Władimir Putin (strona 298 z 380)

Co stoi na propagandą Putina? Była ambasador tłumaczy
7:23

Co stoi na propagandą Putina? Była ambasador tłumaczy

- Rosja przez trzy tygodnie przeszła w bardzo szybkim tempie drogę od autorytaryzmu do dyktatury militarnej. Tego już się nie da inaczej nazwać. Elementem tej dyktatury jest zmasowana propaganda, wycięcie wszystkich źródeł informacji, które mówią cokolwiek innego. (…) Jest dopuszczony tylko jeden oficjalny punkt widzenia. Ten punkt widzenia jest stalinowski, faszystowski. To jest taki skrajny ogląd spraw, że w Kijowie jest junta faszystowska, sterowana przez Amerykanów, ona jest ludobójcza, zbrodnicza i przeciwko niej Rosjanie walczą - mówiła w programie specjalnym WP była ambasador RP w Rosji, dyrektor Instytutu Strategie 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jak podkreśliła, jest to budowanie obrazu fikcyjnego wroga już nie tylko na zewnątrz, ale też wewnętrznie. - Putin walczy o to, żeby większość ludzi do tej operacji przekonać. Najwyraźniej nie są. To jest gwarancja, że ludzie będą znosili te wszystkie ciężary ekonomiczne, będą w stanie dalej prowadzić tę wojnę. Ta wojna nie tylko dotyczy Ukrainy. Ta wojna toczy się dzisiaj wewnątrz Rosji ze społeczeństwem rosyjskim. Reżim próbuje do końca wyprać mózg Rosjanom. Każdy, kto myśli inaczej, jest zbrodniarzem, jest zdrajcą - tłumaczyła. W ocenie Pełczyńskiej-Nałęcz Putin rozumie, że może się tak stać, że na front ukraiński trzeba będzie wysyłać poborowych. - Trzeba zmobilizować społeczeństwo, żeby była zgoda społeczna na to, żeby młodzi ludzie tam ginęli - podkreśliła.
Natalia Durman Natalia Durman
Orban i Putin przyjaciółmi? „Viktor Orban tak tego nie nazywa”
5:49

Orban i Putin przyjaciółmi? „Viktor Orban tak tego nie nazywa”

Gość WP dr Dominik Héjj z Instytutu Europy Środkowej został zapytany, czy Wiktor Orban i Władimir Putin to przyjaciele. - Pragmatyczni przyjaciele - powiedziałaby węgierska dyplomacja, bo pamiętajmy, że my ocenę relacji węgiersko - rosyjskiej upatrujemy cały czas z jednej perspektywy, tzn. z polskiej. Uważamy je za szkodliwe i słusznie – powiedział ekspert. - Natomiast z węgierskiej perspektywy realizuje Wiktor Orban swój interes. W związku z tym nie nazywa tego przyjaźnią, natomiast bliską współpracą. To jest dla niego filar, także w czasie wojny czegoś - co należy, jak to ładnie napisano w prasie prorządowej – pielęgnować - wyjaśnił. Dr Dominik Héjj odniósł się też do słów Wiktora Orbana, który mówił że „żadnego żołnierza, żadnej broni nie będziemy wysyłać na teren walk”. - Mówi dosłownie we wczorajszym przemówieniu, że „nie wyślemy między ukraińskie kowadło a rosyjski młot”. Wczoraj było święto narodowe Węgier. To jest jedno z ważniejszych świąt w kalendarzu tak Fideszu jak i w ogóle państwa węgierskiego, bo to jest też pokaz siły przed wyborami 3 kwietnia, mowa o elektoracie. Faktycznie tam się po raz kolejny pojawiło, że lewica chce wysłać naszych chłopców na wojnę, a my tego nie chcemy, że my chcemy spokoju, pokoju i nie chcemy być pionkiem w czyjejś grze - mówi Orban. Nie doprecyzowuje czyja to gra i czyja to jest w ogóle wojna. Czy to jest wojna Rosji, czy to jest wojna związana z NATO, czy my poprzemy ewentualne działania NATO? Tu jest więcej pytań niż jakichkolwiek odpowiedzi i to bardzo widać po wczorajszym przemówieniu – podkreślił ekspert. - Natomiast faktycznie są dwa główne przekazy. Jeden związany z tym, że „nie wyślemy broni ani żołnierzy”, a drugi że Węgrzy nie będą płacić ceny za wojnę. Oczywiście chodzi o cenę związaną z energią, stąd też duży optymizm w komunikatach węgierskiego rządu, także wczoraj, że sankcje unijne póki co nie dotyczą w ogóle sektora związanego z energetyką – tłumaczył.