białoruś (strona 75 z 208)

Gen. Koziej: białoruska armia ma wiązać ukraińskie odwody, by nie wysłano ich do Donbasu
3:05

Gen. Koziej: białoruska armia ma wiązać ukraińskie odwody, by nie wysłano ich do Donbasu

Gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, był gościem programu "Newsroom". Pytano go o przyczynę tak wzmożonej aktywności samolotów rozpoznawczych NATO wokół obwodu kaliningradzkiego. Ekspert stwierdził, że teren jest "wyspą Rosji w środku NATO". - To jest baza dla namierzania i wywiadu. Tam znajdują się także rosyjskie środki uderzeniowe, a także systemy obrony przeciwrakietowej i przeciwlotniczej. To jest bardzo ważny obiekt strategiczny dla Rosji - wyjaśniał. Zaznaczył, że rola Kaliningradu jeszcze wzrośnie po wejściu Finlandii i Szwecji do Sojuszu. - Obwód musi być monitorowany. Trzeba wiedzieć, co tam się dzieje, aby Rosja wiedziała w każdej chwili, że gdyby chciała podjąć jakieś decyzje eskalacyjne, to jej terytorium, jakim jest Obwód Kaliningradzki, będzie także od razu w pierwszej chwili narażone na uderzenia odwetowe, na odpowiedź ze strony NATO - podkreślił. Następnie zapytano go, o motywy działań Łukaszenki, którzy niedawno wysłał swoje wojska na granice z Litwą, Polską i Ukrainą. Koziej tłumaczył, że Mińsk realizuje po prostu polecenie Moskwy. - W jakim celu to zrobił? Ano po to, aby ciągle stwarzać zagrożenia dla Ukrainy z północy. Żeby Ukraina nie mogła stamtąd zabrać jednostek wojskowych i musiała jednak trzymać w gotowości odwody na wypadek, gdyby z Białorusi ponownie wyszło uderzenie. Chodzi o to, by Kijów nie mógł większych sił skierować na front wschodni, czyli do Donbasu, gdzie toczą się główne walki - ocenił.
Były ambasador Polski: Łukaszenka próbuje się ratować
1
3:48

Były ambasador Polski: Łukaszenka próbuje się ratować

— Obserwując Łukaszenkę, cały czas widzę, że kluczy, lawiruje i wyciąga chociaż jedną rękę spod rosyjskiego buta, pod którym siedzi. Zwracam uwagę, że jednocześnie wojska białoruskie przeprowadzają niezapowiedziane ćwiczenia bardzo blisko granicy ukraińskiej, co ma odciążać wojska rosyjskie. Gdzieś tam na Wołyniu, muszą przecież stacjonować żołnierze Ukrainy, przygotowane do potencjalnego odparcia ataku. Oznacza to, że Łukaszenka wykonuje usługi wojskowe względem Rosjan — powiedział Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador Polski na Łotwie i w Armenii, który był gościem Patrycjusza Wyżgi w programie "Newsroom WP". — Z drugiej strony gospodarka Białorusi jest w tak złym stanie, że balansują na granicy zapaści, więc niejako nie mają wyboru. Z Białorusi uciekają drzwiami i oknami młodzi, dynamiczni mieszkańcy, choćby z sektoru IT. Białoruś zamyka w tej chwili swoje największe kopalnie soli potasowej, czyli najcenniejsze złoża eksportowe. Podobnie rafinerie białoruskie nie sprzedają benzyny, które wyprodukowały, ponieważ po "stracie" Ukrainy jako drugiego najważniejszego partnera handlowego, nie ma innych kanałów sprzedażowych. Łukaszenka nie ma pieniędzy, możliwości ruchu oraz opór społeczny, którego nawet on sam nie jest w stanie oszacować — podsumował ambasador.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga