hamburg

Groził kilofem i odpaleniem bomby. Strzały w Hamburgu na oczach polskich kibiców
WIDEO

Groził kilofem i odpaleniem bomby. Strzały w Hamburgu na oczach polskich kibiców

Dramatyczne sceny na kilka godzin przed meczem Polski z Holandią na Euro 2024 w Hamburgu. Gdy kibice obu reprezentacji przesiadywali w barach, a część z nich spacerowała po dzielnicy St. Pauli, nagle doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Agencja AP udostępniła nagranie z tego momentu. Widać, że w pewnym momencie pojawił się mężczyzna z plecakiem, który w dłoniach trzymał kilof i przedmiot, który jego zdaniem miał być domową bombą. Na materiale AP widać, jak napastnik rusza w kierunku policjantów i zaczyna im grozić. Z początku mundurowi traktują mężczyznę jedynie gazem łzawiącym, ale w momencie, gdy mówi on o odpaleniu bomby, kilku funkcjonariuszy zaczyna za nim biec i w pewnym momencie padają strzały. Niebezpieczny napastnik został postrzelony na oczach kibiców, co jak widać po ich minach, nie mieli oni pojęcia, co się właśnie stało. "Niemiecka policja poinformowała w niedzielę, że zastrzeliła i raniła mężczyznę, który groził im kilofem i bombą zapalającą w północnym Hamburgu, na kilka godzin przed meczem turnieju piłkarskiego Euro 2024. Mężczyzna otrzymał pomoc medyczną" - wyjaśniła sprawę policja w Hamburgu. Po przeszukaniu napastnika znaleziono w plecaku koktajl Mołotowa. Policja przypuszcza, że chciał podpalić go w zgiełku kibiców. Niemieckie służby pozostają w gotowości podczas ME i każdy taki incydent jest traktowany poważnie. W miastach będącymi gospodarzami turniejów postawiono na bezpieczeństwo, stąd też niemieccy policjanci nie będą bać się trudnych decyzji.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Masakra za Odrą. Relacja po ataku na Świadków Jehowy w Hamburgu
WIDEO

Masakra za Odrą. Relacja po ataku na Świadków Jehowy w Hamburgu

Krwawy atak w Hamburgu. W wyniku strzelaniny, do której doszło w czwartek ok. godz. 21:00 w trakcie nabożeństwa, zginęło siedem osób oraz sprawca. Ofiary miały od 23 do 60 lat. Osiem osób jest rannych. Miejscem ataku była Sala Królestwa Świadków Jehowy, trzypiętrowy budynek zlokalizowany w dzielnicy Gross Borstel. Sprawcę w momencie ataku nagrał z daleka telefonem komórkowym jeden z mieszkańców Hamburga. W rozmowie z AP świadek podkreśla, że na początku nie zdawał sobie sprawy z tego, co się dzieje. - Chwyciłem za telefon komórkowy. Po powiększeniu na ekranie zorientowałem się, że ktoś strzela do Świadków Jehowy. Dopiero kiedy to nagrywałem zdałem sobie sprawę z tego, co tam się działo – relacjonował Gregor Miesbach. Po oddaniu strzałów w świątyni Świadków Jehowy, napastnik popełnił samobójstwo na pierwszym piętrze budynku. - Ludzie byli wynoszeni. Słyszałem co najmniej 25 strzałów. Po przybyciu policji na miejsce przez długi czas było nie słychać strzałów. Po mniej więcej 5 minutach padł jeszcze jeden strzał – opowiedział AP Gregor Miesbach. Wpłynęło 47 zgłoszeń. Na miejscu szybko pojawili się antyterroryści, służby medyczne i policja. - Kiedy chciałem to zgłosić na miejscu pojawiły się już dziesiątki policyjnych aut, które odgrodziły duży obszar. Wtedy policjanci i antyterroryści weszli do środka – dodał świadek. Jak podała prokuratura w Hamburgu, napastnikiem był 35-letni obywatel Niemiec, były członek wspólnoty Świadków Jehowy. Motywy jego działania nie są znane. Śledztwo trwa. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz, który był burmistrzem Hamburga, określił czwartkową strzelaninę jako "brutalny akt przemocy".
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski