Beata Szydło (strona 9 z 99)

Dymisja to nie wszystko. Tego chcą dla Ziobry
WIDEO

Dymisja to nie wszystko. Tego chcą dla Ziobry

Nie tylko odwołanie z funkcji ministra sprawiedliwości, ale również proces przed Trybunałem Stanu. Tego dla Zbigniewa Ziobry chciałby Krzysztof Gawkowski, szef parlamentarnego klubu Lewicy. W programie "Newsroom WP" mówił, że widziałby przed Trybunałem Stanu również Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i Beatę Szydło. - Nie w jednym rzędzie, bo są różne powody do tego Trybunału Stanu - powiedział Krzysztof Gawkowski w rozmowie z Mateuszem Ratajczakiem. - Dla pana Ziobry są to chociażby sprawy afery hejterskiej i tego, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dla pana Morawieckiego to sprawy wyborów kopertowych i tego, co działo się przy nieudanych wyborach prezydenckich. Dla pana Kaczyńskiego trzeba by przejrzeć część, kiedy był wicepremierem i szefem komitetu bezpieczeństwa. To grupa trzymająca władzę i tym samym w wielu miejscach grupa przestępcza, która podejmowała decyzję, chociażby o tym, by upolitycznić Trybunał Konstytucyjny. To domniemana grupa, bo jeszcze nie ma zarzutów. Mówię jak będzie wyglądała sytuacja. Rozumiem, że pan Kaczyński spotykał się w gronie swojego premiera, wicepremiera i ministrów i podejmował decyzje o poproszeniu prezydenta, by nie akceptował członków Trybunału Konstytucyjnego, by zmieniać ustawy, które będą wykolejały system prawny w Polsce i upolityczniały Sąd Najwyższy oraz dokonać skoku na wojsko, co robił pan Macierewicz. Zarzutów jest bardzo dużo. Nie można mówić, że nic się nie wydarzyło. Pan Kaczyński, przypominam, miał sprawę w prokuraturze dotyczącą dwóch wież - wyliczał szef klubu Lewicy. Czy Mateusz Morawiecki powinien spotkać się ze Zbigniewem Ziobrą i porozmawiać z nim o zgodzie ws. Krajowego Planu Odbudowy? - Jeżeli siedzi się obok siebie po trzy razy w tygodniu, to chyba otwiera się do siebie twarz. Jeżeli nie i nic się do siebie nie mówi, to po co współpracować? To jest ta obłuda, która będzie wyrażona, gdy premier wyjdzie na mównicę i będzie bronił Zbyszka Ziobry, który się do niego nie odzywa. To jest paranoja - podsumował szef klubu Lewicy.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Szydło oskarża Morawieckiego? "Poszli do polityki dla pieniędzy i kłócą się"
WIDEO

Szydło oskarża Morawieckiego? "Poszli do polityki dla pieniędzy i kłócą się"

