Joe Biden (strona 36 z 62)

USA gotowe użyć siły, by bronić Tajwan. Ekspert: Biden dobrze wie czego chce
4:42

USA gotowe użyć siły, by bronić Tajwan. Ekspert: Biden dobrze wie czego chce

Prezydent USA Joe Biden, będąc w Japonii, odniósł się do incydentów wysyłania przez Chiny samolotów wojskowych w pobliże Tajwanu. Biden zapowiedział, że byłby skłonny do użycia siły, by Tajwanu bronić. - Prezydent Biden pokazał tym, że jest światowym przywódcą z krwi i kości. Wszystko zależy od temperamentu i osobowości przywódcy. On teraz dobrze wie, czego chce i czego nie chce. To jest nowy Biden i zaskoczenie dla mnie. Nie spodziewałem się, że Joe Biden będzie tak znakomitym przywódcą - powiedział w programie WP Newsroom płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu, były ambasador w Korei Południowej. Chiny dostały pewien sygnał. Widzą też, jak świat zachował się w stosunku do Rosji.- To jest to, co wpływa na sposób działań, na przygotowanie do tego, na co być może Chiny się już zdecydowały. To jest sygnał z wojny rosyjsko-ukraińskiej, że muszą się lepiej przygotować – stwierdził pkł Derlatka. - Czytałem kilka miesięcy temu analizy, że Chiny byłyby gotowe do inwazji na Tajwan pod względem militarnym za ok. 4 lata. Oni obecnie intensywnie pracują nad tym, by móc modyfikować swoje plany – dodał. Chiny są drugą gospodarką świata. Jak wypadają w ujęciu militarnym? – Odstają od Stanów Zjednoczonych i długo będą – na szczęście dla świata. To duże mocarstwo, ale niewszechpotężne – tłumaczył pułkownik. Były szef Agencji Wywiadu przyznał, że ostrzeżenie Bidena ma drugie dno. - Z jednej strony Biden zapowiedział, że Ameryka będzie broniła Tajwanu, ale z drugiej strony obowiązuje umowa chińsko-amerykańska w ramach której Amerykanie uważają formalnie Tajwan za część Chin. Amerykanie byliby w stanie zaakceptować jedynie pokojowe zjednoczenie Chin i Tajwanu. Sami mieszkańcy, a byłem tam kilkukrotnie, nie są jednak zainteresowani zjednoczeniem z Chinami – podsumował gość programu Newsroom.
Małpia ospa rozprzestrzenia się po świecie. Biden: jest to coś, o co wszyscy powinni się martwić
6
1:59

Małpia ospa rozprzestrzenia się po świecie. Biden: jest to coś, o co wszyscy powinni się martwić

Małpia ospa rozprzestrzenia się w Europie i Ameryce Północnej. Belgia, jako pierwszy kraj, wprowadza obowiązkową 21- dniową kwarantannę dla chorych na tę chorobę. Naukowcy, którzy obserwowali liczne epidemie w Afryce, są zdumieni najnowszymi doniesieniami. Przypadki małpiej ospy były bowiem wcześniej obserwowane tylko wśród osób powiązanych z Afryką Środkową i Zachodnią. W zeszłym tygodniu Wielka Brytania, Hiszpania, Portugalia, Włochy, USA, Szwecja i Kanada zgłosiły infekcje, głównie u młodych mężczyzn, którzy wcześniej nie podróżowali do Afryki. Po kilku dniach pierwsze przypadki ogłosiły też Francja, Niemcy, Belgia i Australia. Według prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena, jest to coś, o co wszyscy powinni się martwić. - Ciężko pracowaliśmy, zastanawiając się nad tym, co możemy zrobić i jaka szczepionka może być skuteczna. Ale jest obawa, że gdyby wirus się rozprzestrzenił, miałoby to konsekwencje - zaznacza Biden. - Musimy to zbadać. Musimy ograniczyć transmisję i chronić ludzi. Ale to nie będzie kolejny COVID - podsumowuje jednak dr Daniel Bausch z Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Tropikalnej i Higieny. Do tej pory nie zanotowano w Europie żadnego zgonu związanego z tą chorobą. Małpia ospa zazwyczaj powoduje gorączkę, dreszcze, wysypkę i zmiany chorobowe na twarzy lub genitaliach. WHO szacuje, że choroba jest śmiertelna nawet dla jednej na 10 osób. Opracowywane są leki mające zapobiec rozwojowi tego wirusa. Brytyjscy urzędnicy ds. zdrowia badają, czy choroba jest przenoszona drogą płciową. Europejskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom zaleciło izolację wszystkich podejrzanych przypadków i zaleca osobom wysokiego ryzyka szczepienia przeciwko ospie.