żołnierz (strona 8 z 37)

Tak torturują Rosjanie. Brytyjczyk o piekle, które przeżył
WIDEO

Tak torturują Rosjanie. Brytyjczyk o piekle, które przeżył

Przeżyli piekło rosyjskiej niewoli. Jeden z Brytyjczyków, którego wypuszczono w ramach wymiany jeńców, opowiedział o torturach w areszcie. John Harding udzielił wywiadu brytyjskiemu nadawcy Sky News. - Chwycili mnie, zakuli w kajdanki i wywlekli przed celę. Powalili mnie na ziemię, było ich co najmniej czterech. Leżałem tak z wykręconymi i skutymi nad plecami rękoma – wspominał Harding. - Byłem kopany w klatkę piersiową, żebra, nerki i twarz. Jeden z oprawców właściwie stał na moich biodrach i podskakiwał. Trwało to ok. 30 minut, być może dłużej – wyliczał uwolniony Brytyjczyk. Mężczyzna przyznał, że był tak katowany 5-6 razy. Jak stwierdził, jego oprawcy robili to "dla zabawy". Brytyjczyk po 9 dniach pobytu w areszcie trafił do więzienia dla cywilów. Tam przebywał kilka miesięcy aż do zwolnienia i wymiany jeńców między Rosją i Ukrainą. Rosjanie wypuścili pięciu obywateli Wielkiej Brytanii, których wcześniej władze w Doniecku skazały na śmierć. Wśród uwolnionych jeńców są także Shaun Pinner, Aiden Aslin, Dylan Healy i Andrew Hill. Wszystkich zatrzymano za przyłączenie się do wojny po stronie ukraińskiej lub pracę w organizacjach humanitarnych na rzecz Ukrainy. - Myślałem, że umrę. To było piekło na ziemi – tak o tym, co przeżył w więzieniu opowiedział w "The Sun" Shaun Pinner, kolejny z uwolnionych Brytyjczyków. 48-letni weteran armii był poddawany w areszcie elektrowstrząsom. Rosjanie torturowali go dźgając nożem, a także zmuszali do słuchania przez całą dobę zapętlonego utworu. Pinner nie mógł zasnąć, był zmuszany w małej celi do słuchania jednej piosenki non stop. Rosjanie wybrali dla niego "Mamma Mia" formacji Abba. Mężczyzna podkreślił, że przez kilka miesięcy karmiono go jedynie czerstwym chlebem i brudną wodą. - Mieliśmy mroczne dni, dużo płakałem. Musieliśmy trzymać się jakiejś nadziei. W ten sposób przeżyłem – podkreślił Brytyjczyk. Trzeci z uwolnionych jeńców również był poddawany torturom psychicznym. W celi Aidena Aslina grała zapętlona radziecka piosenka. 28-latek walczył podczas oblężenia Mariupola. Jego batalion poddał się w kwietniu, gdy zabrakło amunicji i jedzenia. Żołnierz trafił do Doniecka. Wcześniej po zatrzymaniu był bity i dźgany nożem. – Rosyjski oficer palił papierosa i uklęknął przede mną, pytając: czy wiesz, kim jestem?. Odpowiedziałem: nie. On na to odpowiedział po rosyjsku: jestem twoją śmiercią – wspominał swój koszmar uwolniony Brytyjczyk.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
WIDEO

Przeżyli piekło wojny. 21-letniego żołnierza i jego matkę uratował lekarz z Olsztyna

- Młodzi ludzie, dziesiątki rannych chłopców, którzy nie mają kończyn. Dla każdego to szok. Szok rozległości ran. One są tak olbrzymie, że my nie widujemy w Polsce czegoś takiego – opowiada dr Łukasz Grabarczyk, neurochirurg z Olsztyna, który zaangażował się w pomoc rannym żołnierzom w szpitalu we Lwowie. Nie chce nazywać siebie bohaterem. Twierdzi, że to po prostu jego obowiązek. - Myślałem, że lekarze są przygotowani na wiele. Wcale tak nie jest, jeżeli widzi się taką skalę bestialstwa, ran i inwalidztwa. To jest coś, co jest trudne do zaakceptowania – podkreśla. Grabarczyk uratował 21-letniego Denisa, ukraińskiego żołnierza, któremu wybuchająca mina uszkodziła kręgosłup. Chłopak walczył pod Mariupolem. Polski lekarz operował go w Ukrainie. Dzisiaj w Olsztynie Denis przechodzi rehabilitację i odzyskuje sprawność. - Najtrudniejsze były ostrzały z czołgów. Jeżeli wybucha mina, jest ostrzał lub leci rakieta, to słychać to. Kiedy strzela czołg, mamy ułamek sekundy. Był dom i nie ma domu, nie ma możliwości reakcji. I to było straszne – opowiada Denis Blizniuk. 21-latek w szpitalu opowiedział dr Grabarczykowi o historii rodziców. Rodzina Denisa pochodzi z Czernihowa, na północ od Kijowa. Ojciec młodego żołnierza zginął w trakcie rosyjskiego ostrzału. Matka Tatiana z poważną raną ręki i nogi trafiła do szpitala, z którego musiała się ewakuować. Kobieta przeżyła masakrę Czernihowa, ostrzał autobusów, którymi cywile próbowali uciekać do Kijowa. Ranna czołgała się w lesie, musiała przedostać się przez rzekę i przejść 4,5 km do innego punktu. - Droga, którą uciekaliśmy, była ostrzeliwana. Nagle kazali nam wysiąść i uciekać, zachowując odstępy, żeby Rosjanie nie strzelali do grup. Mieliśmy szczęście, ludzie na drodze obok już nie. Nie myślałam o tym, że się boję, że tak boli mnie ręka. Robiłam to, żeby przeżyć – opowiada Tatiana Blizniuk. - Wiemy o Buczy, o tym, co działo się pod Kijowem. Prawdę o Czernihowie, który jest zniszczony i zaminowany, dopiero poznamy. Z tego, co opowiada Tatiana, tamte zbrodnie mogły być większe i gorsze – podkreśla Łukasz Grabarczyk. Lekarz obiecał Denisowi, że odnajdzie jego mamę. Podróż ze Lwowa do Kijowa, a finalnie do Olsztyna, odbył pociągiem i samochodem. Mimo alarmów i przelatujących rakiet udało mu się bezpiecznie przetransportować ranną kobietę. - Denis szybko odzyskuje sprawność. Prawa ręka Tatiany jest bardzo uszkodzona, czeka ją poważna operacja w Polsce. Ona bardzo cierpi, ale mamy nadzieję na lepsze jutro – dodaje neurochirurg.