Krzysztof Śmiszek (strona 5 z 9)

Śmiszek bez ogródek: To Morawiecki i Kaczyński grają w jasełkach Łukaszenki
WIDEO

Śmiszek bez ogródek: To Morawiecki i Kaczyński grają w jasełkach Łukaszenki

Nie milkną echa poniedziałkowej, burzliwej dyskusji ws. stanu wyjątkowego w Sejmie. Premier Mateusz Morawiecki zaatakował opozycję twierdząc, że "odkrywa rolę oklaskiwaną w Moskwie i Mińsku". Do jego słów odniósł się w programie "Newsroom WP" Krzysztof Śmiszek z Lewicy. - Nie czuję się zdrajcą. Przede wszystkim czuję się polskim patriotą, który chce przestrzegania Konstytucji. W poniedziałek mieliśmy jasny przykład łamania podstawowych zasad konstytucyjnych przez premiera Morawieckiego i prezydenta Dudę. Konstytucja mówi bardzo jednoznacznie kiedy można wprowadzić stan wyjątkowy - kiedy normalne środki dostępne rządowi nie wystarczają do tego, aby zażegnać jakieś zagrożenie wewnętrzne bądź zewnętrzne. Pytam więc: czy 32 osoby, które utknęły na granicy pomiędzy wielką polityką białoruską a polską to właśnie to zagrożenie, z którym nie można poradzić sobie w sposób standardowy? Myślę, że rząd premiera Morawieckiego zrobił jedną rzecz: pokazał, że nie jest w stanie normalnie zarządzać kryzysami czy pewnymi wyzwaniami - stwierdził Śmiszek. Jak przekonywał, rozwiązanie w tej sytuacji jest proste. - Trzeba przyjąć od tych osób wnioski o status uchodźcy, szybko je rozpatrzyć i wpuścić na teren Polski, tak jak to robiliśmy od 30 lat, bo jesteśmy stroną Konwencji Genewskiej. (…) Tak naprawdę to premier Morawiecki i Kaczyński grają w jasełkach Łukaszenki,bo telewizja białoruska od kilku dni pokazuje, co Polska robi z uchodźcami. Jesteśmy w niej przedstawiani jako kraj nietolerancyjny, który głodzi ludzi na granicy. Łukaszenka i Putin osiągnęli swój cel: pokazali Polskę jako kraj nieprzygotowany do kryzysu migracyjnego, niepotrafiący poradzić sobie z grupą ludzi, którzy potrzebują pomocy - tłumaczył Śmiszek.
Śmierć po brutalnej interwencji policji. Śmiszek: Monopol na stosowanie przemocy
WIDEO

Śmierć po brutalnej interwencji policji. Śmiszek: Monopol na stosowanie przemocy

W ubiegłym tygodniu "Gazeta Wyborcza" poinformowała o tragicznym wydarzeniu we Wrocławiu. 25-latek z Ukrainy miał umrzeć po interwencji tamtejszej policji na izbie wytrzeźwień. Zgodnie z doniesieniami dziennika, mężczyzna miał być podduszany i bity przez funkcjonariuszy. Do sprawy odniósł się w programie "Newsroom WP" Krzysztof Śmiszek z Lewicy, który domaga się wraz z innymi posłami kontroli Komendanta Głównego Policji w tej sprawie. - Na Dolnym Śląsku od kilku lat mamy do czynienia z koszmarną serią koszmarnych wypadków z udziałem funkcjonariuszy policji. To już czwarta taka śmierć. Przypomnę sprawę Igora Stachowiaka w 2016 roku, a na przestrzeni ostatnich miesięcy trzy osoby, które zginęły na Dolnym Śląsku. To pokazuje, że polska policja cierpi na bardzo poważną chorobę. Chorobę przemocy, braku szkoleń i niezrozumienia dla potrzeb zatrzymywanych osób. Policja ma monopol na stosowanie przemocy w imieniu państwa i jest to regulowane ustawą, ale policja nie może nigdy uczestniczyć w sytuacjach, w których na końcu ktoś traci zdrowie albo życie. Niestety mamy ciszę ze strony Komendanta Głównego Policji, Komenda Miejska we Wrocławiu niestety dalej prowadzi swoje działania. To przykład na to, że mamy do czynienia z upadkiem wizerunku i kompetencji policji nie tylko na Dolnym Śląsku, ale także w całej Polsce - mówił Śmiszek.
Stan wyjątkowy. Śmiszek krytykuje Dudę: "Uciekł od odpowiedzialności"
WIDEO

Stan wyjątkowy. Śmiszek krytykuje Dudę: "Uciekł od odpowiedzialności"

Prezydent Andrzej Duda nie zdecydował się na przedstawienie Sejmowi uzasadnienia do rozporządzenia o stanie wyjątkowym. Jego doradca Andrzej Zybertowicz tłumaczył, że prezydent "uznał, że nie ma takiej potrzeby". Sytuację skomentował w programie "Newsroom WP" Krzysztof Śmiszek z Lewicy. - To oczywiście tłumaczenie szefa, który nie miał odwagi w poniedziałek stanąć przed Wysoką Izbą, bo przecież to jego (prezydenta - red.) rozporządzenie próbowaliśmy uchylić. Jeśli pan prezydent Duda jest w stanie zwołać orędzie czy ogłaszać swoje zdanie co kilka miesięcy w publicznej telewizji na tematy zupełnie marginalne, a nie ma odwagi stanąć przed narodem i powiedzieć, jakie były prawdziwe motywacje wprowadzenia stanu wyjątkowego, to znaczy, że uciekł przed odpowiedzialnością - powiedział Śmiszek. Jego zdaniem, w poniedziałek w Sejmie zabrakło prezydenta. - To wszystko składa się na jedną całość. Tak naprawdę ten stan wyjątkowy to polityczna ustawka, próba wykreowania zagrożenia. Przecież kilka godzin (po podpisaniu rozporządzenia - red.) prezydent pojechał na mecz (…). Oczywiście to fajna sprawa, że kibicuje sportowcom, ale jeśli wprowadzamy stan wyjątkowy, twierdzimy, że jesteśmy w jakimś gigantycznym stanie zagrożenia (…) to oczekiwałbym od głowy państwa zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego, stanięcia w obliczu tego zagrożenia i wygłoszenia orędzia w publicznej telewizji i stanięcia w polskim parlamencie. Z niczym takim nie mieliśmy do czynienia - tłumaczył.