Ostra dyskusja w programie WP. Kropiwnicki nie chciał się tłumaczyć
W poniedziałkowym wydaniu "Tłit” Wirtualnej Polski Patryk Michalski rozmawiał z wiceministrem aktywów państwowych Robertem Kropiwnickim. Głównym tematem były kontrowersje wokół zatrudnień w Totalizatorze Sportowym.
Michalski przywołał ustalenia dziennikarzy Wirtualnej Polski oraz Onetu, według których w Totalizatorze zatrudniono osoby związane z nowym wiceprezesem spółki, Szymonem Gawryszczakiem, prywatnie znajomym Kropiwnickiego.
- Wszystko zostało wyjaśnione i to naprawdę było duże nadużycie w tym artykule – powiedział Kropiwnicki. - Budowanie opowieści zupełnie nieprawdziwej, która nie ma potwierdzenia w faktach – dodał, krytykując publikacje medialne.
Kiedy dziennikarz przypomniał, że szef Totalizatora Rafał Krzemień został zdymisjonowany, wiceminister odpowiedział: Uważam, że to była decyzja pod taką presją. Dziś z perspektywy uważam, że może nadmierna. Na pytanie, czy to był błąd, Kropiwnicki, nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć. – Rada nadzorcza podejmowała tę decyzję wtedy, w tamtych okolicznościach, widocznie mieli do tego takie motywacje – stwierdził.
Michalski dopytywał też o związki Szymona Gawryszczaka z profilem "Sok z Buraka" i o fakt, że spółka powiązana z nim miała siedzibę pod tym samym adresem co fundacja założona przez Kropiwnickiego. – Wspólnie założyliśmy kiedyś fundację, ale ona nigdy faktycznie nie podjęła działalności. To naprawdę epizodyczne – przekonywał minister. – To jest próba robienia z drobnego, dawnego epizodu, budowania większej historii i nadinterpretacji – dodał.
Na uwagę Michalskiego, że nie odpowiedział na podobne pytania ani Onetu, ani WP, Kropiwnicki stwierdził: z tego, co wiem, biuro prasowe ministerstwa odpowiadało na te pytania.
Padły również pytania o Bartosza Kopanię "Pablo Moralesa", który przez kilka miesięcy pobierał z Totalizatora wynagrodzenie rzędu 17 tys. zł miesięcznie. – Nie wiedziałem o tym. Nie zajmuję się zatrudnianiem ludzi w spółkach – zapewniał Kropiwnicki. – Według mnie, to zawsze musi mieć uzasadnienie merytoryczne i ekonomiczne – dodawał, podkreślając, że decyzje personalne to wyłączna kompetencja zarządów i rad nadzorczych.
Kiedy redaktor Michalski zapytał o zatrudnienie brata Bartosza Kopani – Marcina, który trafił do Polskiego Holdingu Nieruchomości, atmosfera wyraźnie się zaostrzyła. – Pan Kopania pewnie ma jeszcze rodzinę, braci - zaczął Kropiwnicki, na co dziennikarz wtrącił: i wszyscy muszą trafiać do spółek nadzorowanych przez pana?
Kropiwnicki ostro ripostował. – Uważa pan, że ja śledzę rodzinę Kowalskich, Nowaków i innych? Naprawdę uważam, że jest jakieś zacietrzewienie, czy u pana, czy u pana redakcyjnych kolegów. To jest niezdrowe - próbował się tłumaczyć. – Pan próbuje tę sprawę sprowadzić do absurdu - rzucił Michalski.
- Równie dobrze może pan wziąć listę paru tysięcy osób zatrudnionych w różnych spółkach i mówić: a ten to kto? Ja panu uczciwie powiem: nie wiem – dodał wyraźnie zirytowany wiceszef MAP.
Michalski przypominał, że dziennikarze mają prawo pytać o wydatkowanie pieniędzy publicznych. - To nie jest tylko kwestia moich pytań, bo pana koalicjanci domagali się wyjaśnień – podkreślał redaktor.
– Nawet te sprawy, o których pan mówi, to są marginalne rzeczy na tle tysięcy uczciwie pracujących osób w spółkach Skarbu Państwa. To nieporównywalne z tym, co robił PiS, gdzie zatrudniał całe rodziny radnych i posłów - stwierdził Kropiwnicki.