WAŻNE
TERAZ

Prezydent chce spotkać się z rządem ws. programu "SAFE 0 proc."

pościg (strona 5 z 23)

Dantejskie sceny na Podlasiu. Agresor zdemolował poczekalnię w komendzie
WIDEO

Dantejskie sceny na Podlasiu. Agresor zdemolował poczekalnię w komendzie

Policjanci z Łomży w woj. podlaskim zatrzymali 36-latka, który podpalił samochód, a następnie zniszczył poczekalnię w komendzie – podał portal info112.pl. Przebieg zdarzenia zarejestrowała kamera. Podlascy policjanci opublikowali nagranie z agresorem. We wtorek mundurowi z Łomży otrzymali zgłoszenie o tym, że w Nowogrodzie ktoś podpalił samochód. Auto całkowicie spłonęło, a podejrzanym o podpalenie był 36-letni mieszkaniec gminy Zbójna. - Okazało się, że od razu po zdarzeniu, 36-latek pojechał prosto do łomżyńskiej komendy policji. Wszedł do budynku i na poczekalni zaczął wykrzykiwać wulgaryzmy. Następnie puszką z piwem rzucił w szybę, za którą siedzieli dyżurni. Chwilę później kopnął w szybę przy biurku poczekalni – przekazała podlaska policja. Funkcjonariusze będący w komendzie, widząc zachowanie 36-latka, od razu pobiegli zatrzymać wandala. Mężczyzna na ich widok wybiegł z komendy i zaczął uciekać. Po chwili był już w rękach policjantów. Podejrzewany usłyszy łącznie pięć zarzutów: zniszczenia samochodu i poczekalni w komendzie, znieważenia funkcjonariuszy i naruszenia ich nietykalności cielesnej oraz wywierania wpływu na czynności urzędowe. Jak podał serwis info112.pl, mężczyzna odpowie także za popełnione wykroczenia, między innymi stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym. Funkcjonariusze będą wnioskować do sądu o tymczasowy areszt dla wandala.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Pościg jak z filmu akcji. Uciekinierzy byli pijani i zdesperowani
WIDEO

Pościg jak z filmu akcji. Uciekinierzy byli pijani i zdesperowani

Pościg policyjny rodem z filmu akcji miał miejsce w ostatni poniedziałek, po godzinie 12.00 w Ostrowcu Świętokrzyskim. Policjanci zauważyli opla z oberwanym tylnym zderzakiem. Pojazd nie zatrzymał się do kontroli, ignorując wszelkie sygnały świetlne oraz dźwiękowe, zaczął uciekać przed radiowozem. Samochód pędził w stronę miejscowości Czarna Glina, ale w pewnym momencie kierowca stracił panowanie nad kierownicą i auto zatrzymało się w poprzek drogi. To jednak nie zniechęciło pasażerów do dalszej ucieczki. Dwóch mężczyzn wysiadło z opla i zaczęło biec. Po niedługim czasie policjantom udało się ich zatrzymać. Okazało się, że mężczyźni byli już dobrze znani funkcjonariuszom. Od każdego z nich dało się wyczuć woń alkoholu. U starszego (40 lat) stwierdzono ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu, jego młodszy kolega (35 lat) miał nieco więcej, bo blisko dwa promile. Co więcej żaden z nich nie posiadał uprawnień do kierowania samochodem. Policji udało się ustalić, że w tym przypadku auto prowadzone było przez młodszego z uciekinierów. Obaj trafili do policyjnej celi. 35-latek usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i niezatrzymania się do kontroli drogowej. Sprawa zostanie rozstrzygnięta w sądzie. Za niezatrzymanie się do kontroli drogowej mężczyźnie grozi kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Pijany uciekał przed policją. Wpadł przez miejski monitoring
WIDEO

Pijany uciekał przed policją. Wpadł przez miejski monitoring

Najpierw z kolegami pił na ulicy wódkę, potem ruszył autem. Na widok radiowozu zaczął uciekać. Po zatrzymaniu był agresywny, nie wykonywał też poleceń funkcjonariuszy. W czwartek po godzinie 3.00 nad ranem operator miejskiego monitoringu zwrócił uwagę na kilku mężczyzn, którzy stali przy ul. Radziwiłłowskiej i pili wódkę. W pewnym momencie jeden z nich skierował się do zaparkowanego w pobliżu auta. Kiedy wsiadł za kierownicę i ruszył, o zdarzeniu operator poinformował policję. Na miejscer skierowane zostały najbliższe patrole. Jednocześnie kolejne kamery śledziły pojazd, a operator przekazywał kierunek poruszania się kierowcy. Na ul. Zamojskiej kierujący audi mężczyzna na widok radiowozu przyspieszył i zaczął uciekać. Wjechał w stronę mostu na Bystrzycy, tam wyskoczył z samochodu i rzucił się do pieszej ucieczki. Funkcjonariusze ruszyli w pościg i zatrzymali kierowcę w pobliżu rzeki. 52-latek był pod widocznym działaniem alkoholu. Do tego zachowywał się bardzo agresywnie i nie stosował się do wydawanych mu poleceń. Nie chciał również poddać się badaniu alkomatem. W związku z tym został przetransportowany do szpitala, gdzie pobrano od niego krew do badań. Z uwagi, iż policjanci w samochodzie mężczyzny znaleźli marihuanę, będzie sprawdzane, czy nie znajdował się również pod działaniem środków odurzających. 52-latkowi grozi do dwóch lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz wieloletni zakaz kierowania pojazdami. Dodatkowo mężczyzna musi liczyć się z odpowiedzialnością karną za posiadanie marihuany, co zagrożone jest karą do trzech lat więzienia. Natomiast za niezatrzymanie się do kontroli drogowej grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności. (Źródło: Lublin112.pl)