Paweł Jabłoński (strona 4 z 7)

Niepokojące słowa premiera o Rosji. "Jesteśmy następni w kolejce"
WIDEO

Niepokojące słowa premiera o Rosji. "Jesteśmy następni w kolejce"

Premier Mateusz Morawiecki w komentarzu dla "Super Expressu" napisał, że "jeśli padnie Kijów, Rosja skieruje agresję na Polskę". Na ile prawdopodobny jest upadek ukraińskiej stolicy? Michał Wróblewski pytał o to w programie "Tłit" wiceministra spraw zagranicznych Pawła Jabłońskiego. - Myślę, że to prawdopodobieństwo jest dzisiaj bardzo małe. Rosja z pewnością na to liczyła, wierząc w celowo zakłamywane dane wywiadowcze, które miały uspokoić Putina. W tych systemach totalitarnych oszukiwanie zwierzchników jest naturalnym mechanizmem - ocenił Paweł Jabłoński. - To, że Rosji się nie udało wcale nie znaczy, że Rosja została już ostatecznie pokonana. Rosja wciąż jest bardzo silnym państwem, ma siłę liczebną. Dlatego tak ważna jest konsekwencja po stronie sojuszników Ukrainy, bo Ukraina jest poddawana ogromnemu cierpieniu. Jeżeli my dzisiaj jako Zachód pozwolimy, by Rosja odwróciła losy wojny na swoją korzyść i tę wojnę wygrała, to rzeczywiście jesteśmy następni w kolejce - przyznał wiceszef polskiej dyplomacji. Dopytywany o możliwe wykluczenie Rosji z Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (szef rosyjskiego MSZ nie zostanie wpuszczony do Polski na spotkanie członków OBWE), odpowiedział: - Można doprowadzić do jej maksymalnej izolacji. Absolutnie niewykluczone jest to, że dojdzie do usuwania, wykluczania czy zawieszania w takich organizacjach jak OBWE. Na razie nie ma jednomyślności - przyznał wiceszef polskiej dyplomacji.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Nie mamy pretensji". Wiceminister o zachowaniu Zełenskiego
WIDEO

"Nie mamy pretensji". Wiceminister o zachowaniu Zełenskiego

Na jakim etapie jest śledztwo ws. tragedii w Przewodowie? W programie "Tłit" wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński przyznał, że wiele wskazuje, że rakieta została wystrzelona przez ukraińskie siły przeciwlotnicze. - Sprawa jest wyjaśniana także dlatego, że w warunkach wojennych Rosja też może stosować różnego rodzaju metody, by wpływać i manipulować dowodami. Środki walki radioelektronicznej mogą zaburzać odczyty, które do nas docierają. To zjawiska, których nie można w 100 proc. wykluczyć, dopóki trwa śledztwo - powiedział wiceminister Paweł Jabłoński. Michał Wróblewski dopytywał, czy to zdarzenie może zaburzyć relacje polsko-ukraińskie. - Nie powiedziałbym tak. Rosja próbowała wzbudzić w Polsce i Polakach nieufność do Ukrainy. (Było - red.) oczekiwanie, by bardzo szybko wydawać kategoryczne osądy i podawać informacje dopóki nie były jeszcze sprawdzone, to coś, co mogło do tego doprowadzić. Zachowywaliśmy się bardzo powściągliwie - powiedział wiceszef polskiej dyplomacji. Jak oceniać prezydenta Ukrainy, który początkowo twierdził, że to atak rosyjski, a później zmienił narrację pod wpływem NATO? - Prezydent Ukrainy prowadzi wojnę obronną, jego kraj został napadnięty. Podejmuje różne środki, by zapewnić bezpieczeństwo obywatelom i chronić ich życie. Nie mamy pretensji o to, że takie a nie inne słowa padają, ale zawsze wyjaśniamy sprawę. W stosunkach z Ukrainą jesteśmy sojusznikami, ale to nie znaczy, że nie ma między nami sporów - dodał. Prowadzący pytał również o nominację Andrija Melnyka, byłego ambasadora Ukrainy w Niemczech, który został właśnie wiceszefem MSZ. Dyplomata znany jest z wypowiedzi uderzających w Polskę. - Będziemy oczekiwali, by obecny pan wiceminister spraw zagranicznych i inni politycy ukraińscy unikali na przyszłość tego typu wypowiedzi, a po drugie, by zmieniło się podejście do historii II wojny światowej. Jeżeli ktoś porównuje Polskę do Związku Sowieckiego i nazistowskich Niemiec, to jest to rzecz niedopuszczalna i będziemy z tym walczyć. Rozmawiamy (z Ukraińcami - red.) o tym cały czas. Te sprawy muszą zostać wyjaśnianie, bo zaufanie między narodami musi być budowane na prawdzie. Dzisiaj wsparcie dla Ukrainy to wszystko wyprzedza. Ukrainie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo i ono grozi także nam - dodał polityk.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
PiS traci władzę na Śląsku. Minister ostrzega opozycję
WIDEO

