koronawirus (strona 20 z 380)

Zirytowany prof. Simon mówi o nowych groźbach. "Jestem obrażany"
WIDEO

Zirytowany prof. Simon mówi o nowych groźbach. "Jestem obrażany"

Kontrowersje wokół rezygnacji większości lekarzy doradzających premierowi Mateuszowi Morawieckiemu w Radzie Medycznej nie ustają. - Jestem rozczarowany. (…) Doszło do katastrofy, jaką jest 500-700 zgonów dziennie i to mnie zirytowało - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Krzysztof Simon z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, wyjaśniając przyczyny swojej decyzji. Dodał, że nierealizowane przez rząd zalecenia nie są "dziwaczne", ale odpowiednie na ten moment pandemii koronawirusa. Pytany o piątą falę zakażeń, tym razem przez wariant Omikron, prof. Simon ostrzegł, że dodatkowe łóżka covidowe powstaną po zabraniu ich innym oddziałom, a w szpitalach może zabraknąć personelu. - To jest opowiadanie dla gawiedzi - komentował lekarz, przywołując przykład pacjenta, który skarżył się, iż nie ma kto podać mu śniadania. - Ani paszportów covidowych, ani walki z ruchami antycovidowymi, "dzikie występy" posła Brauna, chodzenie bez masek. Jak tak można funkcjonować? - pytał gość Mateusza Ratajczaka. Prof. Simon zaznaczył, że obrażają go zarzuty o zarabianiu na udziale w pracach Rady Medycznej, bo nie pobierał za to wynagrodzenia. - Kolejny pseudopatriota wysłał mi pogróżki, że poderżnie mi gardło - dodał. Komentując kłopoty tenisisty Novaka Djokovicia w Australii, lekarz stwierdził, że to wybitny sportowiec, ale i "zwykły warchoł".
Arkadiusz Jastrzębski Arkadiusz Jastrzębski
Lekarz dobitnie o działaniach rządu. "Jesteśmy ewenementem"
WIDEO

Lekarz dobitnie o działaniach rządu. "Jesteśmy ewenementem"

Premierowi w sprawach walki z pandemią nie będzie już doradzała Rada Medyczna złożona z wybitnych ekspertów w dziedzinie medycyny. W skład nowego gremium doradczego, które zastąpi dotychczasową radę, wejdą m.in. ekonomiści i socjolodzy. O tym, jak rząd korzysta z pomocy naukowców, rozmawialiśmy z prof. Krzysztofem J. Filipiakiem. - Z przerażeniem wysłuchałem rozmowy z niejakim panem Foglem (…) ze struktur PiS-u, który tłumaczył, że przecież rząd nie będzie słuchał żadnej Rady Medycznej, bo Rada Medyczna to nie jest organ, który ma cokolwiek decydować, że trzeba słuchać innych gremiów - powiedział. - Jednak w pandemii liczy się głos ekspertów, a ten głos zupełnie nie był słuchany - dodał. Stwierdził, że czarę goryczy w Radzie Medycznej przelał brak decyzji o dymisji dla małopolskiej kurator oświaty Barbary Nowak, która nazwała szczepienia eksperymentem oraz spotkanie rządu z posłami otwarcie przeciwnym szczepieniom. - W momencie w którym nie słucha się Rady Medycznej a rządzący spotykają się z antyszczepionkowcami, to ja rozumiem kolegów, że trzeba było powiedzieć: my już mamy serdecznie dosyć - stwierdził. Prof. Filipiak zaznaczył również, że nauczony doświadczeniem kolegów nie przyjąłby zaproszenia do nowej Rady Medycznej. Wyraził również zdziwienie, że nie wszyscy zrezygnowali z doradzania rządowi. - Niedobrze, że jakieś cztery osoby zostały. Ja dziwie się tym osobom, które zostały, bo nie można się podpisywać pod tymi zgonami i nie można udzielać swojego nazwiska w tym, co jest tzw. polityką covidową w Polsce, a co kończy się na nieszczepieniu, nieużywaniu paszportów covidowych i olbrzymiej wymieralności Polaków - powiedział.