Kobiety podpisują kontrakty w Polsce i idą na wojnę. "Żeby wnuki chodziły po wolnej ziemi"
- Oczywiście, jak każdy się boję. Tego, że nie wiesz, co na ciebie czeka. Ale chcę, żeby moje wnuki chodziły po wolnej ziemi, mówiły w swoim języku - mówi 44-letnia Alesia, która w piątek dobrowolnie zgłosiła się do służby w ukraińskim wojsku i w konsulacie w Lublinie złożyła podpis na kontrakcie.