WAŻNE
TERAZ

Prokuratura potwierdza. Sprawca wypadku usłyszał zarzuty

pościg (strona 5 z 23)

Rajd motocyklisty przez Pasłęk. Zapłaci 35 tys. zł mandatu
WIDEO

Rajd motocyklisty przez Pasłęk. Zapłaci 35 tys. zł mandatu

Mandatami na łączną kwotę ponad 35 tys. złotych został ukarany 27-letni kierujący motocyklem, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Motocyklista otrzymałby rekordowe 197 punktów karnych. Mężczyzna próbował uciec mundurowym, ponieważ nie posiadł uprawnień do kierowania. Cała sytuacja swój początek miała miejsce przy ul. Steffena w Pasłęku. To tam policyjny patrol zauważył żółty motocykl, którym dość dynamicznie poruszał się mężczyzna. Gdy mundurowi zauważyli jak wyprzedza inne pojazdy postanowili zatrzymać go do kontroli. Kierowca jednośladu, aby uniknąć kontroli przyspieszył, zaczął wyprzedzać inne auta, omijał przejścia dla pieszych przejeżdżając ich lewą stroną. Wielokrotnie wymuszał pierwszeństwo na innych kierujących. Później w rozmowie z policjantami przyznał się, że przez chwilę w terenie zabudowanym jechał prawie 200 km/h. Ostatecznie 27-latek zgubił patrol, który za nim jechał jednak po chwili policjanci byli już pod domem mężczyzny. Zatrzymany przyznał się do tego, że uciekał motocyklem, który zaraz po tym schował w swoim garażu. Był trzeźwy. Powód niezatrzymania się do kontroli był prozaiczny. 27-latek nie posiadał uprawnień do kierowania i chciał w ten sposób uniknąć kary. Teraz za niezatrzymanie się do kontroli odpowie przed sądem. Za popełnione wykroczenia otrzymał mandaty w ilości 20 sztuk na łączną kwotę 35 650 zł. Gdyby miał prawo jazdy na jego konto wpłynęłoby 197 punktów karnych. Za niezatrzymanie się do kontroli może mu grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Dantejskie sceny na Podlasiu. Agresor zdemolował poczekalnię w komendzie
WIDEO

Dantejskie sceny na Podlasiu. Agresor zdemolował poczekalnię w komendzie

Policjanci z Łomży w woj. podlaskim zatrzymali 36-latka, który podpalił samochód, a następnie zniszczył poczekalnię w komendzie – podał portal info112.pl. Przebieg zdarzenia zarejestrowała kamera. Podlascy policjanci opublikowali nagranie z agresorem. We wtorek mundurowi z Łomży otrzymali zgłoszenie o tym, że w Nowogrodzie ktoś podpalił samochód. Auto całkowicie spłonęło, a podejrzanym o podpalenie był 36-letni mieszkaniec gminy Zbójna. - Okazało się, że od razu po zdarzeniu, 36-latek pojechał prosto do łomżyńskiej komendy policji. Wszedł do budynku i na poczekalni zaczął wykrzykiwać wulgaryzmy. Następnie puszką z piwem rzucił w szybę, za którą siedzieli dyżurni. Chwilę później kopnął w szybę przy biurku poczekalni – przekazała podlaska policja. Funkcjonariusze będący w komendzie, widząc zachowanie 36-latka, od razu pobiegli zatrzymać wandala. Mężczyzna na ich widok wybiegł z komendy i zaczął uciekać. Po chwili był już w rękach policjantów. Podejrzewany usłyszy łącznie pięć zarzutów: zniszczenia samochodu i poczekalni w komendzie, znieważenia funkcjonariuszy i naruszenia ich nietykalności cielesnej oraz wywierania wpływu na czynności urzędowe. Jak podał serwis info112.pl, mężczyzna odpowie także za popełnione wykroczenia, między innymi stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym. Funkcjonariusze będą wnioskować do sądu o tymczasowy areszt dla wandala.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Pościg jak z filmu akcji. Uciekinierzy byli pijani i zdesperowani
WIDEO