PiS traci władzę na Śląsku. Minister ostrzega opozycję

Prawo i Sprawiedliwość straciło władzę w sejmiku województwa śląskiego. Krótko po wizycie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na Śląsku, marszałek województwa Jakub Chełstowski (oraz dotychczasowy szef lokalnych struktur PiS) i troje innych radnych, przeszło z PiS do opozycji. O przyczyny utraty władzy w tym regionie Michał Wróblewski pytał w programie "Tłit" Pawła Jabłońskiego, wiceministra spraw zagranicznych. - To, co jest w tej chwili opisywane w mediach niestety, a może i na szczęście dla niektórych osób, nie do końca opisuje rzeczywistość. Marszałek przeszedł na stronę opozycji i dokonał politycznej zdrady, której razem z nim dopuściło się kilka innych osób. Mówiąc zupełnie szczerze, ten człowiek doskonale zdawał sobie sprawę, że on specjalnie nie będzie miał zaraz czego szukać w PiS. Współpraca z nim, zwłaszcza w ostatnich miesiącach, była szczególnie trudna - stwierdził Paweł Jabłoński. - Dziwię się ludziom opozycji, że tak entuzjastycznie wchodzą we współpracę z panem Chełstowskim, bo myślę, że część z nich powinna wiedzieć jakiego rodzaju to jest człowiek - dodał. Na uwagę Michała Wróblewskiego, który powiedział, że Jakub Chełstowski był w ostatnich miesiącach szefem lokalnych struktur PiS, wiceminister odpowiedział: - Pamiętam kiedy nawiązywaliśmy współpracę z panem Chełstowskim. W tej napiętej sytuacji w województwie śląskim starał się być człowiekiem, który będzie wzmacniał województwo. Ta współpraca stopniowo się pogarszała i efekt był taki, że wiedząc, że zaraz nie będzie miał czego szukać w PiS, będzie chciał odejść - dodał. Michał Wróblewski wyliczał, że premier Mateusz Morawiecki jest posłem z okręgu, w którym Jakub Chełstowski był jeszcze parę dni wcześniej szefem struktur PiS. Sam marszałek był też zaufanym człowiekiem Grzegorza Tobiszowskiego, ważnego europosła partii rządzącej. - O ile wiem, rzeczywiście było tak, że pan europoseł Tobiszowski współpracował kiedyś z panem marszałkiem Chełstowskim (...). Z każdym współpracownikiem jest tak, że po jakimś okresie okazuje się, że to zaufanie słabnie, bywa zawodzone i współpraca nie jest taka, na jaką liczyliśmy. Tak też było w tym przypadku. On dokonując tej zdrady uprzedził fakty, które i tak by nastąpiły. To moja wiedza od ludzi z regionu, z którego pochodzę. Nie ma nigdy w polityce osób, które nie popełniają błędów. Myślę, że pan Chełstowski jest błędem, który popełniliśmy jako obóz polityczny. Zaufanie do ludzi tego rodzaju nie powinno mieć miejsca, ale stało się. Musimy wyciągnąć wnioski. Nie jestem osobą, która chciałaby udzielać komukolwiek rad, ale wiązanie się (opozycji - red.) z ludźmi tego pokroju nie jest zbyt perspektywiczne. O jakości zarządzania przez niego urzędem jest bardzo głośno na Śląsku. Bardzo duże pieniądze były przekazywane od rządu na Śląsk. Te pieniądze też nie były wykorzystywane tak, jak powinny - dodał wiceszef MSZ.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Rozmowa z fałszywym Macronem. Co na to MSZ?
WIDEO

Rozmowa z fałszywym Macronem. Co na to MSZ?

