolesnychenko. Patryk Michalski dodał, że obecnie najgorsza sytuacja panuje na przedmieściach ukraińskiej stolicy. - Tam widać, jak wyglądała rosyjska okupacja. Widać pozostałości po rosyjskich czołgach i wozach opancerzonych i niestety widać też samochody ukraińskich cywili, którzy stracili życie w drodze do swoich miejscowości, takich jak m.in. Bucza. To naprawdę porażające, bo te samochody są zalane krwią. Obok znajdują się prowizoryczne groby, gdzie ludzie zakopywali zwłoki i zostawiali kartkę z napisem "trup" - opowiadał reporter WP.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Coraz więcej ofiar w Buczy. Trwa identyfikacja i pochówek ukraińskich cywilów
3:18

Coraz więcej ofiar w Buczy. Trwa identyfikacja i pochówek ukraińskich cywilów

Trwa identyfikacja i pochówek ofiar masakry w Buczy na północ od Kijowa. Zadanie oględzin zmasakrowanych ciał setek zamordowanych ukraińskich cywilów powierzono m.in. policji. Masowe groby w Buczy odkryli ukraińscy żołnierze, którzy przejęli tereny na północ od stolicy Ukrainy, po wycofaniu się rosyjskich wojsk. Wiele ciał znajdowano na ulicach i przed domami, nie były zakopane. Funkcjonariusze podczas oględzin odkrywają coraz większe okrucieństwa, jakich doświadczyły ofiary przed śmiercią. Wiele ciał jest już w stanie utrudniającym identyfikację. Wolontariusze i policjanci transportują zbierane ciała na miejscowy cmentarz. Reporterzy agencji Associated Press towarzyszyli służbom podczas tej trudnej pracy. W tym czasie naliczyli co najmniej 61 zwłok w workach, które udało się przenieść na przepełniający się cmentarz. Policjanci otwierali każdy z worków i sporządzali notatki, które mogą pomóc w dalszej identyfikacji ofiar. Reporterzy AP widzieli również 25 worków z ciałami, które zostały załadowane na ciężarówkę-chłodnię i przewiezione do kostnicy, gdzie zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. Kierownik cmentarza powiedział, że do tej pory zebrano około 300 ciał, ale dodał, że wiele z nich pozostało w prowizorycznych grobach w ogrodach i na podwórkach. Jeden z wolontariuszy pomagających w zbieraniu ciał przekazał, że jednego dnia przyniósł na cmentarz około 30 ciał. W trakcie rozmowy z agencją Associated Press przekazał, że niektóre z ofiar, które wydobył, zostały postrzelone w głowę, podczas gdy inne miały opaskę na oczach i związane ręce. Część z nich miała na sobie ślady tortur, których doświadczyli przed egzekucją. Władze Ukrainy twierdzą, że po wycofaniu w zeszłym tygodniu wojsk rosyjskich z Buczy i okolic, znaleziono ciała co najmniej 410 cywilów. Ukraińcy są pewni, że zamordowanych cywilów będzie jednak znacznie więcej. Powiększa się lista zaginionych oraz odkrywane są kolejne masowe groby i ciała, leżące w zniszczonych budynkach i piwnicach. Masowe mogiły odkrywane są również w Irpieniu i innych miejscowościach. Makabryczne obrazy masakry ludności cywilnej, dokonanej przez rosyjskie wojska w Buczy, wywołały ogólnoświatowe oburzenie. Rosja została oskarżona o zbrodnie wojenne. Zachód zdecydował się na nałożenie kolejnych sankcji oraz na wydalenie wielu rosyjskich dyplomatów. Rosja odpiera zarzuty i twierdzi, że to ukraińska prowokacja, która ma na celu ukazanie Rosji w złym świetle na arenie międzynarodowej.
Andrzej Duda pojedzie do Kijowa? "Niczego nie można wykluczyć"
6:57

Andrzej Duda pojedzie do Kijowa? "Niczego nie można wykluczyć"

