XX-lecie Polski w UE (strona 8 z 8)

Pomysł Turcji ws. kebabów rozgrzał UE. Polacy wydali werdykt
WIDEO

Pomysł Turcji ws. kebabów rozgrzał UE. Polacy wydali werdykt

- To jest, jak z ochroną praw autorskich. Jak ktoś jest autorem czegoś znakomitego, to chce czerpać z tego tantiemy, jak ktoś inny też chce to produkować. Jeżeli ktoś chce dbać o jakość jakiegoś produktu i chce z tego tytułu mieć ochronę praw autorskich, to ja jestem za. Zawsze można wytworzyć swój produkt, nazwać go inaczej i robić to tak, jak lubi to lokalna społeczność - przyznała nasza rozmówczyni, gdy zapytaliśmy ją o najnowszy pomysł Turcji ws. kebabów. Turcja rozpoczęła starania o uzyskanie dla kebaba statusu "gwarantowanej tradycyjnej specjalności" w krajach UE. Zatem tylko kebaby spełniające określone standardy produkcji, takie jak rodzaj mięsa i sposób jego przygotowania, mogłyby nosić nazwę "döner kebab" w krajach Unii Europejskiej. Marek Gorczak zapytał mieszkańców Białegostoku, a także jednego z właścicieli kebaba w mieście, co sądzą o takim pomyśle Turków. - Każdy kraj powinien robić kebaba po swojemu. Smak to region, nie chciałbym jeść jakiejś Turcji tutaj. - To jest dobry pomysł, to jest ich receptura, tak jak my mamy swoje podlaskie potrawy, to chcemy by były robione w ten sam sposób - przyznali popierający pomysł mieszkańcy. - Jestem przekonany, że w każdym kraju produkt jest opracowywany na swój sposób. Każdy naród, każdy klient ma swoje gusta. Nikt nie jest w stanie zmusić mnie do tego, bym robił to według ich receptur. Różnorodność jest dużo korzystniejsza - zapewnił właściciel kebaba w Białymstoku. Pomysł Turcji nie spodobał się niemieckim właścicielom kebabów. Sprzeciwili się oni takiej ustawie UE, ponieważ obawiają się ekonomicznych konsekwencji oraz ograniczeń w swobodzie przyrządzania tego popularnego dania. Co jednak dokładnie twierdzą o wszystkim Polacy? Obejrzyj całą sondę z Białegostoku, by poznać więcej szczegółów tej sprawy. Materiał powstał we współpracy z Parlamentem Europejskim.
Wspomnienia Polaków sprzed strefy Schengen. "Na granicach były problemy"
WIDEO

Wspomnienia Polaków sprzed strefy Schengen. "Na granicach były problemy"

- Jak nie byliśmy w strefie Schengen, to musieliśmy jeździć z paszportami za granicę, teraz tego nie ma. - Trzeba było mieć wizę, żeby gdzieś pojechać. Teraz wystarczy dowód osobisty. Uważam, że jest o wiele lepiej, można podróżować bez problemów - mówili nasi rozmówcy, gdy zapytaliśmy ich o największe zalety strefy Schengen. Warszawa przystąpiła do strefy Schengen 21 grudnia 2007 roku. Granice wewnętrzne z innymi państwami członkowskimi zostały zniesione, co na przestrzeni lat przyniosło wiele korzyści dla obywateli Polski. Reporter WP Marek Gorczak zapytał mieszkańców Białegostoku, jak to wszystko wpłynęło na ich życie, a także co się tak naprawdę zmieniło w podróżowaniu za granicę. - Na granicach były problemy. Służby trzepały całe autobusy, razem z bagażami i dokumentami. - Wtedy trzeba było stać na tych granicach długo. Kiedyś jak jechałam do córki, to musieliśmy na piechotę przechodzić granicę, potem dopiero auto mogło przejechać. - Na pewno było gorzej. Trzeba było się starać o paszport, dziś kupujesz bilet i lecisz - przyznali mieszkańcy Podlasia. Strefa Schengen to nie tylko swobodne podróżowanie. Wielu Polaków skorzystało z większego rynku pracy czy łatwiejszego prowadzenia działalności gospodarczej. Obejrzyj cały materiał, by poznać więcej opinii na temat zalet swobodnego przemieszczania się po krajach członkowskich strefy Schengen. Materiał powstał we współpracy z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej ze środków Funduszu Rozwoju Regionalnego.