Prezydent Andrzej Duda po raz drugi padł ofiarą pranku ze strony rosyjskich hakerów. Rosjanie połączyli się telefonicznie z prezydentem RP - jeden z nich podał się za prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Fakt rozmowy potwierdziła Kancelaria Prezydenta, połączenie trwało ponad siedem minut. O działanie służb w tej sprawie Michał Wróblewski pytał w programie "Tłit" Pawła Jabłońskiego, wiceministra spraw zagranicznych. - Nie powinno tak być oczywiście. Zawsze należy sprawdzać, kto próbuje uzyskać takie połączenie. Niestety przywódcy całego świata dają się czasami nabrać. Ci sami pranksterzy nagrywali kiedyś Macrona. To pokazuje, że trzeba usprawnić procedury. Nawet takie sytuacje, jak ta z wtorku na środę ubiegłego tygodnia, gdy była masa telefonów z całego świata, niestety są wykorzystywane (...). Trzeba sprawdzić, co zawiodło - stwierdził Paweł Jabłoński. W Kancelarii Prezydenta trwa postępowanie wyjaśniające, jednak czy już teraz można stwierdzić, że służby państwowe zawiodły? - Nie wyciągałbym tak daleko idących wniosków. Trzeba sprawdzić, jak to przebiegało i wyciągnąć konsekwencje. Przede wszystkim należy wdrożyć procedury, które będą zapobiegać podobnym wypadkom w przyszłości. Na szczęście w tym przypadku nic poważnego się nie stało. Oczywiście taka rozmowa nie powinna mieć miejsca, ale nie zostały tam ujawnione jakiekolwiek tajemnice państwowe (...) trzeba procedury usprawnić, by takie błędy nie przydarzały się ponownie - ocenił wiceszef polskiej dyplomacji.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Kto zniszczył gazociągi Nord Stream? Wiceszef MSZ: wiele wskazuje na to, że zrobiła to Rosja
WIDEO

Kto zniszczył gazociągi Nord Stream? Wiceszef MSZ: wiele wskazuje na to, że zrobiła to Rosja

Kto zniszczył gazociągi Nord Stream? - Hipotez jest sporo, natomiast bardzo wiele zaczyna wskazywać, że zrobiła to sama Rosja. To jest najbardziej w jej interesie, żeby wywołać takie wrażenie, że została przez kogoś zaatakowana. Nikomu innemu zniszczenie tych gazociągów nie służy. Te gazociągi nie przesyłały gazu. Nord Stream 2 nigdy nie został uruchomiony, a przesył Nord Stream 1 został zawieszony i gaz nim nie płynął od dłuższego czasu. Natomiast Rosja, niszcząc je, mogła liczyć po pierwsze na to, że będzie mogła przypisać za to odpowiedzialność komuś innemu, a po drugie, że będzie mogła użyć tego jako pretekstu do atakowania infrastruktury energetycznej w innych krajach - stwierdził w programie "Tłit" w WP wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. - To nie jest coś, co Rosja zrobiła po raz pierwszy. Rosja była w stanie posunąć się do tego, żeby zamordować swoich własnych obywateli, podłożyć ładunki wybuchowe pod bloki mieszkalne, żeby uzasadnić swoją agresję w Czeczenii. Mieliśmy do czynienia z tego typu działaniami pod "fałszywą flagą" już wielokrotnie - dodał wiceszef MSZ. - Jeżeli okazałoby się, że za tym atakiem stoi Rosja, a jest to dość poważna hipoteza, to będzie to akt państwowego terroryzmu na infrastrukturę cywilną. Tego typu działanie jest przestępstwem narodowym - ocenił Paweł Jabłoński.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Violetta Baran Violetta Baran
Putin dzisiaj to ogłosi. Wiceszef MSZ: nie ucieknie od odpowiedzialności
WIDEO