Szefostwo PZU wpłaciło ponad 200 tys. zł na rzecz PiS, a osoby na kierowniczych stanowiskach m.in. w Orlenie, wpłacili duże sumy na kampanie wyborcze Beaty Szydło i Joanny Kopcińskiej. W programie "Tłit" Michał Wróblewski pytał posłankę Izabelę Leszczynę, czy za rządów Platformy Obywatelskiej była podobna praktyka. - Mam za sobą cztery kampanie, dwie, gdy byliśmy partią rządzącą. Nigdy nie otrzymałam żadnych pieniędzy od pracowników spółek Skarbu Państwa. Jestem przekonana, że premier Donald Tusk, Ewa Kopacz, Grzegorz Schetyna i Borys Budka nigdy nie pozwoliliby na coś takiego. Kiedy my rządziliśmy, to na czele spółek Skarbu Państwa stali kompetentni prezesi najczęściej z rynku - powiedziała Izabela Leszczyna w programie "Tłit". Była premier Beata Szydło, odnosząc się do publikacji na swój temat, stwierdziła na Twitterze, że medialny atak na nią mógł być inspirowany przez jej przeciwników. Dodała, że kwestia wpłat dotyczy wielu innych polityków. Sugestia może dotyczyć otoczenia premiera Mateusza Morawieckiego. - Dziękuję, że mi pan przytoczył to oświadczenie, bo pani Szydło była łaskawa zablokować mnie na Twitterze, więc nie widzę jej oświadczeń. Zablokował mnie także pan minister Buda i pan minister Błaszczak. Jest oczywiste, że to nie jest kwestia tylko Ziobry. Oni wszyscy poszli do polityki dla pieniędzy i dla realizowania własnych prywatnych interesów. To grupa ludzi, których nie łączy nic. Kłócą się ze sobą i jedynym spoiwem jest Kaczyński, którego wszyscy się boją - dodała posłanka PO. Michał Wróblewski dopytywał o publikację "Gazety Wyborczej", według której władze partii wydały polecenia szefom państwowych spółek, by dokonywali określonych wpłat. - Wydaje mi się to bardzo prawdopodobne. To rozumienie państwa przez Kaczyńskiego. Kaczyński rozumuje tak, że skoro dzięki mnie - bo PiS to Kaczyński - ktoś zarabia duże pieniądze, to musi się z nami podzielić, bo utrzymanie się PiS przy władzy jest w jego prywatnym interesie - oceniła posłanka PO. Michał Wróblewski dopytywał o scenariusz w przypadku powrotu PO do władzy. Padła deklaracja. - (Takie procedery - red.) nie miały miejsca i nigdy nie będą miały miejsca. My naprawdę traktujemy państwo poważnie jako własność wszystkich obywateli, by obywatelom żyło się godnie - zapowiedziała Izabela Leszczyna.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Wielkie pieniądze dla Szydło. Słowa ministra zadziwiają
WIDEO

Wielkie pieniądze dla Szydło. Słowa ministra zadziwiają

"Gazeta Wyborcza" ujawnia, że szefowie państwowych spółek dostali partyjne polecenie, by wpłacać na rzecz Prawa i Sprawiedliwości konkretne kwoty. Wcześniej tygodnik "Polityka" opisał spore przelewy szefostwa PZU (w tym byłego szefa CBA) na rzecz partii, a TVN24 opisała serię wpłat szefów państwowych spółek na fundusze wyborcze Beaty Szydło i Joanny Kopcińskiej. Mateusz Ratajczak pytał o to w programie "Newsroom" WP ministra Janusza Cieszyńskiego. - Nic na ten temat nie słyszałem, natomiast słyszałem bardzo dobrze, jak to działało za poprzednich rządów. Prezesi spółek mieli płacić wysokim urzędnikom Platformy Obywatelskiej. Nie wiem nic o Donaldzie Tusku, ale wiem, że Sławomir Nowak otrzymywał takie pieniądze, przynajmniej tak mówiła prokuratura - powiedział Janusz Cieszyński. Na stwierdzenie prowadzącego program, że PiS zapowiadał, iż będzie lepiej, a nie tak samo, odpowiedział: - Jest lepiej. "Gazeta Wyborcza" dzisiaj kłamie. Nasi poprzednicy praktykowali to w dużo gorszym wymiarze - powiedział Janusz Cieszyński. Mateusz Ratajczak dopytywał o spore wpłaty na rzecz kampanii Beaty Szydło przez szefów m.in. Orlenu i PGNiG. - To, że ktoś wpłaca pieniądze na kampanię wyborczą, to normalna sytuacja. Ja też wpłacałem pieniądze na kampanię wyborczą. Z własnej woli. Trzeba zapytać tych osób. Moim zdaniem to normalny demokratyczny mechanizm. W Polsce są jasne zasady, w innych krajach są dużo bardziej liberalne. W USA kampanie kosztują dużo więcej niż w Polsce, bo są nieograniczone kwoty. W tym, że ktoś wpłaca pieniądze na kampanie wyborcze, nie ma nic złego. Jak były wybory parlamentarne, to wpłaciłem 2 tys. zł na kampanię PiS - mówił Janusz Cieszyński. Dopytywany o wpłaty Ernesta Bejdy, byłego szefa CBA, pracującego obecnie w PZU, odpowiedział: - Wpłaca osoba, która pracuje w spółce, a wcześniej pewnie też pełniła inne funkcje. Nie ma tu w mojej ocenie nic złego. To nie była wpłata na kampanię wyborczą, tylko wpłata na konto partii. Najlepiej zadawać pytania tym osobom. Nie dziwi mnie to, że ktoś nie chce się wypowiadać dla tej stacji (TVN24 - red.) - stwierdził minister.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki