bułgaria (strona 2 z 34)

Potężny atak zimy na południu Europy. 400 miejscowości bez prądu
WIDEO

Potężny atak zimy na południu Europy. 400 miejscowości bez prądu

Atak zimy sparaliżował południe Europy. Od niedzieli Rumunia i Bułgaria mierzą się z obfitymi opadami śniegu. W wyniku załamania się pogody na drogach dochodziło do wypadków, wiatr powalał drzewa, a ok. 400 miejscowości w Rumunii do poniedziałku było odciętych od prądu i wody. Agencja AP udostępniła nagrania, które krążyły po rumuńskich i bułgarskich mediach. Widać na nich, że setki kierowców utknęły na drogach z powodu śnieżycy. Silny wiatr utrudniał pracę strażakom, a pewnym momencie można zauważyć, że jeden z funkcjonariuszy ledwo trzyma się na nogach, gdy w trakcie usuwania przeszkód z drogi wiał bardzo silny wiatr. Władze w obu krajach apelowały do mieszkańców, by nie wyjeżdżali na drogi, bo z powodu ciężkich warunków interwencje są bardzo utrudnione. Zamknięte były odcinki dróg lokalnych i krajowych, a także porty na Morzu Czarnym. Najgorzej w Rumunii było w miejscowościach Konstanca, Tulcza, Gałacz i Braila. Doszło również do wypadku autokaru, którego kierowca wpadł w poślizg, co skutkowało przewróceniem pojazdu na bok, ale szczęśliwie skończyło się jedynie na drobnych urazach i w tym przypadku nie ma informacji o ofiarach. W Bułgarii w mieście Sofia mieszkańców w niedzielę dość mocno zaskoczył krajobraz po nocnej śnieżycy. Dziesiątki drzew zostały powalone przez wiatr o prędkości nawet 100km/h, z kolei w Mołdawii 40-letni mężczyzna zmarł po tym, jak auto, w którym się znajdował, zjechało z drogi i uderzyło w drzewo. W poniedziałek pogoda na południu Europy się poprawiła, co ułatwia usuwanie szkód przez służby, ale według najnowszych prognoz śnieżyce wrócą tam jeszcze w tym tygodniu.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Eksplozja w bułgarskim kurorcie. Władze pokazały nagranie
WIDEO

Eksplozja w bułgarskim kurorcie. Władze pokazały nagranie

Nietypowe znalezisko w Bułgarii. U wybrzeży Morza Czarnego w malowniczej miejscowości Tiulenowo jeden z turystów natknął się na tajemniczy obiekt, przypominający drona wojskowego. O wszystkim powiadomił lokalne służby, a te po konsultacji z władzami potraktowały sprawę poważnie i na miejsce odkrycia wysłano oddział saperów i wojsko. Wszystko działo się zaledwie 70 km od rumuńskiej granicy, dlatego w bułgarskich mediach postawiono tezę, że jest to bezzałogowiec albo rosyjski, albo ukraiński. Po oględzinach drona okazało się, że jest on uzbrojony w ładunki wybuchowe i należy je zdetonować. Agencja AP udostępniła nagranie z momentu kontrolowanej eksplozji w bułgarskim kurorcie. Po sile wybuchu można dojść do wniosku, że bezzałogowiec zagrażał życiu człowieka, co bez odpowiedniej reakcji władz stworzyłoby ogromne zagrożenie dla turystów i lokalnych mieszkańców. "Podjęto decyzję o zniszczeniu amunicji do pocisku moździerzowego na miejscu, poprzez kontrolowaną eksplozję w bezpiecznym obszarze o promieniu 150 metrów. Można przypuszczać, że dron w pobliżu Tiulenowo ma związek z wojną, którą Rosja rozpoczęła przeciwko Ukrainie" - napisał w oświadczeniu minister obrony Bułgarii, Todor Tagariew. Z najnowszych informacji wynika, że jedną z najbardziej prawdopodobnych hipotez dotyczących pojawienia się uzbrojonego drona jest ta, że wpadł on do morza, które wyrzuciło go na brzeg. Minister powiedział, że służby nie wiedzą jednak kiedy i czy tak dokładnie dron trafił do Bułgarii.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki
Ulewy w Bułgarii. Popularny kurort zniszczony. "To jak apokalipsa"
WIDEO

Ulewy w Bułgarii. Popularny kurort zniszczony. "To jak apokalipsa"

Ogromne ulewy i powodzie nawiedziły Bułgarię. Na południowym wybrzeżu Morza Czarnego doszło do anomalii pogodowej, której skutkiem były intensywne opady deszczu i silny wiatr. Agencja AP udostępniła nagrania, na których widać skalę tego zjawiska. Bułgaria to kraj lubiany przez polskich turystów ze względu na niskie ceny i ciekawe atrakcje na miejscu. Tymczasem w gminie Carewo woda zerwała kilka mostów, a na jednym z nich w samochodzie znajdowały się dwie osoby, które zginęły na miejscu. Drogi w regionie są zalane i nieprzejezdne. W wielu miejscowościach brakuje prądu. Kosti, jedna z wiosek gminy Carewo, jest całkowicie podtopiona, a położone w pobliżu zbiorniki retencyjne są przepełnione. Mer gminy Carewo ogłosił w regionie stan klęski żywiołowej. - To przypomina apokalipsę - powiedział mężczyzna w rozmowie z lokalnymi mediami. Co więcej, do niektórych hoteli wdarła się woda. W miasteczku Carewo turyści utknęli na długie godziny w hotelach. Z kolei straż pożarna w Bułgarii przekazała, że ok 10 tys. osób zostało uwięzionych w domach. Ewakuację utrudnia trudna sytuacja na drogach, podczas gdy we wsi Lozenec mieszkańców i turystów przeniesiono na wyżej położone tereny. Władze ostrzegły, by ludzie nie próbowali ewakuować się na własną rękę. Niestety meteorolodzy nie mają dobrych wieści. Najnowsze prognozy nie przewidują szybkiej poprawy sytuacji.
Gabriel Bielecki Gabriel Bielecki