robert kropiwnicki

Kropiwnicki nie reaguje na słowa Hołowni. "Butni i aroganccy"
WIDEO

Kropiwnicki nie reaguje na słowa Hołowni. "Butni i aroganccy"

Jak informowaliśmy w Wirtualnej Polsce, w Polskim Holdingu Nieruchomości, który jest kontrolowany przez Skarb Państwa, zatrudniono Marcina Kopanię. Doszło do tego dzień po tym, jak Rafał Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie. Rok wcześniej, tuż przed wyborami samorządowymi, Kopania - świeżo mianowany wicedyrektor - został zwolniony z ratusza przez Trzaskowskiego z powodu hejtu. Mężczyzna w internecie był znany jako "Pablo Morales" i zasłynął z obraźliwych wpisów m.in. na temat Magdaleny Biejat i Szymona Hołowni. Marszałek Sejmu został zapytany o tę sprawę. Stwierdził, że "na miejscu premiera oczekiwałby bardzo konkretnych wyjaśnień od ministra Kropiwnickiego, ponieważ wydaje się, że nie przejmuje się on tym, co mówimy od dawna, a upartyjnienie spółek Skarbu Państwa nie zostało zahamowane". - Nie chcę komentować bezsensownych i emocjonalnych wystąpień kolegów z koalicji - skomentował natomiast Kropiwnicki w rozmowie z WP. - Kiedy Platforma Obywatelska nie ma planu, staje się butna i arogancka – ocenił całą dyskusję w programie "Tłit" WP wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko. Polityk stwierdził, że nie dziwi się Hołowni, że chciałby wyjaśnienia sytuacji. - Osoba, która nie tyle hejtowała, ale tak naprawdę kierowała grupą internetowych bojówkarzy, którzy przez lata atakowali nas w sposób chamski, Szymona Hołownię osobiście i cały sens istnienia Polski 2050. Wyzywali od czci i wiary, najgorsze rzeczy można było przeczytać. A teraz gość jest dyrektorem departamentu czy kimś tam innym spółce Skarbu Państwa. No na Boga! - mówił wiceminister. - Moim zdaniem to jest absolutnie skandaliczna, skandaliczna wypowiedź, która też pokazuję absolutny brak refleksji - podsumował, odnosząc się do słów Kropiwnickiego.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Internetowy hejter w państwowej spółce. "Nie robiłbym z igły widły"
WIDEO

Internetowy hejter w państwowej spółce. "Nie robiłbym z igły widły"

Jak informuje Wirtualna Polska, Bartosz Kopania – znany w internecie jako Pablo Morales, gdzie wychwala Platformę Obywatelską, często również ostro atakuje jej przeciwników - otrzymał wynagrodzenie za wsparcie między innymi w obszarze redagowania tekstów marketingowych w Totalizatorze Sportowym (spółce skarbu państwa). Wcześniej PO płaciła mu za analizy politologiczne. O tę sprawę w programie "Tłit" WP był pytany poseł KO Mariusz Witczak. - Mamy do czynienia z kimś, kto jest marketingowcem. Jeżeli marketingowiec znajduje pracę i to jeszcze na poziomie redagowania jakichś tekstów albo wspierania jakiejś jednostki marketingowej, to przecież chyba jest to zbieżne z kompetencjami - stwierdził gość programu. Według posła KO, skoro już wcześniej media pisały o Kopani, "to na pewno bardzo starannie i rzetelnie dochowane zostały wszystkie kwestie związane z kompetencjami". - Nie robiłbym z igły widły - powiedział Witczak. Polityk dalej w rozmowie przekonywał, że praca Kopani ma "charakter marginalny". - To nie są jakieś strategiczne, państwowe decyzje albo decyzje o charakterze politycznym - przekonywał. - Nie widzi pan redaktor, że tracimy czas, podczas gdy mamy tak dużo ważnych rzeczy - zwrócił się do dziennikarza Witczak. Dalej podkreślał, że Kopania "jest marketingowcem, który nie dostaje wielkich kontraktów na miliony złotych".
Patryk Michalski Patryk Michalski
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Dymisja Ziejewskiego. Polityk 2050: Tak powinno się postępować
WIDEO

