jacek karnowski

Odbudować czy przenieść dom?  "Taka dyskusja jest potrzebna"
WIDEO

Odbudować czy przenieść dom? "Taka dyskusja jest potrzebna"

- Czy jest sens odbudowywać domy na terenach, gdzie powódź może się powtórzyć? Czy te inwestycje będą uwzględniały możliwość odbudowy domów w nieco innych lokalizacjach? Czy rząd rozważa rozmowę, na pewno trudną, na temat odbudowy w innym miejscu, by przy następnej powodzi nie doszło do kolejnego dramatu? - z takimi pytaniami Patryk Michalski, prowadzący program "Tłit", zwrócił się do wiceministra funduszy i polityki regionalnej Jacka Karnowskiego. - Z jednej strony mamy w środkach unijnych 3,5 mld na budowę nowych i odbudowę uszkodzonych urządzeń hydrotechnicznych, ale z drugiej strony warto rozpocząć taką dyskusję. Jeśli po raz trzeci budynek był zalany, był zniszczony, to może warto przesunąć całe siedlisko. Nie da się przesunąć takiego miasta jak Nysa, takiego miasta jak Kłodzko, ale być może w okolicznych wsiach można byłoby pomyśleć o tym, by domy były postawione w innym miejscu. Musi być jednak zgoda tych ludzi. A przede wszystkim, musimy pójść po rozum do głowy i nigdy już nie budować na terenach zalewowych, czy tam, gdzie występowała w ostatnich latach powódź - odparł gość programu "Tłit". - Skoro ma ruszyć program odbudowy, premier mówi nawet o "odbudowie plus", to czy planuje się zainicjować taką dyskusję? Bo czy jest sens, choć brzmi to brutalnie, gdy ludzie stracili dorobek życia, odbudowy na terenach, które są i będą zalewane? - dopytywał prowadzący program. - Tu musi być zgoda osoby zainteresowanej, tu w grę wchodzi prawo własności - odparł Karnowski. - Można sobie wyobrazić, że państwo polskie, i tak może powinno być, zaczyna zamianę nieruchomości, bo jednak jest olbrzymi zasób ziemi w Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa (obecnie Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa - przyp. red). Można sobie wyobrazić, że są przesuwane pewne siedliska na wyższe tereny, gdzie ta woda nie spływa. Mieliśmy takie przypadki w Polsce, choćby budowa Zbiornika Czorsztyńskiego, gdzie właściwie przesiedlono całe wsie. Myślę, że potrzebna jest taka dyskusja z ludźmi mieszkającymi powyżej Kłodzka, powyżej Nysy. Ale to, niestety, będzie czasami drugi etap - dodał wiceminister Jacek Karnowski.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Raport NIK o wizach. Karnowski przypomina "hańbiącą konferencję"
WIDEO

Raport NIK o wizach. Karnowski przypomina "hańbiącą konferencję"

Raport Najwyższej Izby Kontroli potwierdza skalę nieprawidłowości w wydawaniu wiz imigrantom. W środę na kolegium NIK ma zostać zatwierdzony raport dotyczący tzw. afery wizowej. Mowa w nim - jak wynika z medialnych doniesień - o ponad 360 tys. wiz dla obywateli państw muzułmańskich i afrykańskich, a także o nieprawidłowościach i mechanizmach korupcjogennych. Patryk Michalski, prowadzący program "Tłit" w Wirtualnej Polsce, zwrócił się z prośbą o komentarz w tej sprawie do swojego gościa, wiceministra funduszy i polityki regionalnej Jacka Karnowskiego. - Pamiętamy tę hańbiącą konferencję ministra Wąsika i ministra Kamińskiego, kiedy pokazywali zdjęcia zoofilów, kłamiąc, że tacy ludzie pojawili się na polskiej granicy. Z jednej strony dokonywano pushbacków na kobietach w ciąży, na dzieciach, a z drugiej mamy handel wizami. Oczywiście, część z tych wiz powinna być przyznana, chociażby studentom i pracownikom. Ale z jednej strony rząd PiS okłamywał Polaków, mówiąc, że ci ludzie są zagrożeniem, a z drugiej strony wydawał wizy. Największym "przestępstwem" tych ludzi, którzy nielegalnie przekraczali polsko-białoruską granicę było to, że nie opłacili tej wizy nielegalnie, na rynku gdzieś tam w kraju swojego pochodzenia - stwierdził gość programu "Tłit". - Organizacje, które działają cały czas na granicy polsko-białoruskiej twierdzą, że pushbacki cały czas mają miejsce - zwrócił uwagę prowadzący program. - Tak, ale nie mamy takiej sytuacji, żeby pozostawiano bez pomocy humanitarnej kobiety i dzieci. Mamy w tej chwili przede wszystkim taką sytuację, że granicę szturmują młodzi mężczyźni i Straż Graniczna kieruje ich do przejścia granicznego, żeby tam przekraczali granicę, a nie robili tego przez płot, co jest nielegalne. Ten pierwszy okres był szczególnie tragiczny, kiedy wyrzucano przez płot kobiety i dzieci - odparł wiceminister Jacek Karnowski.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Powstanie komisja śledcza ds. Orlenu? "Mówi o tym wielu posłów"
WIDEO

Powstanie komisja śledcza ds. Orlenu? "Mówi o tym wielu posłów"

