sejm (strona 42 z 380)

Schetyna tłumaczy wydatki posłów. Szuka winnych wśród dziennikarzy
8:59

Schetyna tłumaczy wydatki posłów. Szuka winnych wśród dziennikarzy

Trwa burza wokół małżeństwa Kingi Gajewskiej i Arkadiusza Myrchy. Wybuchła po ujawnieniu, że oboje pobierają dodatek na wynajem mieszkania w Warszawie, choć mają dom w Błoniu pod stolicą. Jak wyjaśniali, dom ten nie nadaje się jeszcze do zamieszkania. Wątpliwości budzą też wydatki na biura poselskie małżeństwa polityków. Myrcha do biura w Toruniu kupił nie jeden a aż cztery ekspresy do kawy. Gajewska zaś do jednego biura dwa odkurzacze i robot sprzątający. - To wymaga wyjaśnienia, bo tam jest sporo nieprawd. Wiemy jak powtarzane kłamstwo, czy zmanipulowane informacje funkcjonują w obiegu publicznym. Pan, jako dziennikarz, wie najlepiej jak łatwo uderzyć i zmanipulować wiedzę o sprawie - próbował odkręcić sytuację gość programu "Tłit" Wirtualnej Polski Grzegorz Schetyna (KO). - Chce pan powiedzieć, że to media powinny się tłumaczyć czy małżeństwo Myrchów? - od razu zareagował prowadzący Michał Wróblewski. - Małżeństwo Myrchów tłumaczy się codziennie po kilka razy - próbował dalej bronić posłów Schetyna. Według niego winni są nie politycy, tylko przepisy regulujące prowadzenie działalności poselskiej, które w wielu punktach "są niejednoznaczne". Senator KO utyskiwał również, że Kinga Gajewska i Arkadiusz Myrcha są dzisiaj "pod ostrzałem wszystkich mediów". - Oni mają prawo do tego, żeby wyjaśnić swoje motywy i powody. Uważam, że tej przestrzeni nie ma. Oni tego nie otrzymali, bo cały czas się tłumaczą i cały czas czują się osaczeni i atakowani przez media - stwierdził Schetyna.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Maciej Zubel Maciej Zubel
Chcą się jej pozbyć. Posłanka zabrała głos
9:57

Chcą się jej pozbyć. Posłanka zabrała głos

Wraca sprawa współpracy posłanki Pauliny Matysiak z Lewicy z posłem Prawa i Sprawiedliwości Marcinem Horałą w ramach powołanego w czerwcu ruchu społecznego "Tak dla rozwoju". We wtorek koalicja rządząca podjęła pierwszą nieudaną próbę odwołania posłanki z komisji infrastruktury. Na kolejnym posiedzeniu Sejmu ma się odbyć głosowanie w tej sprawie. - Myślę, że to jest element politycznej zemsty. Pracuję jeszcze w kilku innych komisjach: kultury i środków przekazu oraz obrony narodowej (…). Odwołanie dotyczyło tylko komisji infrastruktury. Myślę, że dlatego, że jestem kojarzona z tematami związanymi z transportem. Zajmowałam się nimi w poprzedniej kadencji i myślę, że to jest taka "kara" od Nowej Lewicy, żeby mi pokazać moje miejsce - mówiła w czwartek w programie "Tłit" Wirtualnej Polski posłanka Matysiak. Według niej, argumenty kolegów z partii dotyczą "tylko kwestii personalnych" stowarzyszenia, które stworzyła wraz z posłem Horałą. Nikt nie ma za to podważać tematów, którymi "Tak dla rozwoju" się zajmuje, tj. wspieranie rozwoju inwestycji w CPK, elektrowni jądrowych i polskiej armii. Posłanka Matysiak zaprzeczyła też, jakoby nie informowała władz Lewicy o swoich planach. - Informacje na temat pomysłu założenia stowarzyszenia w Partii Razem były od maja i wiem, że w maju były przekazane do kierownictwa Nowej Lewicy. Nikt ze mną od tamtego czasu w tym zakresie nie rozmawiał - zaznaczyła. Dodała, że o tym, iż jest planowane głosowanie ws. jej odwołania z komisji infrastruktury dowiedziała się "siedząc już na sali plenarnej" Sejmu. - Nie uważam, że popełniłam błąd. W wielu obszarach potrzebujemy wzniesienia się ponad swoją małostkowość, ponad myślenie, że z pewnymi ugrupowaniami niczego nie wolno robić, nawet w sytuacjach, kiedy mamy to samo zdanie - oświadczyła posłanka Lewicy.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Maciej Zubel Maciej Zubel