Dymisja Ziejewskiego. Polityk 2050: Tak powinno się postępować

W ostatnich dniach ujawniliśmy w WP, że Zbigniew Ziejewski z PSL - Trzecia Droga, był zamieszany w poważny konflikt interesów. Dzierżawi od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) setki hektarów ziemi, a jednocześnie prowadzi z nim spory sądowe o miliony złotych. Co więcej, jako wiceminister w resorcie aktywów państwowych, nadzorował KOWR. Kilka godzin po tej publikacji, po rozmowie z liderem PSL, podał się do dymisji. Trzecia Droga potrafi, a Koalicja Obywatelska raczej nie zwraca uwagi na to, że może być problem z wiceministrem Robertem Kropiwnickim - zauważył Michał Wróblewski, prowadzący program "Tłit", w rozmowie z Rafałem Komarewiczem z Klubu Parlamentarnego Polska 2050 - Trzecia Droga. - Zawsze zdarzają się błędy i to jest normalne. Zdarza się tak, że niestety osoba, która nie powinna zajmować pewnych funkcji, je zajmuje. Natomiast najważniejsze w polityce to jest rozwiązywanie tych problemów, tych sytuacji, w pewnym sensie przyznanie się do błędu. To, co się stało z ministrem Ziejewskim, pokazuje pewnego rodzaju standardy - odparł gość programu. - Chciałbym, żeby właśnie w ten sposób wyglądała polska polityka - dodał. - Tu zależy wszystko od premiera, bo pan Kropiwnicki jest wiceministrem z ramienia Platformy Obywatelskiej, a nie z ramienia Trzeciej Drogi. Pamiętajmy też, że w sytuacji, kiedy były wątpliwości ws. LOT-u, kiedy naszym wiceministrem był Jacek Bartmiński, złożył on rezygnację. Uważam, że tak powinno się postępować - stwierdził poseł Rafał Komarewicz.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Violetta Baran Violetta Baran
Afera z "Sokiem z Buraka". Polityk Polski 2050: Jest to skandal
WIDEO

Afera z "Sokiem z Buraka". Polityk Polski 2050: Jest to skandal

W poniedziałek Wirtualna Polska ujawniła, że Szymon Gawryszczak, wiceprezes państwowego Totalizatora Sportowego i zaufany człowiek wiceministra aktywów państwowych Roberta Kropiwnickiego, jest udziałowcem i do niedawna kontrolował spółkę powiązaną z "Sokiem z Buraka" - profilem na Facebooku, który rozsiewa nienawiść i propagandę wspierającą Platformę Obywatelską. Spółka dzieli siedzibę z fundacją założoną przez wiceministra Kropiwnickiego. Politycy PiS zwracają uwagę, że to jest jawne promowanie swoich kolegów. Jak pan ocenia te fakty? - z takim pytaniem Michał Wróblewski, prowadzący program "Tłit", zwrócił się do swojego gościa posła Rafała Komarewicza z KP Polska 2050 - Trzecia Droga. - Politycy PiS-u w ogóle nie powinni się na ten temat wypowiadać, bo to, co było za czasów ich ośmioletnich rządów, to już były Himalaje... - zauważył gość programu "Tłit". Przyznał jednak, że politycy koalicji obiecywali, że za ich rządów będzie lepiej. - To na pewno nie jest przypadek, że fundacja ministra Kropiwnickiego dzieli lokal z firmą, która zajmuje się "Sokiem z Buraka" - stwierdził poseł Polski 2050. Jego zdaniem sprawa jest wielowątkowa. Po pierwsze - jak zauważył - "Sok z Buraka", nie jest portalem, który promuje dobroczynność, ale jest serwisem hejterskim, więc politycy w ogóle nie powinni być z tym kojarzeni. Zwrócił też uwagę, że gdy wybuchła afera w Totalizatorze Sportowym, to jego szefowie zostali zwolnieni. - Natomiast tutaj się okazuje, że wiceprezes, który jest od pana ministra Kropiwnickiego, zostaje - podkreślił. - A jak pan skomentuje fakt, że Totalizator Sportowy, po tym, jak opublikowaliśmy ten artykuł, wycofał reklamy z Wirtualnej Polski? To nie jest cenzura? - zapytał prowadzący program. - Powiem wprost, jeżeli faktycznie tak jest, to politycy powinni interweniować. Zastanawiam się, czy takiego zapytania do ministerstwa aktywów państwowych nie wysłać - odparł poseł. - Jeżeli tak jest, to na pewno jest to skandal. Tak nie powinna postępować władza - dodał Rafał Komarewicz.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Violetta Baran Violetta Baran
Afera z "Sokiem z Buraka". Jest reakcja polityczki KO
WIDEO

Afera z "Sokiem z Buraka". Jest reakcja polityczki KO

Dorota Łoboda, rzeczniczka Klubu Parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej przyznała w programie "Tłit", że zna profil "Sok z Buraka", zastrzegła jednak, że go nie obserwuje. - Zdecydowanie jestem przeciwna hejtowi w internecie i profilom, które sieją nienawiść - stwierdziła. Przypomnijmy, że w poniedziałek Wirtualna Polska ujawniła, że Szymon Gawryszczak, wiceprezes państwowego Totalizatora Sportowego i zaufany człowiek wiceministra aktywów państwowych Roberta Kropiwnickiego, jest udziałowcem i do niedawna kontrolował spółkę powiązaną z "Sokiem z Buraka", profilem na Facebooku, który na ogromną skalę rozsiewa nienawiść i propagandę wspierającą Platformę Obywatelską. Spółka dzieli siedzibę z fundacją założoną przez wiceministra Kropiwnickiego. - Czy to jest zachowanie najwyższych standardów, gdy człowiek, który jest mocno zaangażowany we wspieranie Platformy Obywatelskiej, nagle dostaje, mówiąc potocznie, stołek w Totalizatorze Sportowym? - zapytał swojego gościa prowadzący program Patryk Michalski. - Rozumiem, że mamy tu dwie rzeczy. Jedna to jest działania zgodne lub niezgodne z prawem. I tu chyba nie ma wątpliwości, że prawo nie zostało złamane. A druga to jest ocena etyczna działań osób związanych z władzą i ich powiązania ze stronami, które sieją dezinformację. Uważam, że osoby, które są związane z władzą, ale też jakiekolwiek inne, nie powinny wspierać stron siejących dezinformację, bo i tak jest jej za dużo - stwierdziła posłanka Łoboda. - Potępiam hejt i dezinformację w internecie. Mamy tego zdecydowanie za dużo w przestrzeni publicznej - dodała.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Violetta Baran Violetta Baran
Afera z "Sokiem z Buraka". Jest komentarz polityka PiS
WIDEO