Putin dzisiaj to ogłosi. Wiceszef MSZ: nie ucieknie od odpowiedzialności

W piątek, jak zapowiedział rzecznik Kremla, Putin ma podpisać porozumienie w sprawie aneksji z czterema okupowanymi regionami Ukrainy, w których w ostatnich dniach zostały przeprowadzone pseudoreferenda. Jakie to będzie miało konsekwencje? - Żadnych, kompletnie żadnych. Jest to złamanie prawa międzynarodowego, jest to złamanie wszystkich przepisów, także mówiących o ochronie ludności cywilnej, bo w międzynarodowym prawie humanitarnym są bardzo jasne zasady. Ludność okupowanych terytoriów, ludność cywilna, nie może być zmuszana do podejmowania działań przeciwko swojemu państwu - stwierdził gość programu "Tłit" w WP wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. - Czy są jakieś kraje na świecie, które myślą inaczej, które to uznają? - dopytywał prowadzący program Patrycjusz Wyżga. - Są państwa, na których Rosji bardzo zależy, które stara się przekonywać do tego, by uznawały tego typu nielegalne działania. Ale te państwa, nawet w Europie, które z pewną wyrozumiałością dotąd na Rosję patrzyły, na przykład Serbia, powiedziały, że to jest złamanie prawa międzynarodowego. Nikt poważny tego nie uzna, to nie będzie miało żadnych konsekwencji prawno-międzynarodowych poza jedną: poza tym, że Rosja po raz kolejny złamała prawo międzynarodowe i musi za to zostać pociągnięta do odpowiedzialności - odparł wiceszef MSZ. - Dzisiaj tej odpowiedzialności jeszcze nie poniesie, ale stanie się tak w przyszłości - zapewnił Paweł Jabłoński. - To nie jest tak, że przed tym da się uciec, to może zająć nawet kilka lat. Proszę spojrzeć na historię procesów za zbrodnie wojenne popełnione na Bałkanach. To trwało lata, w niektórych przypadkach nawet kilkadziesiąt lat. W przypadku Putina i innych przedstawicieli władzy rosyjskiej, bo to nie jest tylko wojna Putina, a wszyscy inni są jakimiś bezwolnymi pionkami albo wręcz są zmuszani do wykonywania rozkazów, zostaną oni pociągnięci do odpowiedzialności. Rosja tę wojnę przegra. Jeśli będziemy konsekwentni, jeżeli dalej będziemy Ukrainę wspierać, to Rosja tę wojnę przegra - dodał Paweł Jabłoński.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Violetta Baran Violetta Baran
Michał Dworczyk zostanie ambasadorem? Wiceszef MSZ: doskonale by się sprawdził
WIDEO

Michał Dworczyk zostanie ambasadorem? Wiceszef MSZ: doskonale by się sprawdził

W czwartek szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki przekazał, że szef KPRM minister Michał Dworczyk poda się do dymisji. Dodał, że to "kwestia godzin lub dni". Scenariusz kreślony przez Terleckiego dopełnił się już po emisji naszego programu, jednak wcześniej na antenie Wirtualnej Polski padło kilka słów na temat możliwej przyszłości Dworczyka. - Widziałem się z nim wczoraj, chwilę rozmawialiśmy, był w optymistycznym nastroju - stwierdził w programie "Tłit" wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Dopytywany przez prowadzącego, czy Dworczyk ma jakieś plany na przyszłość, odparł "tak". - Ale nie jestem upoważniony, by się nimi dzielić. Myślę, że jeśli będzie chciał, to sam je zdradzi - dodał. Wiceszef MSZ był także pytany o komfort pracy w rządzie w kontekście sporu między premierem Mateuszem Morawieckim a wicepremierem Jackiem Sasinem. - Tak to bywa w ciałach kolegialnych, że są różne wizje, czasami spory. Te spory są rzeczą naturalną. Nie jest właściwe ich publiczne eskalowanie i omawianie, bo to osłabia całość rządu i całość państwa. Osłabianie w tej sytuacji rządu, który bardzo mocno zaangażował się we wsparcie Ukrainy w pokonanie Rosji, to nie jest właściwy krok. Mam nadzieję, że nikt z posłów czy członków rządu nie będzie takich działań podejmował - stwierdził wiceminister Jabłoński. Dopytywany, czy premier Mateusz Morawiecki będzie szefem rządu do najbliższych wyborów, odparł: "Absolutnie". - I to nie tylko do końca tej kadencji, ale następnej, czyli do 2027 roku - dodał. Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński był także pytany o to, czy Michał Dworczyk po ustąpieniu z rządu może trafić do jakiejś placówki dyplomatycznej. Gość WP przyznał, że "nic mu na ten temat nie wiadomo". - Nie rozmawialiśmy o tym - dodał. Stwierdził jednak, że "nic nie jest wykluczone". - Jestem absolutnie przekonany, że on by się doskonale sprawdził na wielu placówkach zagranicznych. Natomiast ze mną na pewno takich ustaleń nie robił - zapewnił Paweł Jabłoński.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Violetta Baran Violetta Baran
Tak źle nie było od 25 lat. Wiceminister: ja nie zamierzam udawać
WIDEO

