granica polsko-ukraińska (strona 2 z 2)

Akcja służb na granicy z Ukrainą. Odkrycie w nadkolach u polskiego kierowcy
0:50

Akcja służb na granicy z Ukrainą. Odkrycie w nadkolach u polskiego kierowcy

Nietypowe znalezisko w nadkolach pojazdu. Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z podkarpackiej KAS udaremnili przemyt bursztynu wartego blisko 60 tys. złotych. Na udostępnionych fotografiach przez KAS widać, że nie był to mały ładunek, jednak właściciel skontrolowanego auta skrupulatnie ukrył wszystko w nadkolach auta. Jak wyjaśniają służby do zdarzenia doszło na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Korczowej. "Funkcjonariusze Służby Celno- Skarbowej z Oddziału Celnego w Korczowej skierowali do szczegółowej kontroli samochód osobowy, który wjeżdżał do Polski z Ukrainy. Rewizja pojazdu wykazała, że w nadkolach ukryty został towar. W foliowych opakowaniach znajdowało się blisko 9 kg nieoszlifowanego bursztynu. Jego wartość oszacowano na prawie 60 tys. złotych" - przekazała KAS w oświadczeniu. Jak wyjaśniają pracownicy Izby Administracji Skarbowej, legalny przywóz do Polski takiej ilości bursztynu wiązałby się z koniecznością dokonania zgłoszenia celnego i zapłaty należności przywozowych. Co ciekawe, kierowcą skontrolowanego samochodu był obywatel Polski. Wobec 66-latka wszczęto postępowanie karne skarbowe. Nie jest to pierwszy taki przypadek na podkarpackim odcinku polsko-ukraińskiej granicy. W październiku podczas podobnej kontroli pojazdów na przejściu granicznym w Budomierzu, funkcjonariusze udaremnili przemyt ponad 23 kg bursztynu wartego 205 tys. złotych.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
200 tys. ukraińskich uchodźców w Polsce. "Sytuacja będzie się pogarszać"
7:09

200 tys. ukraińskich uchodźców w Polsce. "Sytuacja będzie się pogarszać"

- Służby podają, że jeszcze dzisiaj (w niedzielę 27 lutego) liczba uchodźców, która przekroczy granicę ukraińsko-polską dobije do 200 tys. osób. Każdego dnia do Medyki przybywa mnóstwo osób i tutaj znajdują bezpośrednią pomoc zorganizowaną przez wolontariuszy. Służby graniczne poinformowały, że przez polską granicę przechodzą nie tylko Ukraińcy w ucieczce przed wojną, ale także obywatele innych krajów - donosi z Medyki reporter WP Klaudiusz Michalec. - Środków pomocy doraźnej w Medyce jest aż nadto, aczkolwiek wciąż brakuje takich rzeczy jak powerbanki, baterie oraz źródła prądu. Z najnowszych doniesień wynika, że wciąż problemem jest przejście graniczne po stronie ukraińskiej. Przedstawiciele polskiego rządu podają, że ukraińscy pogranicznicy bardzo wolno odprawiają wszystkich chętnych, ze względu na problemy techniczne np. zawieszający się system komputerowy, który wymusza wypełnianie wniosków ręcznie. Z doniesień ludzi, którzy już są w Polsce wynika, że niektórzy stali na granicy nawet do 3 dni - opowiada nasz reporter. - Już dwa dni czekamy na dzieci, które dalej są na Ukrainie. Z tego, co wiemy, mają jeszcze 20 km do granicy. Wszystko się dzieje bardzo powoli, polska strona zdecydowanie szybciej zajmuje się procedurami - mówi ukraińska kobieta czekająca na resztę swojej rodziny. - Wyobraźmy sobie ludzi, którzy stoją po kilka dni na granicy, mają ograniczone ilości jedzenia czy środków higienicznych jak choćby pampersy. 90 proc. osób zmierzających do Polski to są kobiety z dziećmi. Często brakuje toalet oraz jedzenia, a kobiety, którym w końcu uda się dostać do Polski są skrajnie wyczerpane. Z doniesień wynika, że kończy się także prowiant w okolicznych sklepach, dlatego w niedzielę 27 lutego MSWiA poinformowało, że za zgodą ukraińskich pograniczników zostanie dostarczone jedzenie na granicę. Służby zaapelowały także, aby udzielać pomocy z głową i nie przyjeżdżać na granicę bez konkretnej rodziny, której się chce pomóc, ponieważ to również wprowadza zamęt - podsumowuje reporter WP.