Zbliża się rocznica wyborów parlamentarnych 15 października. Z perspektywy czasu, uważa pan, że sejmowe komisje śledcze dobrze spełniły swoją funkcję? - z takim pytaniem Patryk Michalski, prowadzący program "Tłit", zwrócił się do Jacka Karnowskiego, wiceministra funduszy i polityki regionalnej, byłego wiceprzewodniczącego sejmowej komisji śledczej ds. wyborów kopertowych. - Absolutnie tak. Pokazały mechanizm, który polegał na tym, że przez Sejm przepychano ustawę w taki sposób, że nawet posłowie nie mieli czasu jej przeczytać - mówimy o ustawie o wyborach kopertowych. Był na to czas, by ten proces spowolnić i zrobić to zgodnie z prawem, ale pani marszałek Witek przepychała to kolanem - odparł gość programu "Tłit". - Te komisje, to jest mozolna praca, to jest sprawa przesłuchiwania nieraz przez kilka godzin, ale pokazują, jak to było źle wykonywane - dodał. - Czy będą kolejne komisje śledcze, bo nie słyszymy takich zapowiedzi? - dopytywał prowadzący program. - Musimy skończyć najpierw pracę tych komisji - odparł Karnowski. - Wtedy wydaje mi się, że będzie potrzebne powołanie komisji śledczej dotyczącej działalności spółek Skarbu Państwa, a zwłaszcza Orlenu i pana Objatka - stwierdził gość programu "Tłit". - Jest zielone światło dla takiej komisji? - zapytał Michalski. - Jest to rzecz, o której mówi wielu posłów, zobaczymy, jaka będzie decyzja Sejmu - odparł wiceminister. - Były wydawane miliardy złotych, była prywatyzacja Lotosu. Mamy także Fundację Narodową. Wydawanie pieniędzy i projekty, które zostały wykonane, np. Orlenu, nadają się na komisję śledczą - dodał Jacek Karnowski.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Karnowski odpowiada Szydło. "Proponuję, żeby się nie martwiła"
WIDEO

Karnowski odpowiada Szydło. "Proponuję, żeby się nie martwiła"

W jaki sposób będzie wyglądało przyznawanie środków na usuwanie skutków powodzi z Unii Europejskiej i kiedy pierwsze pieniądze trafią do powodzian? - z takim pytaniem Patryk Michalski, prowadzący program "Tłit", zwrócił się do Jacka Karnowskiego, wiceministra funduszy i polityki regionalnej. - Na pewno muszą zostać wprowadzone zmiany, dotyczące tego, że nie będzie potrzeby wkładu własnego. Do tej pory inwestycje finansowane ze środków UE wymagały takiego wkładu. I to musimy zmienić. Musimy także uwolnić kwoty rezerwowe w środkach przyznanych z UE, które miały być odblokowane dopiero w przyszłym roku. To jest tzw. kwota elastyczności. Pamiętajmy też, że duże kwoty są w gestii marszałków województw. Zakłada się, że na terenach objętych powodzią marszałkowie przesuną 1,5 mld złotych jak najszybciej - odparł gość programu "Tłit". - A konkretnie, kiedy powodzianie zobaczą pierwsze unijne środki? - dopytywał prowadzący program. - Myślę, że ciągu miesiąca - stwierdził wiceminister. - To jest czas na uzyskanie wszystkich zgód, wszystkich pozwoleń na budowę - dodał. - Co odpowie pan byłej premier Beacie Szydło, która odnosząc się do słów minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, które padły w jednym z wywiadów, napisała, że procedury użycia unijnych pieniędzy "będą skomplikowane i powolne" i że "to nie jest pomoc, która trafi do poszkodowanych w ciągu najbliższych dni" - zapytał swojego gościa Patryk Michalski. - Proponuję, żeby pani Beata Szydło się tym nie martwiła. Na pewno damy sobie radę - odparł wiceminister Jacek Karnowski.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Jacek Karnowski poruszony w Sejmie. "To jest coś niesamowitego"
WIDEO

Jacek Karnowski poruszony w Sejmie. "To jest coś niesamowitego"

- Apel wszystkich samorządowców do pana prezydenta Andrzeja Dudy, aby uszanował wynik demokratycznych wyborów i powierzył tworzenie rządu Donaldowi Tuskowi - mówił przed kamerą WP były prezydent Sopotu i poseł-elekt Koalicji Obywatelskiej Jacek Karnowski. Trwa wielkie wyczekiwanie na ruch prezydenta, który wkrótce powierzy tworzenie nowego rządu jednemu ze zwycięskich ugrupowań. Dziennikarz WP Klaudiusz Michalec pojawił się w Sejmie i zapytał Jacka Karnowskiego o wrażenia po uzyskaniu przez opozycję większości w wyborach - Były łzy, były wzruszenia. Są łzy radości, że opozycja wygrała te wybory. Płakaliśmy wszyscy jak Donald Tusk - przyznał otwarcie polityk. Przez ostatnie 25 lat Karnowski pełnił funkcję prezydenta Sopotu. Był też jednym z założycieli regionalnych struktur Platformy Obywatelskiej. W tegorocznych wyborach uzyskał mandat do Sejmu i dotrzymał obietnicy ws. obcięcia włosów, zapowiadając, że zrobi to tylko wtedy, gdy PiS przegra wybory. - Nie zostawiam Sopotu. Mam nadzieję, że dla Sopotu, jak i dla innych miast będę mógł wiele zrobić. 25 lat bycia prezydentem to oczywiście wywołuje łzy - dodał. - Już trochę mi ciążyły te włosy. Cieszę się, że jest to zwycięstwo, to jest coś niesamowitego, co przeważa wszystko, co jest możliwe - odniósł się do wygranej i swojej obietnicy.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Klaudiusz Michalec Klaudiusz Michalec