Tak źle nie było od 25 lat. Wiceminister: ja nie zamierzam udawać

W Polsce mamy najwyższą inflację od 25 lat. W programie "Tłit" WP zapytaliśmy wiceministra spraw zagranicznych Pawła Jabłońskiego, jak prywatnie radzi sobie z tą sytuacją. – Rzeczywiście, takiej inflacji nie widzieliśmy od kilkudziesięciu lat. Nie tylko w Polsce, ale też w większości krajów Europy, w Stanach Zjednoczonych. To jest dotkliwe dla wszystkich - stwierdził Jabłoński. Zapytany przez prowadzącego program Patrycjusza Wyżgę, jakie wskazówki dałby w związku z tym Polakom, odpowiedział, że nie będzie dawał indywidualnych rad. - To jest problem globalny. Ceny są odczuwalne dla każdego z nas. To, co jest najważniejsze w tej chwili, to podejmować wszystkie możliwe działania, żeby skutki tej inflacji łagodzić. Nie będziemy w stanie poradzić sobie z tym samodzielnie, bo za inflację w ogromnym stopniu odpowiada wojna, manipulacja cenami energii - stwierdził wiceszef MSZ. - Ja nie zamierzam udawać, że problemu nie ma, ale jednocześnie nie można twierdzić, że to problem wyłącznie w Polsce - dodał gość WP. Jabłoński zaznaczył, że rząd podejmuje działania, które mają doprowadzić do tego, by "ludzie mieli trochę więcej pieniędzy w portfelach". - Nieco niższe ceny paliwa, nieco niższe podatki, wakacje kredytowe i kolejne działania, które będziemy podejmować - dodał. Prowadzący program pytał też wiceszefa MSZ o zbliżający się kryzys energetyczny. - Mamy sytuację rzeczywiście bardzo niepewną w kontekście energetycznym - stwierdził Jabłoński.
Justyna Adamczyk Justyna Adamczyk
Ziobro krytykuje uległość rządu ws. KE. Jabłoński apeluje o solidarność
WIDEO

Ziobro krytykuje uległość rządu ws. KE. Jabłoński apeluje o solidarność

Gościem Patrycjusza Wyżgi był Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych. Zapytany o to, kiedy wreszcie wpłyną do Warszawy pieniądze z KPO, wyraził nadzieję, że stanie się to w ciągu kilku miesięcy. Dodał, że właśnie wchodzi w życie zmiana ustawy o Sądzie Najwyższym, a pewne procesy muszą jeszcze chwilę potrwać. Gospodarz programu zaznaczył jednak, że zarówno raport KE, jak i wypowiedź komisarz Very Jourovej nie brzmią optymistycznie w temacie wzmocnienia polskiej sytuacji. - Spory między UE a Polską nigdy całkowicie nie wygasną. Nie jest tak, że to ma wyłącznie podstawy prawne, że to jest jakaś wielka troska o stan praworządności. To są motywacje polityczne, których nikt specjalnie nie ukrywa - powiedział w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych. Minister zaznaczył, że w każdym państwie Unii Europejskiej powinny istnieć takie same standardy. Wyżga przytoczył słowa Zbigniewa Ziobry na temat raportu KE. Jego zdaniem Ziobro na Twitterze zdaje się mówić: poszliście na ustępstwa, a i tak nie popłynie żadne Euro. Zrobili was w konia. W odpowiedzi wiceminister zapewnił, że stara się trzymać przyjętych przez koalicję zasad, wspierając nawzajem, a nie krytykując. - Zamiast publicznie się kłócić, lepiej zastanowić się, jak zadziałać, żeby niektóre elementy naszego sądownictwa też działały trochę lepiej – podsumował wiceszef MSZ.
Monika Mikołajewicz Monika Mikołajewicz
Ambasada USA ostrzega przed rosyjskimi atakami w Ukrainie. Polskie MSZ o zagrożeniu
WIDEO