Czy prezydent Andrzej Duda powinien osobiście pojechać do Kijowa? – Wszystko będzie zależało od rozwoju sytuacji. Niczego nie można wykluczyć. Wszelkie gesty mają sens. Jeżeli prezydent uzna, że taka wizyta ma sens, będzie wsparciem dla Ukrainy, może ją rozważyć – wyjaśnił szef BBN Paweł Soloch. Zapytaliśmy go też, co powinno się wydarzyć, gdyby wojska rosyjskie znalazły się blisko polskich granic. – Jeżeli w pobliżu granic Polski, Litwy, mielibyśmy rosyjskich żołnierzy, to siły NATO powinny się tutaj znaleźć w formie stałej. Jesteśmy zainteresowani stałymi bazami na terenie Polski, bo wszystko wskazuje na to, że mamy już do czynienia z pogorszeniem się sytuacji bezpieczeństwa – wskazał Soloch. Gość programu "Newsroom" odniósł się także do słów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który sugerował, że Polska jest gotowa na przechowanie amerykańskiej broni jądrowej. – Taki temat na pewno nie leży na stole w sensie takim, żeby był omawiany publicznie. Broń jądrowa była składowana na terenie Niemiec, i jest, od czasów zimnej wojny. Wtedy Niemcy były państwem frontowym, dzisiaj widać wyraźnie, że Polska staje się państwem frontowym. Żadnej opcji nie można wykluczyć – stwierdził Soloch. Dodał, że wszystko należy brać pod uwagę oraz prowadzić rozmowy na ten temat z sojusznikami, a przede wszystkim przedstawicielami amerykańskimi.
Natalia Durman Natalia Durman
Okrutne zbrodnie pod Kijowem. Kliczko: cywile są rozstrzeliwani z zawiązanymi rękoma
2:09

Okrutne zbrodnie pod Kijowem. Kliczko: cywile są rozstrzeliwani z zawiązanymi rękoma

Mer Kijowa Witalij Kliczko odwiedził w niedzielę (3 kwietnia) ze swoim bratem Władimirem zniszczone przez Rosjan miasto Bucza, na przedmieściach Kijowa. To m.in. tutaj doszło do masowych zbrodni na ukraińskich cywilach. - Nie rozumiem, co za człowiek może zrobić coś takiego, ale jestem pewien, że w wielu miastach takich scen jest więcej – powiedział na miejscu Witalij Kliczko. - Agresor zapłaci wysoką cenę za życie tysięcy Ukraińców. Nie wybaczymy tego, co zostało zrobione naszym miastom i naszym mieszkańcom – zapowiedział mer Kijowa. Po odparciu rosyjskich wojsk z zajętych terenów wokół stolicy, ukraińskie wojsko znalazło w Buczy masowe groby z ciałami cywilów. Wiele zakopanych ciał miało związane ręce i nosiło ślady tortur. Mieszkańcy, którym udało się przeżyć, przekazali, że wojska rosyjskie przeprowadzały egzekucje na cywilach bez wyraźnego powodu. W rozmowie z agencją informacyjną Associated Press mieszkańcy podali, że w masowych grobach w Buczy jest ok. 280 ciał. Jak dodają, może być ich dużo więcej. Mer Kijowa podkreślił w relacji w mediach społecznościowych, że obrazy, które zwykle ogląda się w filmach, w Ukrainie są przerażającą rzeczywistością. We wsi Motożyn znaleziono ciało naczelniczki miejscowości, jej męża i syna. Olga Sukhenko wraz z rodziną została zastrzelona. Trzy ciała przysypano ziemią w okopie, w którym wcześniej stacjonowani Rosjanie. Ukraińcy odkryli jeszcze ciało mężczyzny, które wrzucono do studni. Jak podaje AP, zabójstwa wyglądały na egzekucje z bliskiej odległości w odwecie za brak współpracy z okupantem. Władze Ukrainy cały czas dokumentują i zbierają dowody okrucieństw, których miałyby się dopuszczać rosyjskie wojska na ukraińskich cywilach. Rosja oskarżana jest wprost o dokonywanie zbrodni wojennych. Aby wydać wyrok skazujący, prokuratorzy Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze będą musieli udowodnić masowe i śmiertelne ataki rosyjskich wojsk na ludność cywilną. Ministerstwo Obrony Rosji odrzuciło zarzuty o ataki na ludność cywilną. Uważają całą sprawę za "prowokację" ze strony Ukrainy i próbę ukazania Rosji w złym świetle na arenie międzynarodowej.