Pościg jak z filmu akcji. Uciekinierzy byli pijani i zdesperowani

Pościg policyjny rodem z filmu akcji miał miejsce w ostatni poniedziałek, po godzinie 12.00 w Ostrowcu Świętokrzyskim. Policjanci zauważyli opla z oberwanym tylnym zderzakiem. Pojazd nie zatrzymał się do kontroli, ignorując wszelkie sygnały świetlne oraz dźwiękowe, zaczął uciekać przed radiowozem. Samochód pędził w stronę miejscowości Czarna Glina, ale w pewnym momencie kierowca stracił panowanie nad kierownicą i auto zatrzymało się w poprzek drogi. To jednak nie zniechęciło pasażerów do dalszej ucieczki. Dwóch mężczyzn wysiadło z opla i zaczęło biec. Po niedługim czasie policjantom udało się ich zatrzymać. Okazało się, że mężczyźni byli już dobrze znani funkcjonariuszom. Od każdego z nich dało się wyczuć woń alkoholu. U starszego (40 lat) stwierdzono ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu, jego młodszy kolega (35 lat) miał nieco więcej, bo blisko dwa promile. Co więcej żaden z nich nie posiadał uprawnień do kierowania samochodem. Policji udało się ustalić, że w tym przypadku auto prowadzone było przez młodszego z uciekinierów. Obaj trafili do policyjnej celi. 35-latek usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i niezatrzymania się do kontroli drogowej. Sprawa zostanie rozstrzygnięta w sądzie. Za niezatrzymanie się do kontroli drogowej mężczyźnie grozi kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Pijany uciekał przed policją. Wpadł przez miejski monitoring
WIDEO

Pijany uciekał przed policją. Wpadł przez miejski monitoring

Najpierw z kolegami pił na ulicy wódkę, potem ruszył autem. Na widok radiowozu zaczął uciekać. Po zatrzymaniu był agresywny, nie wykonywał też poleceń funkcjonariuszy. W czwartek po godzinie 3.00 nad ranem operator miejskiego monitoringu zwrócił uwagę na kilku mężczyzn, którzy stali przy ul. Radziwiłłowskiej i pili wódkę. W pewnym momencie jeden z nich skierował się do zaparkowanego w pobliżu auta. Kiedy wsiadł za kierownicę i ruszył, o zdarzeniu operator poinformował policję. Na miejscer skierowane zostały najbliższe patrole. Jednocześnie kolejne kamery śledziły pojazd, a operator przekazywał kierunek poruszania się kierowcy. Na ul. Zamojskiej kierujący audi mężczyzna na widok radiowozu przyspieszył i zaczął uciekać. Wjechał w stronę mostu na Bystrzycy, tam wyskoczył z samochodu i rzucił się do pieszej ucieczki. Funkcjonariusze ruszyli w pościg i zatrzymali kierowcę w pobliżu rzeki. 52-latek był pod widocznym działaniem alkoholu. Do tego zachowywał się bardzo agresywnie i nie stosował się do wydawanych mu poleceń. Nie chciał również poddać się badaniu alkomatem. W związku z tym został przetransportowany do szpitala, gdzie pobrano od niego krew do badań. Z uwagi, iż policjanci w samochodzie mężczyzny znaleźli marihuanę, będzie sprawdzane, czy nie znajdował się również pod działaniem środków odurzających. 52-latkowi grozi do dwóch lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz wieloletni zakaz kierowania pojazdami. Dodatkowo mężczyzna musi liczyć się z odpowiedzialnością karną za posiadanie marihuany, co zagrożone jest karą do trzech lat więzienia. Natomiast za niezatrzymanie się do kontroli drogowej grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności. (Źródło: Lublin112.pl)