Afera z "Sokiem z Buraka". Jest komentarz polityka PiS

Wirtualna Polska ujawniła w poniedziałek, że Szymon Gawryszczak, wiceprezes państwowego Totalizatora Sportowego i zaufany człowiek wiceministra aktywów państwowych Roberta Kropiwnickiego, jest udziałowcem i do niedawna kontrolował spółkę powiązaną z "Sokiem z buraka", profilem na Facebooku, który na ogromną skalę rozsiewa nienawiść i propagandę wspierającą Platformę Obywatelską. Spółka dzieli siedzibę z fundacją założoną przez wiceministra Kropiwnickiego. Jak pan to skomentuje? - z takim pytaniem Michał Wróblewski, prowadzący program "Tłit" zwrócił się do swojego gościa, europosła Tobiasza Bocheńskiego z PiS. - Uważam, że jest to bardzo smutne zjawisko, gdy politycy, którzy rządzą w ministerstwach, różnych instytucjach publicznych, próbują się odwdzięczać ludziom za sianie pewnych informacji, dezinformacji bądź propagandy bądź czasami hejtu - stwierdził europoseł PiS. - Mechanizm działania w Koalicji Obywatelskiej mnie nie dziwi. Ale jako obywatela bardzo smuci - dodał. - To oczywiście zasługuje na krytykę - przyznał prowadzący. - Ale czy pan może z czystym sumieniem powiedzieć, że w waszych szeregach tego typu praktyk nigdy nie było? - dopytywał swojego gościa. - Ja nie znam polityków PiS, którzy rozmyślnie zatrudniali hejterów na etatach - odparł Bocheński. - Może nie musieli zatrudniać, bo Dariusz Matecki sam był hejterem - zwrócił uwagę Wróblewski. - Jeżeli chodzi o działalność posła Mateckiego, każdy ma swoją opinię na ten temat, ale był człowiekiem, który poddawał się decyzji wyborców. To jest coś innego niż osoba, która poddaje się decyzji wyborców i zatrudnia w pewnej sferze szarości osoby, które trudnią się hejtem - odparł Bocheński. - Ale rozumiem, że nie demonstruje pan w obronie Dariusza Mateckiego przed aresztem śledczym? - zapytał prowadzący program. - Jak była demonstracja, byłem za granicą, bo jestem europosłem - tłumaczył Tobiasz Bocheński.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Violetta Baran Violetta Baran
Wpięto szklarnię do elektrowni. "Skala niekompetencji przeraża"
WIDEO

Wpięto szklarnię do elektrowni. "Skala niekompetencji przeraża"

W spółkach Skarbu Państwa trwają audyty po rządach PiS. W programie "Tłit" WP Patryk Michalski pytał o Eneę wiceministra aktywów państwowych Roberta Kropiwnickiego. - Jest wskazany szereg nieprawidłowości - mówił gość programu. Dotyczą one m.in. zakupu łupków orzechowych, które miały być biomasą. - Było to przepłacone. Zapłacono około 30 mln złotych, a większość towaru nie dojechała - poinformował wiceszef resortu aktywów. Kropiwnicki przekazał także informacje o kuriozalnym procederze. Jak się okazuje, jedną z lokalnych szklarni wpięto - zamiast do systemu energetycznego - bezpośrednio do elektrowni. - Jedno z gospodarstw wpięto bezpośrednio do systemu do elektrowni, licznika, przez co zatrzymano pracę w elektrowni - ujawnił. Podał, że samo zatrzymanie bloku energetycznego kosztowało około półtora miliona złotych. - Bezpieczniki wyłączyły system. Okazało się, że nagle pobór był za duży w miejscu, w którym nie był planowany - tłumaczył gość programu. Gospodarstwo należało do jednego z podmiotów współpracujących ze spółką, a właściciel był blisko związany ze środowiskiem zarządzającym. - Spółka zgłosiła to już do prokuratury, jest to opisane również w audytach - mówił Kropiwnicki. Dziennikarz dopytywał, czy to była "samowolka". Gość programu odparł, że "była zgoda, ale niekompetentnych ludzi". - Ja się bardzo często zastanawiam, ile w tym wszystkim było głupoty, niegospodarności, a ile zwykłego złodziejstwa. Skala niekompetencji w niektórych obszarach przeraża - podsumował wiceszef resortu aktywów.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Kamila Gurgul Kamila Gurgul