katastrofa (strona 14 z 147)

Tykająca bomba. Nowe odkrycie dotyczące uskoku San Andreas
WIDEO

Tykająca bomba. Nowe odkrycie dotyczące uskoku San Andreas

Uskok San Andreas jest najbardziej znanym uskokiem tektonicznym na świecie. Przebiega przez zachodnią i południową Kalifornię i oddziela dwie, poruszające się w przeciwnych kierunkach, płyty litosfery: pacyficzną i północnoamerykańską. Jest podzielony na 3 części, z których dwie skrajne są prawie nieruchome, jednak ocierając się o siebie, powoli budują energię, która kumuluje się i może wywołać gigantyczne trzęsienie ziemi. Środkowa część uskoku natomiast porusza się bardzo wolno. Według najnowszych badań, przeprowadzonych przez Obserwatorium Ziemi Lamont-Doherty na Uniwersytecie Columbia w stanie Nowy Jork, ten wolno poruszający się centralny odcinek mierzącej niemal 1300 km linii uskoku San Andreas może być powodem znacznie większych trzęsień ziemi, niż wcześniej sądzono. - Nie jest do końca jasne, jak dawno temu miały miejsce silne trzęsienia w uskoku, ale miały one miejsce w ciągu ostatnich 3 milionów lat - powiedziała Genevieve Coffey, geolog zajmujący się trzęsieniami ziemi w GNS Science w Nowej Zelandii. Kalifornia od długiego już czasu trwa w napięciu oczekując następnego wielkiego trzęsienia ziemi, które według naukowców jest nieuniknione, biorąc pod uwagę rosnące nagromadzenie energii zmagazynowanej z linii uskoku. Po przeanalizowaniu danych z aktywności uskoku San Andreas, a także z pobliskich uskoków San Gabriel i San Jacinto stwierdzili, że prawdopodobieństwo poważnego trzęsienia ziemi w ciągu najbliższych 30 lat, wzrosło w Kalifornii z 4 do 7 procent.
Katastrofa elektrowni atomowej w Fukushimie. Grupa Japończyków żąda milionowych odszkodowań
WIDEO

Katastrofa elektrowni atomowej w Fukushimie. Grupa Japończyków żąda milionowych odszkodowań

Żyli w prefekturze Fukushima w trakcie katastrofy elektrowni atomowej w 2011 r. Zachorowali na rzadki rodzaj nowotworu. Po 10 lat sześcioro z nich zdecydowało się złożyć pozew przeciwko właścicielowi elektrowni – firmie TEPCO. Grupa poszkodowanych w wieku od 17 do 27 lat domaga się od Tokyo Electric Power Company Holdings odszkodowania w kwocie 5,4 mld dolarów (ponad 22 mln zł). - Ponieważ istniała pewna dyskryminacja osób, które były narażone na promieniowanie, przez ostatnie 10 lat żyłam w obawie, że będę dyskryminowana, jeśli powiem ludziom prawdę, że mam raka – przyznała na rozprawie jedna z anonimowych powódek. Poszkodowani w chwili katastrofy mieli od 6 do 16 lat. Między 2012 a 2018 r. zdiagnozowano u nich nowotwór tarczycy. Czterem osobom całkowicie usunięto tarczycę, pozostałym dwóm częściowo. Na obszarze, który bezpośrednio ucierpiał po katastrofie Elektrowni Atomowej Fukushima 1, raka tarczycy zdiagnozowano lub podejrzewa się u 293 osób. Dotyczy to dzieci i młodzieży, które w momencie katastrofy nie miały więcej niż 18 lat. - Rak tarczycy jest rzadką chorobą, na którą zapada średnio jedna na milion osób. Liczba dzieci w Fukushimie wynosi ok. 30 tys. Statystycznie tylko jedna osoba zachorowałaby na ten nowotwór co kilka lat – stwierdził Kenichi Ido, szef grupy prawników wspierających powodów. - Po katastrofie nuklearnej, według badań przeprowadzonych przez prefekturę, w Fukushimie na raka zachorowało 266 osób. U dodatkowych 27 osób podobno wykryto nowotwór. W sumie raka tarczycy zdiagnozowano u 293 osób – dodał. W 2016 r. prezesowi i dwóm byłym wiceprezesom TEPCO postawiono zarzuty odpowiedzialności za katastrofę. W 2019 r. mężczyzn uniewinniono. Sprawa będzie miała jeszcze swój finał przed japońskim Sądem Najwyższym.