"Porzucony w szpitalu chłopiec potrzebuje pomocy". Ludzie ruszyli ze wsparciem, a zbiórka... nie jest potrzebna
Tysiące osób zaangażowały się w zbiórkę dla "porzuconego przez rodziców, niewidomego Adasia". Tyle, że pomocy, jaką miała przynieść zbiórka, nie potrzebuje. – Zbiórka to jakiś absurd – mówi Elżbieta Rajewska-Nikonowicz, dyrektor ośrodka polityki społecznej, który opiekuje się Adasiem.