indie (strona 9 z 72)

Spór USA z Chinami? "Świat nie jest dostatecznie duży"
5:30

Spór USA z Chinami? "Świat nie jest dostatecznie duży"

Amerykańska sekretarz stanu Janet Yellen po wizycie w Pekinie przyznała, że "świat jest dostatecznie duży na dwa mocarstwa". - To ładne słowa i dyplomatyczne. Mamy niewątpliwie zderzenie supermocarstw. Administracja Joe Bidena doszła do wniosku, że w czasie kampanii wyborczej konfrontacja z Chinami byłaby bardzo przeciwskuteczna. Gdyby Chińczycy naprawdę wstrzymali swój eksport, Amerykanie mieliby kłopoty - mówił w programie "Newsroom" WP prof. Bogdan Góralczyk. - To byłoby wywrócenie gospodarcze obecnej administracji oraz przyjście do władzy republikanów. Równocześnie mówi się o wizycie chińskiego ministra spraw zagranicznych w USA. Zaczęli ze sobą rozmawiać i to dla świata dobrze, bo jeśli by te dwa kolosy ostro ze sobą walczyły, wszyscy byśmy na tym cierpieli. Świat nie jest dostatecznie duży, bo Chiny i Indie mające po 1,4 mld mieszkańców, chcą mieć "American lifestyle". Ta planeta jest już dla nas za mała. Chiny i Indie są coraz bardziej trzecioświatowe. Ogromne upały są nie tylko w Polsce. W północnych Chinach temperatury dochodzą teraz do 50 stopni Celsjusza. Zaczęło się szaleństwo. Bez USA, Chin i Indii nic w tej sprawie nie zrobimy, nawet gdyby wszyscy Polacy przeszli na alternatywne źródła energii. Wreszcie jest strategia niemiecka wobec Chin, którą Polacy powinni przeczytać, ponieważ 30 proc. naszego handlu to handel z Niemcami, a wiele naszych produktów trafia do Niemiec, by być reeksportowane do Chin. Począwszy od polskiej słynnej żubrówki, którą młode pokolenie Chińczyków pije, sądząc, że pije wódkę niemiecką - dodał.
Adam Janczewski Adam Janczewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Głowice nuklearne na Białorusi. Ekspert wskazał cel Putina
5:04

Głowice nuklearne na Białorusi. Ekspert wskazał cel Putina

- Moim zdaniem komunikat Kremla w sprawie przeniesienia taktycznej broni jądrowej na Białoruś, ma ten sam cel co zawsze - Rosja znów próbuje nastraszyć zachodnią opinię publiczną. Chodzi o to, żeby opłacani przez Moskwę agenci wpływu czy tzw. “pożyteczni idioci” zaczęli straszyć społeczeństwa perspektywą wojny atomowej NATO z Rosją - wskazywał w programie “Newsroom” Wirtualnej Polski dr Witold Sokała z Fundacji Po. Int. Ekspert twierdzi, w tej zagrywce Kremla chodzi o wywołanie presji obywateli na zachodnie rządy, by “przestały drażnić rosyjskiego niedźwiedzia” i ustąpiły ws. wojny w Ukrainie. Sokała uważa, że atomowymi groźbami Putina nie należy się zanadto przejmować. Wskazał, że w nadużywaniu “nuklearnego straszaka” będą go powstrzymywać przede wszystkim Chiny. - Wprowadzenie broni jądrowej, jako czynnika rozstrzygającego na arenie międzynarodowej, jest z punktu widzenia Pekinu dysfunkcjonalne. Z prostej przyczyny – w tej akurat dziedzinie, póki co, Chiny są nadal za Rosją i USA. Dlatego też wykorzystają cały swój potencjał polityczny i gospodarczy, całą zdolność nacisku na Putina, żeby on się nadmiernie tymi atomowymi zabawkami nie bawił - wyjaśniał analityk. Innym potężnym krajem, który według dr. Sokały może wpływać na Putina, “by nie posunął się w swoim nuklearnym szantażu za daleko”, są Indie. - To rosnący na znaczeniu odbiorca rosyjskiego eksportu. Prowadzą bardzo subtelną i sprytną grę pomiędzy Rosją a Zachodem. I dzięki temu również mają jakieś narzędzia wpływu na Moskwę - wskazywał. - Z tych powodów mówię dość lekkim tonem o tym rosyjskim (atomowym – red.) blefie. Niestety na wielu on działa. To ostatnia szansa Putina, by zdemobilizować Zachód i wtedy tą osamotnioną Ukrainę spróbować skonsumować - podsumował.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Wojciech Rodak Wojciech Rodak