ogień (strona 2 z 34)

"Paliło się jak zapałka". Ekspert zapytany o przyczynę pożaru w Ząbkach
8:48

"Paliło się jak zapałka". Ekspert zapytany o przyczynę pożaru w Ząbkach

- Pożar został zainicjowany nie wiemy jeszcze jak, dowiemy się pewnie za kilka dni, w kondygnacji strychowej budynku o konstrukcji dachu klasycznej, czyli drewnianej. To drewno skrajnie przesuszone, podejrzewam, że impregnowane przeciwogniowo było przed oddaniem budynku do eksploatacji lat temu wiele, bo jest to budynek z końca lat 90. Paliło się to rzeczywiście jak zapałka - powiedział gen. Ryszard Grosset, były komendant główny Państwowej Straży Pożarnej w rozmowie z Jakubem Bujnikiem z Wirtualnej Polski. - Moje zdziwienie budzi brak wydzieleń przeciwpożarowych, który spowodował, że ten ogień rozwijał się absolutnie swobodnie, dodatkowo popędzany silnym wiatrem - tłumaczył Grosset. Ekspert przeanalizował również nagrania z lotu ptaka, gdzie widać, jak szybko ogień rozprzestrzenił się na poddaszu budynku. – Widać, że ten pożar rozwinął się błyskawicznie, naprawdę bardzo szybko i po całej kondygnacji strychowej tego budynku. Rzeczywiście budzi zdziwienie ta szybkość rozprzestrzeniania się pożaru. Biorąc pod uwagę skrajnie niekorzystne warunki meteorologiczne, bardzo silny wiatr i bardzo wysoką temperaturę, to spowodowało, że te drewniane elementy były wysuszone jak zapałki. To tłumaczy ten szybki rozwój pożaru – wyjaśniał gen. Grosset. - Bardzo, bardzo trudny do ugaszenia pożar i skrajnie skomplikowany, jeżeli chodzi o organizację działań gaśniczych – podsumował były komendant główny PSP. Więcej w materiale wideo.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Dotknęły go dwa pożary. "Boję się zapalniczką przypalać papierosa"
3:09

Dotknęły go dwa pożary. "Boję się zapalniczką przypalać papierosa"

W niedzielę wieczorem 16 lutego wybuchł pożar w klubie w miejscowości Wilga. W budynku odbywało się wydarzenie charytatywne. W kulminacyjnym momencie w akcji brało udział ponad 30 zastępów straży pożarnej, a liczba strażaków przekroczyła sto osób. - Ludzie zaczęli tańczyć, dużo było młodzieży. Zauważyli dym na suficie, nad wejściem głównym. No i tyle. Nastąpiło zadymienie całkowite i ewakuacja ludzi – relacjonuje w rozmowie z Wirtualną Polską pan Andrzej Martynowicz. To dla niego została zorganizowana charytatywna impreza, bo w połowie grudnia jego dom także spłonął. - Ja się boję zapalniczką przypalać papierosa, tak szczerze. To zostaje, coś okropnego - mówi nam mężczyzna. W jego domu również ogień zauważył na suficie. - Wziąłem mokrą ścierkę i myślałem, że będę gasić, ale to było bezsensowne. Poleciałem do drugiego pokoju i okazało się, że tam też się sufit pali. Zadzwoniłem na 112, kazali mi szybko uciekać z mieszkania – relacjonuje pan Andrzej. Aktualnie mężczyzna mieszka u znajomych, ponieważ jego dom musi zostać całkowicie odbudowany. Mówi nam, że cała akcja charytatywna była dla niego szokiem. - Do mnie przyjeżdżały delegacje z dobrym słowem, sercem i pomocą. Jestem bardzo wdzięczny. Serce, które mi okazali od prezydenta do przedszkolaka. To się nie da powiedzieć. Kocham ich po prostu - mówi nam pan Andrzej.
Jakub Bujnik Jakub Bujnik
Kamila Gurgul Kamila Gurgul