Ambasada USA ostrzega przed rosyjskimi atakami w Ukrainie. Polskie MSZ o zagrożeniu

Ambasada Stanów Zjednoczonych w Kijowie apeluje do amerykańskich obywateli przebywających w Ukrainie o pilne opuszczenie kraju. - Ten apel jest podyktowany troską o bezpieczeństwo ludzi, którzy przebywają tam jako cywile. Atak na Winnicę nie był pierwszym, ani niestety nie jest ostatnim atakiem tego rodzaju - powiedział w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych. - W ciągu ostatnich tygodni doszło do kilkunastu takich ataków rakietowych. Wszystkie były skierowane w miejsca, gdzie nie było żadnych instalacji wojskowych. Daleko od linii frontu. To celowe działanie, celowa zbrodnia, akt o charakterze terrorystycznym, mający wywołać przerażenie. Trudno inaczej to nazwać – podkreślił wiceszef polskiej dyplomacji. - Sytuacja zagrożenia cały czas jest bardzo duża. Od samego początku wojny zachęcamy wszystkich Polaków, którzy nie muszą z jakiegoś powodu przebywać w Ukrainie, do opuszczenia tego kraju – powiedział Jabłoński. Jak dodał, wszystkie komunikaty i ostrzeżenia dla Polaków są na bieżąco publikowane na stronie ministerstwa. Rosjanie cały czas intensywnie ostrzeliwują Ukrainę. Do ostatniego ataku doszło 14 lipca w Winnicy w środkowej Ukrainie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nazwał ten atak aktem terroryzmu, a Rosję - państwem terrorystycznym.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
"Żyją złudzeniami”.  MSZ o zadaniu Polski
WIDEO

"Żyją złudzeniami”. MSZ o zadaniu Polski

- To jest wielki test europejskiej solidarności. Tu nie chodzi tylko o płatności w rublach, ale także z taką próbą obejścia tego mechanizmu sankcyjnego poprzez zakładanie kont w euro i w dolarach w Gazprombanku, który nie został niestety wyłączony ze SWIFT-u, to wyłączenie zostało zablokowane - stwierdził w programie "Newsroom" w WP wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. - Jeżeli Putin odcina gaz Polsce, odcina gaz Bułgarii i już grozi odcinaniem go kolejnym państwom, to jeżeli te państwa zgodzą się na jego szantaż i będą mu płacić w rublach, to po prostu obleją test solidarności. To dotyczy wszystkich stolic, tak samo Budapesztu, jak i Berlina. Będziemy to obserwowali i będziemy przekonywali te stolice i Komisję Europejską, żeby w bardzo zdecydowany sposób tutaj zadziałała. Mamy pierwsze sygnały, dementi kanclerza Austrii, który bardzo ostro odniósł się do tych zarzutów, mam nadzieję, że to się potwierdzi i że Austria takiego kroku nie wykona, ale będziemy tutaj bardzo uważni. Zdajemy sobie sprawę z tego, że cały czas jest bardzo wielu polityków, którzy liczą na to, że ta sytuacja za jakiś czas wróci do normy i będzie można znów z Rosją prowadzić interesy - dodał. - Generalnie jest tak niestety w Europie, to jest efekt długoletniej pracy Rosjan, że i na lewicy, i w centrum, i na prawicy są politycy, którzy żyją złudzeniami, że można z Rosja prowadzić biznes, jak z normalnym partnerem. Przykład z ostatnich wyborów prezydenckich z Francji. To jest niezwykle ciekawe. Mieliśmy tam do czynienia ze starciem wielu kandydatów. Wygrał urzędujący prezydent Macron, który też w przeszłości prowadził politykę, której można bardzo wiele zarzucić, przecież francuskie koncerny sprzedawały broń Rosji. Jego kontrkandydatka w II turze, mówiła, że Ukraina należy do rosyjskiej strefy wpływów, a więc jeszcze gorzej. Trzeci kandydat, który się nie dostał do II tury, Jean-Luc Melenchon wypowiadał tezy skrajnie proputinowskie. We wszystkich siłach politycznych w Europie jest wciąż bardzo dużo złudzeń. To jest wielkie zadanie dla dyplomacji polskiej i innych krajów Europy Środkowej, by te złudzenia rozwiewać - mówił wiceminister Paweł Jabłoński.
Violetta Baran Violetta Baran